Śliwkowe semifreddo

Ostatnio u mnie głównie chleby i inne pieczywo (nadrabiam zaleglości :), ale przyrządzamy też różne inne rzeczy, np. semifreddo - czyli namiastkę lodów dla tych, którzy jak ja, nie mają jeszcze sorbeterii. To deser prosty i szybki w przygotowaniu, a efekt naprawdę jest niesamowity. Dziś wersja dla dorosłych, czyli śliwki z rumem (w oryginale jest brandy, ale rum pasuje tu doskonale). Idealnie się wpasowałam w pogodę, ponieważ dziś znów jest ciepło :). Przepis pochodzi z Australian Gourmet Traveller i jest naprawdę doskonały. Jeśli któreś z Was ma nieco więcej czasu polecam podawać ten deser z pieczonymi śliwkami.

ŚLIWKOWE SEMIFREDDO
6 porcji

200g śliwek (im ciemniejsze tym ładniejszy kolor będzie miał deser), wypestkowanych i pokrojonych w kostkę
170g cukru - u mnie 120g
60ml (4 łyżki brandy)
- użyłam rumu
1 laska cynamonu
1 jajko
2 żółtka
300ml śmietanki 30%

Śliwki, 60g cukru, 1 łyżkę brandy, cynamon i 2 łyżki wody umieść w rondelku i doprowadź do wrzenia. Gotuj na średnim ogniu przez 10 minut lub do momentu, w którym śliwki zmiękną. Odstaw do ostygnięcia, wyciągnij cynamon, a następnie zmiksuj i przetrzyj przez sito.

Na kuchence ustaw rondelek z wodą i doprowadź do wrzenia. Nad parującą wodą ustaw miskę z jajkiem, żółtkiem, pozostałym cukrem (dodałam tylko 60g) i resztą brandy. Ubijaj przez 7-8 minut lub do momentu, w którym uzyskasz gęsty i jasny krem. Gotową masę przełóż do kolejnej (zimnej) miski i kontynuuj ubijanie, aż krem całkowicie ostygnie. Śmietankę ubij i delikatnie wmieszaj w masę. Na końcu dodaj puree śliwkowe, wymieszaj (mniej lub bardziej, jak wolisz). Całość przelej do foremki (lub kilku mniejszych foremek) i wstaw do zamrażalnika na całą noc.

Smacznego!

6 komentarze:

Maggie pisze...

Alez ono slicznie wyglada! Takie mechate, jak brzoskwinia :)

Kuchareczka pisze...

smakowicie :) mogloby sie tak rozplynac na moim talerzyku, naprawde nie mialabym nic przeciwko ;)

majana pisze...

Jakie ono ładniutkie :)) Mniam:0

cukrowa wróżka pisze...

jakie różowe cudo wyczarowałaś z tych śliwek!

Karmel-itka. pisze...

ojeju, semifreddo! piękny kolorek. taki różowiutki ;]

jelka pisze...

Domyślam się, że można użyć śliwek mrożonych? Mamy teraz marzec, a u mnie w zamrażarce są jeszcze zapasy :-) Pozdrawiam!www.kulinarnapasja.blogspot.com

Blog Widget by LinkWithin