I po wakacjach... oraz meksykańskie bułeczki śniadaniowe

I tak oto wróciliśmy z wakacji... Teraz próbujemy mozolnie odnaleźć się w mroźnej rzeczywistości :). Niestety zima dotarła też do Meksyku i przez pierwsze 4 dni naszego wakacyjnego wypoczynku marzliśmy straszliwie w nielicznych ciepłych ubraniach, jakie mieliśmy ze sobą (właściwie tylko te podróżne musiały nam wystarczyć). Ale później było już o wiele lepiej :).

Być może trochę Was rozczaruje, ale właściwie niewiele mam do opisania. Tym razem mało podróżowaliśmy, a dużo odpoczywaliśmy (taki był zresztą cel wakacji 2010, jedynych jakie muszą nam wytarczyć w tym roku). Pożyczyliśmy ogromny amerykański samochód (Dodge Durango :) i obejrzeliśmy to, co zobaczyć trzeba, ale bez większego entuzjazmu. Z przykrością muszę stwierdzić, że Jukatan to nie jest moje miejsce na ziemi, a wyjazd do Mexico City, które bardzo chciałam zobaczyć, niestety był zbyt drogi :(. Na pewno już tam nie wrócimy, ale odpoczęliśmy, a jedno z nas przeczytało nawet 4 książki (w tym jedną o tematyce kulinarnej o dziwo :).

W każdym razie, żeby pozostać w wakacyjnym klimacie, prezentuje Wam dzisiaj meksykańskie bułeczki śniadaniowe :). U mnie wersja z cynamonem. W oryginale polewa kształtowana jest w kształt muszli, nie mam jednak specjalnych narzędzi, aby uzyskać taki efekt. Jak zwykle też mój wypiek bardziej rozrósł się na boki niż w górę :). Pan dulce jest łatwe do wykonania, miękkie i puszyste w środku z chrupiącą, lekko ciągnącą się polewą o smaku cynamonu. Polecam! Rewelacyjne do kawy! :)

CINNAMON PAN DULCE (meksykańskie bułeczki śniadaniowe)
przepis z
Baking and Books
16 sztuk

ciasto
1/4 szklanki (60ml) ciepłej wody
2 i 1/2 łyżeczki suszonych drożdży
2/3 szklanki (155ml) ciepłego mleka pełnotłustego
4 jajka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
3/4 łyżeczki soli
2/3 szklanki (150g) cukru
4-5 szklanek (600-700g) mąki pszennej

85g miękkiego masła pokrojonego na małe kawałki

polewa

3/4 szklanki (100g) mąki pszennej
3/4 szklanki (150g lub mniej) cukru - użyłam brązowego
50g miękkiego masła pokrojonego na małe kawałki

1 jajko
2 łyżki mleka pełnotłustego
1 łyżka ekstraktu z wanilii
1 łyżka cynamonu

ciasto
W dużej misce połącz wodę, drożdże, mleko, jajka, wanilię, sól i cukier. Dodaj 1 szklankę mąki i dokładnie wymieszaj, aż ciasto będzie gładkie. Dosyp koleją szklankę mąki, a następnie masło. Stopniowo dodawaj jeszcze 2 szklanki mąki. Ciasto powinno być lepkie. Pozostaw je w misce na 5 minut, aby odpoczęło.

Blat oprósz mąką, przełóż na niego ciasto i wyrabiaj przez 4-5 minut, dodając stopniowo po 1 łyżce mąki, nie przesadzając z jej ilością (dodawaj tylko tyle by ciasto nie kleiło się do rąk: w ten sposób zużyjesz od 1/2 do 1 szklanki mąki). Kiedy ciasto będzie miękkie, lekko kleiste, a po naciśnięciu kciukiem szybko powróci do pierwotnego kształtu, uformuj z niego kulę, posmaruj ją lekko oliwą, umieść w misce przykrytej folią spożywczą i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1 godzinę.

Dwie blachy do pieczenia wyłóż pergaminem.

Wyrośnięte ciasto przełóż na oprószony mąką blat i podziel je na pół (a następnie znów na pół itd., aż otrzymasz 16 równych części). Uformuj małe kule i przełóż je na blachy do pieczenia (pozostaw dość duże odstępy pomiędzy bułeczkami, ponieważ BARDZO wyrosną). Kulki lekko dociśnij. Na każdej bułeczce zrób 3 nacięcia ostrym nożem. Całość przykryj folią posmarowaną tłuszczem i odstaw ponownie do wyrośnięcia na 1 godzinę.

polewa
W średniej wielkości misce połącz mąkę, cukier, masło, jajko, mleko, wanilię i cynamon (powstanie gęsta pasta). Nałóż po 1 łyżce polewy na każdą z bułeczek i delikatnie ją rozsmaruj. Tak przygotowane ciasto pozostaw do wyrośnięcia na 1/2 godziny.

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni. Bułeczki piecz przez 20-25 minut. Jeśli twój piekarnik nie jest wystarczająco duży by pomieścić obie blachy na raz, piecz pojedynczo (bułeczki z drugiej blachy będą tylko nieco bardziej wyrośnięte).

Gotowe pan dulce studź na kratce. Podawaj na ciepło lub w temperaturze pokojowej.

Smacznego!

4 komentarze:

Zaytoon pisze...

Szkoda, że pogoda nie dopisała wam w pełni i szkoda, że nie zobaczyłaś wszystkiego, co zobaczyć chciałaś. Ale najważniejsze, że wróciliście wypoczęci z nową dawką energii. I z takimi cudnymi bułeczkami! ;))

Pozdrawiam!

iis111 pisze...

chetnie bym pojechala do Meksyku:)

Dziwnograj pisze...

Uwielbiam podróżować ;) Oby tylko niezbyt długo, bo szybko zaczynam tęsknić za domem.
Meksyku jeszcze nie widziałam ale może uda mi się kiedyś tam wybrać. Szczerze mówiąc na mojej liście "you must be there" jest dosyć daleko ale kto wie ;))
Za to bułeczki chyba będą w pierwszej dziesiątce bo kuszą bardzo :) I jeszcze ta polewa. Pomysł na weekend ;)

Olciaky pisze...

Och jak ja uwielbiam podróżować;)!
Nie noo..
ale Wam fajnie;o! Zazdroszczę.
Tutaj śnieżyce i mrozy.
...
Pod zaproszeniem do lutowej WC pytałaś o mnogość pączków z przepisu. Otóż tak się składa, że w mojej książeczce nic nie ma wspomniane odnośnie ich ilości, ale.. ale polecam zrobić z połowy porcji- ja również tak uczynię:)
I również będę piekła takie prawdziwe pączki po raz pierwszy:)
Ps: A co do oleju to po przeczytaniu tych wszystkich przepisów i porad wywnioskowałam, że smalec jest jednak lepszy- do smażenia pączków potrzebny jest bardzo gorący tłuszcz, smalec doskonale się do tego nadaje, ponieważ może mieć wysoką temp. wrzenia, olej niestety szybko się pali...
Z początku też jakoś smalec do mnie nie przemawiał- bo wszędzie piszą, że niezdrowy, ale jednak raz moim zdaniem można sobie na rok pozwolić na taką rozpustę:). Wszak prawdziwe pączki są właśnie na smalcu!
No dobrze, ale się rozpisałam:) Mam nadzieję, że nieco Ci rozjaśniłam.

Pozdrówka, Olcik.

Blog Widget by LinkWithin