Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty

Pesto z pięciu ziół

W natłoku wszystkiego muszę Wam się przyznać, że  zupełnie straciłam serce do gotowania. Jeśli mam być szczera totalnie to nawet właśnie nie czas, bo ten znaleźć zawsze się da, noce przecież są długie :), ale chyba właśnie serce i chęci najbardziej. Robię dania które znam, piekę ciasta które znam, piekę chleby które znam. Rzadko eksperymentuje, rzadko zapraszam gości: w tym roku tylko raz.... Często nie wychodzi mi to, co robiłam już setki razy. Tylko drożdżowe zawsze rośnie jak należy, ot taki mój talent :). Ale oczywiście śledzę i zapisuje nowości do wypróbowania, patrzę co u innych, tylko nowych stron i blogów nie mam czasu szukać. I jeśli już coś robię to na szybko i prosto. Ale to przecież nic złego. Dziś bardzo szybko i letnio, zielono. Przepis wypatrzony na 101 Cookbooks, składniki głównie z parapetu w kuchni. Polecam tą wariację na temat pesto, dużo bardziej wyrazisty, pikantny, lekko orientalny smak. Jeśli nie lubicie pecorino, użyjcie po prostu parmezanu. 
 
PESTO Z PIĘCIU ZIÓŁ
2/3 szklanki

1 1/2 łyżeczki nasion kolendry
1/4 łyżeczki grubej soli morskiej
1 duży ząbek czosnku, obrany
garść migdałów, uprażonych na suchej patelni (schłodzonych)
skórka otarta z jednej cytryny
50 średnich liści bazylii
garść liści rukoli
1/2 łyżeczki świeżych liści oregano
1/4 szklanki posiekanego szczypiorek
3/4 filiżanki startego sera pecorino
ok. 1/4 szklanki / 60 ml oliwy z oliwek extra virgin

Nasiona kolendry upraż na gorącej suchej patelni, aż będą mocno pachnieć, a następnie zetrzyj na proszek w moździerzu. Dodaj sól i czosnek i rozetrzyj na pastę. Dodaj migdały oraz skórkę z cytryny, dokładnie utrzyj do konsystencji masła orzechowego.
\
 
Zacznij dodawać bazylię po kilka liści na raz, a następnie rukolę i oregano. Mieszaj aż wszystko dokładnie się połączy. Na końcu dodaj szczypiorek i pecorino, wymieszaj widelcem, po czym stopniowo dodawaj oliwę z oliwek rozcierając całość tłuczkiem moździerza. Spróbuj i dopraw.  


Gotowe pesto zużyj od razu według potrzeb, nadmiar przechowuj w lodówce. U mnie dziś tradycyjnie, z makaronem. Reszta w lodówce czeka na pomysł, albo na grilla, zrobię wtedy bułeczki lub chleb z takim właśnie pesto.

Smacznego!

Kasztanowe gnocchi

Chleb na ostatni Światowy Dzień Chleba upiekłam, ponieważ zostało mi pół woreczka mąki kasztanowej. Wybór był więc prosty. I choć wiem, że mąka kasztanowa nie wszystkim będzie smakować, ja ją uwielbiam. Jest coraz łatwiej dostępna, nie kosztuje już tak dużo jak kiedyś, więc warto skorzystać. Przepis na gnocchi kasztanowe pochodzi z książki Two Gready Italians Eat Italy, którą kupiłam po tym, jak obejrzałam program (według mnie świetny). Polecam, zwłaszcza, że to takie jesienne kolory :).

GNOCCHI KASZTANOWE
4-6 porcji
 
500g ziemniaków
250g mąki kasztanowej
50g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
2 jajka
 
Ziemniaki obierz, ugotuj, osusz, a następnie utrzyj na puree. Umieść w dużej misce i wyrób z pozstałymi składnikami, aż otrzymasz gładkie ciasto. Podziel na 8-10 części, z każej uformuj cienki wałek (na obsypanym mąką blacie), który pokrój na 2 cm kawałki. Na każdym gnocchi odbij wzór za pomocą widelca.
 
W dużym rondlu doprowadź do wrzenia osoloną wodę. Partiami gotuj gnocchi do momentu, aż kluski wypłyną na powierzchnię. Wyciągnij za pomocą łyżki cedzakowej. Podawaj z ulubionym sosem (w orygninale masło 100g + szałwia 6 listków) oraz parmezanem.
 
U mnie rydzami usmażonymi w dużej ilości masła z oliwą, pietruszką oraz pini, jako że wtedy miałam akurat dużo grzybów :).
 
 Smacznego!

Naany z patelni

Abyście nie pomyśleli, że zapominam o kuchni indyjskiej (ciągle jestem z nią myślami), dziś kolejny przepis na Naany i na najlepszy chyba domowy sposób ich wyrobu. Naany z patelni to kolejna rzecz jaką zrobiłam z książki Dana Leparda Short & Sweet. The Best of Home Baking., która powoli staje się pozycją awaryjną w mojej bibliotece. Kiedy nie mam pomysłu lub czasu zawsze po nią sięgam, ponieważ wszystko się z niej udaje i dobrze smakuje. Przepisy są poprawne, nieskomplikowane, proste i z łatwo dostępnych składników. A sposób na smażenie naanów na suchej patelni jest najlepszym, co mnie w kuchni spotkało od dawien dawna. Na pewno tak samo usmażę też naany z mojego ulubionego przepisu, wymaga on jednak o wiele więcej pracy i czasu. Poniżej naprawdę dobra i szybka alternatywa.

NAAN Z PATELNI
6 sztuk


100ml zimnego mleka
125g jogurtu naturalnego
50ml wrzącej wody
1 łyżeczka suszonych lub 10g świeżych drożdży
300g mąki pszennej
50g mąki pszennej pełnoziarnistej
3/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru
opcjonalnie: oliwa czosnkowo (zmiażdżony ząbek czosnku w odrobinie oliwy), kmin rzymski lub czarnuszka do posypania

Mleko połącz z jogurtem oraz wodą, dodaj drożdże, mieszaj, aż się rozpuszczą. Dodaj obie mąki, sól i cukier. Zagnieć krótko, aż wszystkie składniki dokładnie połączą się. Ciasto będzie ciągle bardzo lepkie. Całość przełóż do miski, przykryj i odstaw na 30 minut. Po tym czasie ponownie lekko zagnieć ciasto, przykryj i zostaw do wyrośnięcia na kolejną 1 godzinę.

Wyrośnięte ciasto przełóż na omączony blat, odgazuj i podziel na 6 części. Każdą z części uformuj w kulkę, odstaw. Bardzo mocno rozgrzej dużą patelnię o grubym dnie, następnie zmniejsz ogień na  średni (u mnie 6 w 9-stopniowej skali). Po kolei rozwałkuj każdy kawałek ciasta w cienki placek. Smaż na suchej patelni przez 2-3 minuty, aż chlebek cały pokryje się wysokimi bąbelkami, a od spodu zabrązowi się. Następnie odwróć i smaż jeszcze przez chwilę z drugiej strony. Od razu po upieczeniu naany można posmarować oliwą czosnkową i posypać wybraną przyprawą.

Naan po 3 minutach, gotowy do przewrócenia:

Spód po przewróceniu:

Naany robiłam w kuchni przy okazji ostatniego grilla. Zaniosłam je do A. i powiedziałam: najdroższy.... zrób mi ładne zdjęcia Naanów, muszę jeszcze przygotować sałatkę. I wyszło tak.... (najlepsze jakie znalazłam na karcie aparatu, z pięknym widokiem na roślinność wyłaniającą się z naszego tarasu):


Smacznego!

Pity pszenne. U mnie mini.

Dziś szybkie, całkowicie pszenne pity, które upiekłam w wersji mini do ostatniego grilla. Doskonałe po lekkim podgrzeniu na ruszcie, zadziwiajaco długo świeże. Proste. Z książki Dana Leparda Short&Sweet. Polecam!

PITY PSZENNE
18 małych lub 9 dużych pit

300g mąki pszennej chlebowej
200g mąki pszennej
1 łyżeczka drożdży suszonych lub 15g drożdży swieżych
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soli
2 łyżki oleju słonecznikowego + 3 łyżki na czas zagniatania.
325ml ciepłej wody

Zmieszaj ze sobą obie mąki i sól. Wodę wymieszaj z olejem, drożdżami oraz cukrem. Płyn dodaj do suchych składników i zagnieć, aż uzyskasz miękie, lepkie ciasto. Przykryj i odstaw na 10 minut. Kuchenny blat posmaruj łyżką oleju słonecznikowego. Na blat przełóż ciasto i zagniataj przez 10 sekund. Ciasto przełóż ponownie do miski, przykryj i odstaw na kolejne 10 minut. Powtórz krótkie zagniatanie jeszcze 2 razy, za każdym razem posmaruj blat olejem. Na końcu odstaw ciasto do wyrastania na 30 minut (pod przykryciem).

Piekarnik rozgrzej do 250 stopni. W piekarniku umieść kamień lub blachę do pieczenia, poziom niżej od środka, by także się nagrzały.

W tym czasie wyciągnij ciasto na omączony blat i podziel je na 9 większych lub 18 małych cześci. Każdy kawałek uformuj w kulę, przykryj i zostaw na 15 minut. Następnie każdą kulkę rozwałkuj w okrąg o grubości 5mm, w razie potrzeby posypując mąką i odstaw na 2 minuty.

Pity piecz partiami przez 3-5 minut, aż wyrosną. Wyciągaj szczypcami z piekarnika, i od razu zawiń w czystą ściereczkę, tak by chlebki pozostały miękkie.

Smacznego!

Waldorf. Hit tegorocznego sezonu grillowego.

Dziś luźna wariacja na temat sałatki Waldorf, która nieoczekiwanie stała się absolutnym hitem tegorocznego sezonu grillowego i podajemy ją za każdym razem, gdy tylko znajdziemy czas i chętnych na steka znajomych (z tym drugim jest łatwiej niż z tym pierwszym :). Zamiast tradycyjnego, ciężkiego, pasującego w sezonie jesienno-zimowym sosu majonezowego tutaj sos na żółtku, jogurcie i oleju z pestek winogron. Orzechy i sos można przygotować dzień wcześniej, tak by potem tylko szybko wmieszać jabłka i warzywa, aby nie tracić pięknego dnia/wieczoru na stanie w kuchni. Inspiracja z Dining Chicago, proporcje własne metodą prób i błędów.

SAŁATKA WALDORF Z SOSEM JOGURTOWYM
6-8 porcji

1 opakowanie (250-280g) miksu sałat lub sałaty rzymskiej
3-4 łodygi selera naciowego
2 małe jabłka lub 1 bardzo duże
1 szalotka lub 1/2 małej czerownej cebuli
karmelizowane orzechy
100g orzechów włoskich
1/4 szklanki wody
1/4 szklanki cukru
sól, grubo zmielony pieprz do smaku
sos jogurtowy
1 żółtko, lekko ubite
1/4 szklanki jogurtu naturalnego
1 łyżka musztardy Dijon
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka octu winnego
1/4 szklanki oleju z pestek winogron
sól i pieprz do smaku

karmelizowane orzechy
Cukier z wodą umieść w rondelku i gotuj, aż cukier się rozpuści. Doprowadź do wrzenia, ściągnij z kuchenki, dodaj orzechy, wymieszaj i odstaw na 20 minut. W tym czasie rozgrzej piekarnik do 120 stopni. Odcedź orzechy, umieść je na blasze wyłożonej pergaminem i piecz przez 35 minut. Odstaw do ostygnięcia. Przechowuj w szczelnym pojemniku.

sos
Utrzyj ze sobą żółtko, jogurt, musztardę, sok z cytryny oraz ocet winny. Ciągle ucierając stopniwo (małym strumieniem) dodawaj olej. Dopraw solą i pieprzem, wstaw do lodówki.

Łodygi selera przekrój na pół i pokrój w długie, cienkie wstążki. Jabłka umyj i zetrzyj na tarce jak ogórki na mizerię. Szalotkę lub cebulę pokrój w cienkie plasterki. Warzywa oraz jabłka zmieszaj z sałatą, dodaj orzechy, wlej sos, wymieszaj i podawaj od razu.

Smacznego!

Hamburger na piwie

Bardzo lubię domowe hamburgery. Albo hamburgery w naprawdę dobrym miejscu. Te tradycyjne składające się jedynie z mięsa i przypraw. Do nich mięso kupuje w budce pod Halą Targową. Tylko we wtorki, ponieważ w ten dzień jest dostawa. Mięso na hamburgery powinno być trochę tłuste (15-18%), polędwica się tutaj nie nada, hamburger nie jest więc daniem drogim. Mięso powinno być także naprawdę wysokiej jakości. Z jakością bywa ciężko, ponieważ nie zawsze uda się akurat we wtorek albo akurat pod Halę zajrzeć. Wtedy naprawdę dobrym wyjściem są poniższe hamburgery na piwie. Ja używam ciemnego Żywca, ale Guinness też będzie tu bardzo dobrym dodatkiem. Piwo dodane do mięsa nadaje hamburgerom nieco specyficznego, bardzo dobrego posmaku, a jednocześnie maskuje wszelkie niedoskonałości mięsa. Jeśli więc nie jesteście pewni czy kupione przez Was mięso jest naprawdę dobre, wypróbujcie ten przepis, na pewno się nie zawiedziecie. Inspirację zaczerpnęłam z książki Grillhouse. Gastropub at home.

HAMBURGER NA PIWIE
4 porcje

1 mała cebula, drobno posiekana

1 ząbek czosnku, zmiażdżony

500g mielonej wołowiny
60ml ciemnego piwa
1 jajko, lekko roztrzepane

sól, pieprz
dodatkowo:
bułki do hamburgerów (polecam te), sałata, pomidory, ketchup, ser lub inne dodatki wedle uznania

Wołowinę wymieszaj z cebulą, czosnkiem oraz piwem, dopraw wedle uznania. Mięso owiń folią spożywczą i wstaw do lodówki na kilka godzin. Po tym czasie do mięsa wmieszaj roztrzepane jajko, całość podziel na 4 części. Odstaw na 20-30 minut w temperaturze pokojowej. Hamburgery grilluj z obu stron na dużym ogniu (5-7 minut z każdej strony). Podawaj w lekko podpieczonych bułkach z ulubionymi dodatkami.

Przy okazji korzystam z sezonu na młodą kapustę. Dziś u mnie sałatka w stylu coleslaw, ale z azjatycką nutą. U mnie bez orzechów (A.!), ale Wy dodajcie je, wspaniale uzupełniają tu smak, bez nich sałatka jest jakby niepełna. Przepis pochodzi z książki 90 lat KitchenAid.

AZJATYCKA WERSJA SAŁATKI COLESLAW
6 porcji


500g białej kapusty
100g marchwi

75g szalotek - u mnie czerwona cebula

2 łyżki drobno posiekanej kolendry

2 łyżki drobno posiekanej mięty
50g prażonych solonych orzeszków ziemnych

sól, świeżo zmielony pieprz

sos*

50g cukru

75ml octu ryżowego
sok z 1 limonki

2 łyżki słodkiego sosu chilli

2 łyżki sosu rybnego (lub mniej do smaku)

1 zmiażdżony ząbek czosnku

Najpierw przygotuj sos. Do rondelka wsyp cukier i wlej ocet. Zagotuj na małym ogniu i mieszaj, aż do całkowitego rozpuszczenia się cukru. Zdejmij z ognia i dodaj sok z limonki, chilli, sos rybny i czosnek. Odstaw do całkowitego wystudzenia.

Kapustę posiekaj, marchew i szalotki poszatkuj. Polej sosem, dopraw do smaku i dobrze wymieszaj. Przykryj i schładzaj przez noc (lub przynajmniej przez kilka godzin). Tuż przed podaniem do przygotowanej sałatki dodaj zioła i grubo posiekane orzeszki ziemne.

* według mnie na podaną ilość warzyw wystarczy połowa proponowanej w książce ilości sosu.

Smacznego!

Nie tylko mięso

Wydawać by się mogło, że z grilla jemy tylko wołowinę i to bez żadnych dodatków :). A to nie jest prawda. Poza Naanami od Ptasi, które grillujemy namiętnie (jednak z dwóch stron, przy zamkniętej pokrywie), dość często eksperymentujemy z warzywami. No dobrze, ja dość często eksperymentuje z warzywami. Dziś dwa ciekawe przepisy: jeden nieco bardziej pracochłonny, drugi bardzo szybki. Marchewki wychodzą słodkie, lekko skarmelizowane, ciekawe, pasują właściwie do wszystkiego. Cukinia jest lekka, cytrynowa, doskonale uzupełni grillowaną rybę lub kurczaka. Polecam.

GRILLOWANA MARCHEWKA
przepis z książki Weber's Complete Barbecue Book

12 sztuk


2 i 1/4 łyżeczki soli

12 młodych marchewek, obranych
*
3 łyżki masła, roztopionego

40g miodu lub syropu klonowego

2 łyżeczki skórki otartej z pomarańczy

2 łyżeczki octu balsamicznego

2 łyżki posiekanej natki pietruszki

kawałki pomarańczy (opcjonalnie, do podania)

Duży garnek wypełnij wodą, dodaj 2 łyżeczki soli, doprowadź do wrzenia. Wrzuć marchewki i gotuj przez 4-6 minut (powinny być lekko miękkie, ale ciągle chrupiące; im większe tym dłużej gotujemy). Marchewki wyciągnij i od razu przełóż do miski z wodą oraz lodem by szybko się ochłodziły.

Masło, miód, ocet, skórkę pomarańczową i 1/4 łyżeczki soli umieść w dużej misce, całość wymieszaj. Dodaj marchewki, dokładnie wymieszaj tak by pokryły się marynatą ze wszystkich stron.

Rozgrzej grilla. Marchewki grilluj na średnim ogniu, najlepiej z zamkniętą pokrywą.

Marchewki odsącz z nadmiaru masła, marynatę zachowaj. Warzywa grilluj przez 4-6 minut (wg mnie nieco dłużej, aż będą miękkie), obracając je od czasu do czasu. Gotowe marchewki ponownie wrzuć do marynaty i dokładnie wymieszaj. Wyciągnij, posyp pietruszką i podawaj jeszcze ciepłe (opcjonalnie z kawałkami pomarańczy by wycisnąć nieco soku na warzywa).

* Ja młode marchewki gotuję bez obierania. Po ugotowaniu i schłodzeniu, skórka schodzi sama pod palcami.

GRILLOWANA CUKINIA
przepis z bloga Pinch My Salt

6 porcji


2-3 duże cukinie, pokrojone w podłużne plastry

sok z 1/2 cytryny

oliwa z oliwek

sól, pieprz


Plastry cukinii umieść w misce, skrop sokiem z cytryny, dokładnie wymieszaj. Dodaj nieco oliwy z oliwek, ponownie wymieszaj, po czym dopraw solą i pieprzem. Grilluj z dwóch stron na średnim ogniu, aż plasterki równomiernie zmiękną w środku (kilka minut).

Smacznego!

Naany (WP), mięso i wino - sezon grillowy czas zacząć

Jak doskonale wiecie Naany uwielbiam :). Piekę je zazwyczaj z niewielu składników, z przepisu moich ulubionych podróżników. Ale wersja z jogurtem kusiła mnie od dawna, tak więc skorzystałam z zaproszenia Ptasi i upiekłam je (z opóźnieniem, ale jednak) w ramach Weekendowej Piekarni #117. Pominęłam proszek do pieczenia i jajko. Kto nie piekł nigdy Naanów myśli pewnie, że to trudne i skomplikowane. Tymczasem jest to bardzo proste i szybkie pieczywo (to samo dotyczy chlebka Pita). W wersji Ptasi wręcz ekspresowe i bardzo uniwersalne. Chlebki wyszły bardzo miękkie i puszyste. Po podgrzaniu na grillu stały się bardziej chrupiące.

NAAN EKSPRESOWY
6-8 sztuk


150ml ciepłego mleka

2 łyżeczki cukru
15g świeżych drożdży lub 1 i 1/2 łyżeczki drożdży instant

450g pszennej mąki
½ łyżeczki soli
2 łyżki oleju

210ml roztrzepanego, płynnego jogurtu (można też użyć maślanki)

roztopione masło/oliwa do smarowania chlebków (opcjonalnie)

Umieść mleko w misce, wymieszaj z 1 łyżeczką cukru i pokruszonymi drożdżami. Wymieszaj, odstaw na 15-20 minut, aż drożdże się rozpuszczą, a rozczyn pokryje bąbelkami. Mąkę i sól przesiej do dużej miski. Dodaj pozostały cukier, wyrośnięty rozczyn, olej oraz jogurt/maślankę. Wymieszaj składniki, aż się połączą, po czym wyrabiaj ciasto około 10 minut (krócej mikserem), aż będzie gładkie i lśniące. Uformuj kulę, umieść do wyrastania w misce natłuszczonej olejem i przykryj folią lub wilgotną ściereczką. Odstaw w ciepłe miejsce na godzinę lub aż podwoi objętość.

Jeśli macie kamień do pieczenia zacznijcie jednocześnie nagrzewać piekarnik (z kamieniem w środku) do maksymalnej temperatury. W przypadku braku kamienia włączcie piekarnik (też nastawiony na temperaturę maksymalną) około 30 minut przed pieczeniem, z możliwie grubą blachą w środku, odwróconą do góry dnem.

Wyrośnięte ciasto odgazuj i podziel na 6-8 równych części. Każdą część rozciągnij na kształt kropli o ok. 25 cm długości i 12,5 szerokości (ciasto na tym etapie można posmarować oliwą lub masłem oraz posypać, np. czarnuszką). Naany rozłóż na rozgrzanej blasze/kamieniu (najprawdopodobniej nie zmieszczą się wszystkie, można to robić partiami), najlepiej za pomocą łopaty, i piecz 4-6 minut, powinny się napuszyć i miejscami załocić, ale pozostać miękkie (piekłam w 250 stopniach, kamień położony 1 poziom powyżej środka piekarnika). Gorące chlebki posmaruj roztopionym masłem i po chwili owiń w ściereczkę, aby pozostały ciepłe.

A oto mój najmłodszy wielbiciel kuchni indyjskiej:

Na dobre rozpoczęliśmy dziś sezon grillowy. Jak zwykle króluje u nas wołowina. I choć hasło "Dobre, bo polskie" przekonuje mnie, to jednak wołowinę jemy głównie argentyńską. Nic na to nie poradzę, jest po prostu lepsza. Poniżej dwa fajne dodatki, które pojawiły się dziś na naszym stole obok Naanów. Przepisy z nowego nabytku, czyli książki Grillhouse. Gastropub at home. autorstwa Ross Dobson.

MASŁO Z TABASCO (DO MIĘS)
8 porcji

125g miękkiego masła
1/4 łyżeczki (lub więcej) zielonego tabasco
- ja używam sosów Mama Africa
1 ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę

1 łyżka posiekanej natki pietruszki

1 łyżka posiekanych liści kolendry

Wszystkie składniki wraz z solą do smaku wymieszaj ze sobą. Kawałek folii spożywczej rozłóż na blacie, na środku połóż maślaną miksturę, owiń folią i za pomocą dłoni "rozwałkuj" w walec. Boki zawiń, cała paczuszka przypominać będzie cukierka :). Wstaw do lodówki na minimum 30 minut (maksymalnie 2 dni). Przed podaniem pokrój na kawałki, po czym rozłóż na jeszcze ciepłym mięsie.

PIECZARKI Z TYMIANKIEM

4 porcje
1 kg małych pieczarek

2 łyżki oliwy z oliwek
75g masła

1 ząbek czosnku, zmiażdżony
1 łyżka posiekanego tymianku

4 łyżki posiekanej natki pietruszki

1/2 łyżeczki soli

Grzyby oczyść i umyj. Oliwę i masło umieść w rondelku o grubym dnie. Kiedy masło rozpuści się i zacznie bąbelkować wrzuć grzyby i czosnek. Smaż przez 5 minut często mieszając. Dodaj zioła i sól, smaż przez kolejne 2 minuty lub do momentu, w którym grzyby będą miękkie.


Wracając jednak do Naanów. Część surowego ciasta odłożyliśmy i upiekliśmy z dwóch stron na grillu. Według A. ten przepis to najlepszy przepis na Naany z grilla. Dziś piekliśmy je na otwartym palenisku z dwóch stron, ale za tydzień spróbujemy z pokrywą, tylko z jednej strony, aby wyszły jak w piekarniku. Tak przygotowane chlebki smakują prawie jak z pieca Tandoori, a gdyby wrzucić jeszcze trochę namoczonego drewna na węgle to drzewny aromat będzie niemalże jak oryginalny. Polecam tą metodę. Polecam też grille Weber. Jeśli jeszcze nie macie grilla, naprawdę warto wydać trochę więcej, różnica jest niesamowita. To już nasz 3 sezon z Weberem. Ciągle się go uczymy, ale cuda wychodzą prawdziwe :).

Poza tym piejmy sobie pyszne, czerwone, lekko musujące wino, po które mój ojciec osobiście jeździ do Włoch. Niestety nie kupicie go w Polsce, ale jeśli wpadniecie do nas na grilla w swej drodze do Zakopanego, na pewno będziemy je mieć. A jeśli któregoś dnia przeczytacie w gazecie lub obejrzycie w Uwadze o dwójce konkubentów z promilami we krwi, którym w miejscowości Rdzawka, woj. małopolskie, dzieckiem w swej klatce zajmował się pies, to będzie o nas właśnie ;).

Smacznego!

Już jest! Już jest!

Już jest, już jest! Młody czosnek! Dla mnie pierwsza oznaka wiosny, choć podejrzewam, że ten kupiony przeze mnie wczoraj jeszcze nie jest polski - sprzedawano go bez liści, które w tym młodym warzywie także są jadalne. Co z nimi zrobić to już inna kwestia, nie wiem, a chciałabym wiedzieć. Czekam na sugestie.

Młody czosnek uwielbiam za zapach. W smaku także jest inny, słodszy, mniej ostry, lżejszy. Od jakiegoś czasu to moja ulubiona nowalijka i Wam także go gorąco polecam, jeśli nigdy nie próbowaliście. Przez najbliższe dni nie będę jadła nic bez dodatku młodego czosnku. Chętnym zapraszam, a dziś także lekko zachęcam.




CUKINIA Z MŁODYM CZOSNKIEM I ROZMARYNEM
4 porcje

2 duże cukinie (750-800g)
2 łyżki oliwy z oliwek
1 gałązka rozmarynu
1 główka młodego czosnku
sól, świeżo starty pieprz

Cukinie pokrój w grube półplasterki. Oliwę rozgrzej w rondelku o grubym dnie. Wrzuć cukinię oraz rozmaryn i smaż na średnim ogniu przez kilka minut, aż warzywo zmięknie. Czosnek obierz z wierzchniej, twardej warstwy, podziel na ząbki, zmiażdż. Dodaj do rondelka, dopraw solą i pieprzem, smaż jeszcze przez 1-2 minuty. Podawaj od razu jako dodatek lub solo, z chlebem.

Smacznego!

Tajskie pasty curry

Po ostatnich telefonach i wizycie w krakowskich Kuchniach Świata jestem o wiele bogatsza w posiadanie egzotycznych składników. Udało mi się kupić tajską bazylię (!), która czasem pojawia się, a czasem nie w wymienionym przeze mnie sklepie. Tylko w poniedziałki i środy (dobrze jest najpierw zadzwonić). Mam też ganangal i inne dziwności :). Tak więc dopóki mi się to wszystko nie popsuje jem i gotuję po tajsku.

Na początek trzy pasty curry używane w kuchni tajskiej do przyrządzania potraw, a więc i przeze mnie w najbliższych dniach. Wszystkie przepisy pochodzą z książki The Best of Vietnamese & Thai Cooking autorstwa Mai Pham. Pasty te oczywiście możemy kupić gotowe. Własnoręcznie zrobione są jednak bardziej aromatyczne. A jeśli posiadamy blender także szybkie i proste w przygotowaniu.

ZIELONA PASTA CURRY
1 szklanka

1 łyżeczka ziaren kuminu
1 łyżka nasion kolendry
3 białe ziarna białego pieprzu lub 1 łyżeczka zmielonego białego pieprzu
7 zielonych papryczek chilli (dowolnego rodzaju), posiekanych
4 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
4 szalotki, pokrojone w plasterki
1/4 szklanki posiekanej trawy cytrynowej
1 łyżka galangalu, pokrojonego w plasterki
- ewentualnie świeży imbir
1/4 szklanki posiekanej kolendry (liście, łodygi i korzenie)
1 łyżeczka skórki z limonki
1 łyżeczka pasty krewetkowej (opcjonalnie)
2 łyżeczki soli
1 łyżka oleju

Rozgrzej patelnie lub rondelek o grubym dnie. Na suchej powierzchni (na małym ogniu) upraż kumin i nasiona kolendry (2-4 minut). Przełóż do miseczki, a następnie na tej samej patelni podpraż biały pieprz. Ziarna pieprzu zmieszaj z pozostałymi nasionami. Na patelni podpiecz lekko papryczki chilli, czosnek i szalotki, nie doprowadzając jednak do ich zczernienia. Odstaw.

Za pomocą moździerza lub blendera utrzyj nasiona, a następnie pozostałe składniki na gładką masę. Przełóż do słoiczków i wstaw do lodówki. Pasta nadaje się do użycia przez 2 tygodnie. Można ją także zamrozić.



ŻÓŁTA PASTA CURRY
1 szklanka

1 łyżeczka ziaren kuminu
1 łyżka nasion kolendry
3 białe ziarna białego pieprzu lub 1 łyżeczka zmielonego białego pieprzu
1/4 szklanki suszonych czerwonych papryczek chilli, przekrojonych na pół i wypestkowanych
4 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
4 szalotki, pokrojone w plasterki
1 łyżka kurkumy
1/4 szklanki posiekanej trawy cytrynowej
1 łyżka galangalu, pokrojonego w plasterki
- ewentualnie świeży imbir
1 łyżeczka skórki z limonki
1 łyżeczka pasty krewetkowej (opcjonalnie)
1 łyżeczki soli
1 łyżka oleju

Rozgrzej patelnie lub rondelek o grubym dnie. Na suchej powierzchni (na małym ogniu) upraż kumin i nasiona kolendry (2-4 minut). Przełóż do miseczki, a następnie na tej samej patelni podpraż biały pieprz. Ziarna pieprzu zmieszaj z pozostałymi nasionami. Na patelni podpraż lekko suszone papryczki chilli, a następnie czosnek i szalotki, nie doprowadzając jednak do ich zczernienia. Odstaw.

Za pomocą moździerza lub blendera utrzyj nasiona, a następnie suszone papryczki chilli oraz pozostałe składniki na gładką masę. Przełóż do słoiczków i wstaw do lodówki. Pasta nadaje się do użycia przez 3 miesiące. Można ją także zamrozić.



CZERWONA PASTA CURRY
1 szklanka

1 łyżeczka ziaren kuminu
1 łyżka nasion kolendry
3 białe ziarna białego pieprzu lub 1 łyżeczka zmielonego białego pieprzu
1/2 szklanki suszonych czerwonych papryczek chilli, przekrojonych na pół i wypestkowanych - użyłam świeżych
4 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
4 szalotki, pokrojone w plasterki
2 łyżki słodkiej papryki w proszku
3 łyżki posiekanej trawy cytrynowej
1 łyżka galangalu, pokrojonego w plasterki - ewentualnie świeży imbir
1 łyżeczka skórki z limonki
1 łyżeczka pasty krewetkowej (opcjonalnie)
1 łyżeczki soli
1 łyżka oleju

Rozgrzej patelnie lub rondelek o grubym dnie. Na suchej powierzchni (na małym ogniu) upraż kumin i nasiona kolendry (2-4 minut). Przełóż do miseczki, a następnie na tej samej patelni podpraż biały pieprz. Ziarna pieprzu zmieszaj z pozostałymi nasionami. Na patelni podpiecz lekko suszone papryczki chilli, a następnie czosnek i szalotki, nie doprowadzając jednak do ich zczernienia. Odstaw.

Za pomocą moździerza lub blendera utrzyj nasiona, a następnie pozostałe składniki na gładką masę. Przełóż do słoiczków i wstaw do lodówki. Pasta nadaje się do użycia przez 3 miesiące (jeśli używasz suszonych papryczek chilli) lub przez 2 tygodnie (gdy papryczki są świeże). Można ją także zamrozić.

Zielone curry z kurczakiem już robiłam :). W najbliższym czasie myślę, że przerobię je wszystkie. Zapraszam więc i zachęcam do korzystania z przepisów. Zachęcam też do odwiedzania i obdzwaniania sklepów w Waszej okolicy. Póki co optymistycznie myślę, że jeśli się chcę, to można w nich znaleźć naprawdę wiele.

Pasty dołączam do akcji
Z widelcem po Azji.

Smacznego!

Dynia pod chrupiącą skorupką

Festiwal dyni trwa, nie mogło więc i u mnie zabraknąć czegoś dyniowego i kilku dyniowych przemyśleń. Robiłam już co prawda pizzę z dynią, ale o niej napiszę za dni kilka, ponieważ chciałam się podzielić z wami przy okazji swoją opinią na temat rozmaitych ciast do pizzy. Zaczynam więc od dzisiejszej potrawy, która niekoniecznie musi być przystawką :). To fajny i szybki sposób na pieczoną dynię. Baaardzo smaczne plasterki pod chrupiąca skorupką z parmezanu i ziół. Przepis pochodzi z książki Yotama Ottolenghi Plenty. Polecam!

Oglądając tego- i
zeszłoroczne dynie u Bei wpadam niemalże w depresję. Nawet nie dlatego, że tyle odmian dyni u nas nie ma, ale dlatego, że nigdy nawet połowy z nich nie spróbuje. U mnie dostępna jest tylko (jak to ktoś ładnie u Bei nazwał) POLSKA DYNIA JADALNA - a i tak w małych ilościach i sporadycznie (w zeszłym roku o tej porze było mnóstwo dyni, w tym jednak lekki nieurodzaj w naszym rejonie). Pierwsza dynia jaką kupiłam w tym roku była raczej mała (ok. 3kg), o żółto-pomarańczowej skórce, prawie bez pestek, lekko podłużna. Ta dynia jest o wiele lepsza od tradycyjnej, pomarańczowej, jaką spożywałam w zeszłym roku. Mam nadzieję, że jeszcze ją dostanę, gdy wyruszę na dyniowe łowy przed Halloween (nie żebym obchodziła to święto - po prostu wtedy jest dyń nieco więcej na targach i w sklepach). Wtedy też zrobię kilka przetworów na zimę. Zainteresowanych zapraszam więc po weekendzie.

DYNIA POD CHRUPIĄCĄ SKORUPKĄ
2-4 porcje

700g dyni (bez pestek i błon, ale ze skórką)
50g parmezanu, startego (lub innego twardego sera wedle upodobań)
20g bułki tartej
6 łyżek posiekanej natki pietruszki
2 i 1/2 łyżeczki posiekanego tymianku
skórka otarta z 2 dużych cytryn
2 ząbki czosnku, zmiażdżone
60ml (4 łyżki) oliwy z oliwek
120ml kwaśnej śmietany
1 łyżka posiekanego koperku
sól i biały pieprz

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni. Blachę wyłóż papierem do pieczenia.

Zmieszaj ze sobą parmezan, bułkę tartą, pietruszkę, tymianek, połowę skórki cytrynowej, czosnek i małą szczyptę soli.

Dynię pokrój w 1cm plastry, które rozłóż na blasze do pieczenia. Każdy plaster posmaruj szczodrze oliwą z oliwek i posyp przygotowaną posypką (powinna ona być dość gruba). Palcami lekko dociśnij posypkę do plastrów dyni.

Piecz przez 30 minut lub do momentu, w którym dynia będzie gotowa. Jeśli wierzch zbyt szybko się rumieni, przykryj go luźno folią aluminiową w trakcie pieczenia.

Śmietanę zmieszaj z koperkiem, solą i pieprzem. Plastry dyni podawaj na gorąco, posypane pozostałą połową skórki cytrynowej, razem z sosem śmietanowym.

Dziś robiłam także dyniowo-krewetkową zupę ostro-kwaśną, ale o tym daniu napiszę jutro. Póki co polecam także dyniowe gnocchi z masłem szałwiowym.

Smacznego!

Aloo Paratha i radżastańskie curry z czerwonej soczewicy

Było już o przyprawach i o ryżu dziś kolejne dwa fundamenty kuchni indyjskiej, czyli chleb i rośliny strączkowe. A zarazem trochę z kuchni Radżastanu, ponieważ Aloo Paratha tam właśnie jest najbardziej popularne.

Większość chlebów w Indiach to chlebki płaskie (flatbreads) smażone na patelni, w piecach tandoor czy w głebokim tłuszczu. Chlebki Północnych Indii są zazwyczaj zagniatane z mąki (atta, maida). Z kolei flatbreads Indii Południowych i Zachodniego Wybrzeża to raczej naleśniki, tworzone z czarnej soczewicy czy ryżu. I tak kilka przykadów indyjskiego pieczywa: Chapati, Phulka, Puri, Roti, Paratha, Naan, Kulha, Bhatoora, Baqar Khani, Appam, Dosa, Dhokla, Idli, Luchi, Puran Poli, Pathiri, Porotta i wiele, wiele innych. Pieczywo w kuchni indyjskiej dość często spełnia też rolę widelca :).

Nasiona roślin stączkowym (mnóstwo odmian soczewicy, grochu i fasoli - na chwilę obecną to temat dla mnie zbyt trudny do sklasyfikowania, opisania i znalezienia substytutów -> w Indiach rośnie ponad 60 gatunków tego typu roślin!) są kolejną podstawą kuchni indyjskiej. Dals/Dhals (bo tak nazywa się te potrawy, może to być także gęsta zupa) są dodatkiem do głównego posiłku razem z ryżem i pieczywem. Można z nich przyrządzać zupy, curry, sosy, przekąski, chutney'e, naleśniki, sałatki i słodycze. To doskonałe źródło białka nie tylko dla wegetarian.

Prezentowane poniżej przepisy pochodzą z książek: Bread Hamelmana i Great Escape Gordona Ramsay'a.

ALOO PARATHA
8 placków/4 porcje
pozwoliłam sobie skorzystać z tłumaczenia
Gospodarnej Narzeczonej

ciasto
300g mąki atta lub mieszanki mąki pszennej chlebowej i odsianej pszennej razowej w proporcji 2:1
3g soli
225g wody
nadzienie*
500g ziemniaków
1 łyżeczka prażonych ziaren kuminu
1 łyżeczka nasion kolendry, prażonych i utłuczonych w moździerzu
2 łyżeczki tartego korzenia imbiru
1 małe zielone chili drobno pokrojone
1/2 szklanki siekanej natki kolendry
sol do smaku
2 łyżki oleju z gorczycy (mustard oil)**
dodałam też: 2 zmiażdżone ząbki czosnku i zielony groszek

ciasto
Wszystkie składniki ciasta wymieszaj, a następnie wyrabiaj ciasto przez 10-15 minut. Ciasto powinno być miękkie i elastyczne (postaraj się nie podsypywać zbytnio mąką). Zagniecione ciasto zawiń w folie i odstaw na 30 minut. Można też zrobić ciasto dzień wcześniej i przechować w lodowce, pamiętając o wyjęciu go do ogrzania do temperatury pokojowej na godzinę przed przygotowaniem pieczywa.

nadzienie
Ziemniaki ugotuj w mundurkach. Obierz i zetrzyj ma tarce lub przepuść przez praskę (ja rozgniotłam widelcem). Dodaj pozostałe składniki nadzienia,wymieszaj i ostudź. (Także nadzienie można przygotować wcześniej i trzymać w lodówce.)

Ciasto podziel na osiem równych części, z każdej uformuj kulkę. Omączonymi dłońmi rozpłaszcz każdą kulkę, następnie uformuj coś w rodzaju miseczki, do której przełóż sporo nadzienia. Zaklej dobrze ciastem (to jak formowanie bułeczek z nadzieniem). Kulki ponownie lekko rozpłaszcz, po czym rozwałkuj na okrągłe placki (ok. 17cm, należy wałkować tylko z jednej strony, ciasta nie przewracamy!). Smaż na rozgrzanej suchej żeliwnej patelni po 2 minuty z każdej strony. Cieple posmaruj olejem lub ghee i ponownie wrzuć na patelnie na 30 sekund. Podawaj na ciepło lub na zimno. Luźno zawinięte w folię aluminiową parathy można odgrzać w piekarniku w temperaturze 150 stopni (8-10 minut).

* z tej ilości trochę nadzienia zostanie, można je zamrozić lub wykorzystać np. do pierożków
samosa.
** namiastkę oleju z gorczycy można wykonać samodzielnie: na gorącej, suchej patelni upraż 1 łyżkę czarnej gorczycy, którą następnie utrzyj w moździerzu i zalej 2 łyżkami oleju.

Polecam też przepisy na
Naan i Chapatis.

RADŻASTAŃSKIE CURRY Z CZERWONEJ SOCZEWICY
2-4 porcji

225g tuvar dal lub czerwonej soczewicy
2 goździki
1/2 laski cynamonu
4 ziarna czarnego pieprzu
1litr wody
2,5cm korzenia imbiru, obranego i posiekanego
3 ząbki czosnku, obrane i posiekane
3 łyżki ghee lub roztopionego masła
2 cebule, drobno posiekane
3 pomidory bez skóry, posiekane
2 łyżeczki
garam masala
2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego - użyłam 1 łyżeczki
1 łyżeczka kurkumy
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki śmietany
3 zielone chilli, rozcięte wzdłuż do połowy - dodałam 1 posiekaną żółtą papryczkę chilli

Soczewicę opłukaj i umieść w rondlu z goździkami, cynamonem i wodą. Doprowadź do wrzenia, po czym zbierz i wylej pianę, która utworzy się na powierzchni. Zmniejsz ogień i gotuj pod częściowym przykryciem przez 25-30 minut, aż soczewica zmięknie i zacznie się rozpadać.

Czosnek i imbir umieść w malakserze z 1 łyżką wody, zmiksuj na pastę (można to zrobić w moździerzu). Ghee/masło rozgrzej w rondlu, dodaj cebulę i smaż aż cebula lekko zabrązowi się (6-8 minut). Następnie dodaj pastę czosnkowo-imbirową, pomidory, garam masala, pieprz kajeński i kurkumę. Po 2-3 minutach wrzuć ugotowaną soczewicę, dopraw solą i gotuj na małym ogniu przez 8-10 minut, aż całość zgęstnieje. Wmieszaj śmietanę i chilli. Podawaj od razu.

Inne przepisy Gordona Ramsay'a z książki Great Escape znajdziecie też u Atrii (
Ryż Jeera, Chałwa migdałowa z szafranem, Chicken Palak) i u Liski (Fish Tenga).

Ponieważ to danie z soczewicy jest naprawdę ostre polecam sos na bazie jogurtu:

OGÓRKOWA RAITA
4 porcje
Mangoes & Curry Leaves

1 szklanka gęstego jogurtu naturalnego
1 średni ogórek
3/4 łyżeczki soli
2 łyżki wody
1/4 szklanki posiekanych liści kolendry lub 2 łyżki liści mięty (opcjonalnie) - u mnie mięta
grubo mielony czarny pieprz (opcjonalnie)

Sitko wyłóż gazą (bardzo gęste sitko wystarczy) i umieść nad miską lub nad zlewem na 20 minut (wytrąci się nieco przeźroczystego płynu, który należy wylać). W międzyczasie obierz i posiekaj ogórka, umieść go w misce, posyp 1/2 łyżeczki soli, wymieszaj i odstaw.

Gęsty jogurt umieść w miseczce, dodaj wodę, wymieszaj. Dodaj odsączonego z płynu ogórka, dopraw solą i pieprzem. Jeśli używasz świeżych ziół wrzuć je tuż przed podaniem.

Smacznego!

Czerwony i zielony ryż po meksykańsku

Ryż jedzony w Meksyku to zazwyczaj odmiany średnioziarniste, azjatyckie, niepodobne do ryżu jedzonego w Hiszpanii. A to właśnie temu państwu Meksykanie zawdzięczają ryż, który kolonizatorzy przywieźli ze sobą z Filipin. To zboże obecnie uprawiane jest także w Meksyku, własna produkcja jest jednak niewystarczająca, dlatego ryż ciągle jest tu importowany.

Głównym celem jaki chcemy osiągnąć gotując ryż na sposób meksykański jest potrawa lekka, w której ziarna przepełnione są wyrazistym smakiem, ale ciągle suche - dania nie powinny mieć konsystencji zupy, ani być brejowate. Meksykanie w tym celu najpierw dość długo podsmażają ryż, a dopiero potem gotują wraz z dodatkami nadającymi smaku.

W Meksyku gotuje się ryż na 3 sposoby: czerwony, zielony i biały, przy czym czerwony jest najbardziej popularny. I chociaż wiele gospodyń dodaje do ziaren po prostu świeże, surowe pomidory i cebulę, podany dziś przeze mnie przepis rozpoczyna się od ugrilowania warzyw. Zabieg ten nadaje temu daniu nieco dymnego, przypalonego aromatu, choć nie wszystkim może się to podobać :). Etap ten można pominąć i użyć po prostu surowych produków.

Mniej popularny zielony ryż jest o wiele bardziej wyrazisty w smaku i według mnie smakuje doskonale. To idealny dodatek do grillowanych mięs czy warzyw. Zupełnie inny niż wszystko to co jedliście do tej pory :).

Przepisy pochodzą z książki Seductions of rice niezrównanych Jeffrey'a Alforda i Naomi Duguid.

CZERWONY RYŻ PO MEKSYKAŃSKU
6 porcji

2 szklanki średnio- lub długoziarnistego ryżu
2 średnie lub duże pomidory
1 mała cebula, pokrojona na ćwiartki
2 ząbki czosnku, nieobrane
3 łyżki oleju roślinnego
3 szklanki niezbyt słonego bulionu z kurczaka, bulionu warzywnego lub wody
2 łyżeczki soli
1 średnia marchewka, pokrojona w cienkie półplasterki lub ziarna z 1 ugotowanej kolby kukurydzy (opcjonalnie)
- pominęłam
dodatkowo: posiekane listki kolendry lub pietruszki (opcjonalnie, do podania)

Ryż dokładnie opłukaj kilkakrotnie do momentu, w którym woda pozostanie przejrzysta. Przełóż na sitko i odstaw do ocieknięcia na 10 minut.

W międzyczasie ugrilluj pomidory, cebulę i czosnek. W sezonie można to zrobić po prostu na ruszcie grilla. Poza sezonem warzywa należy opiec nad płomieniem kuchenki gazowej (jeśli takową posiadacie, warzywa w takim wypadku należy często i szybko obracać) lub na rozgrzanej, suchej patelni o grubym dnie lub na patelni grillowej. Warzywa powinny być ugrillowane dość mocno, z lekko czarną powierzchnią/skórką. Gotowe odstaw do ostygnięcia, pomidory i czosnek obierz, a następnie razem z cebulą zmiksuj na gładką pastę (powinieneś uzyskać 2 szklanki, jeśli jest mniej dodaj wody - ja dodaje płynnego puree pomidorowego).

W rondlu o grubym dnie rozgrzej olej, wrzuć ryż i smaż, mieszając od czasu do czasu, na średnim ogniu przez 10-12 minut, aż ryż stanie się złocisto-brązowy. Następnie dodaj warzywne puree i gorący bulion (lub wodę), doprowadź do wrzenia. Gotuj bez przykrycia przez 4-5 minut, następnie dopraw solą, dodaj marchewkę lub kukurydzę, jeśli używasz, szczelnie przykryj i gotuj na małym ogniu przez 10 minut. Po tym czasie ryż ściągnij z ognia i ciągle przykryty odstaw na 15-20 minut.

Gotowy ryż wymieszaj drewnianą łyżką i podawaj ze świeżymi ziołami.

ZIELONY RYŻ PO MEKSYKAŃSKU
6 porcji

2 szklanki średnio- lub długoziarnistego ryżu
450g niezbyt ostrych zielonych papryczek chilli (odmiany poblano, cubanelle, hungarian wax) - użyłam pepperoni
1 mała lub średnia cebula, drobno posiekana
1 ząbki czosnku, zmiażdżony
2 szklanki porwanych liści sałaty rzymskiej
1/2 szklanki liści pietruszki
3 łyżki oleju roślinnego
3 szklanki niezbyt słonego bulionu z kurczaka, bulionu warzywnego lub wody
2 łyżeczki soli
1/2 szklanki posiekanych liści kolendry

Ryż dokładnie opłukaj kilkakrotnie do momentu, w którym woda pozostanie przejrzysta. Przełóż na sitko i odstaw do ocieknięcia na 10 minut.

W międzyczasie ugrilluj papryczki. W sezonie można to zrobić po prostu na ruszcie grilla. Poza sezonem warzywa należy opiec nad płomieniem kuchenki gazowej (jeśli takową posiadacie, warzywa w takim wypadku należy często i szybko obracać) lub na rozgrzanej, suchej patelni o grubym dnie lub na patelni grillowej. Papryczki powinny być ugrillowane dość mocno i mieć czarną skórkę ze wszystkich stron. Gotowe odstaw do ostygnięcia, po czym przekrój i pozbądź się nasion oraz błon (skórki nie obieraj). Papryczki razem z cebulą, sałatą, czosnkiem i pietruszką zmiksuj na gładką pastę (powinieneś uzyskać 2 szklanki, jeśli jest mniej dodaj wody, a jeśli więcej zmniejsz ilość bulionu przy gotowaniu).

W rondlu o grubym dnie rozgrzej olej, wrzuć ryż i smaż, mieszając od czasu do czasu, na średnim ogniu przez 10-12 minut, aż ryż stanie się złocisto-brązowy. Następnie dodaj zielone puree i gorący bulion (lub wodę), doprowadź do wrzenia. Gotuj bez przykrycia przez 4-5 minut, następnie dopraw solą, szczelnie przykryj i gotuj na małym ogniu przez 10 minut. Po tym czasie ryż ściągnij z ognia i ciągle przykryty odstaw na 15-20 minut.

Do gotowego ryżu dodaj kolendrę i całość wymieszaj drewnianą łyżką. Podawaj od razu.

Oba rodzaje ryżu można spokojnie podgrzać dnia następnego, po prostu podsmażając na odrobinie oliwy. Taki smażony ryż doskonale smakuje z jajkiem sadzonym, świeżymi pomidorami i zieloną sałatą.

Smacznego!

Jamajski ryż z fasolą

Różnorodne wersje tego dania można znaleźć na całych Karaibach. Ta potrawa jednogarnkowa jest łatwa do przygotowania, a jednocześnie ma w sobie coś wyjątkowego. Jamajski ryż z fasolą (ang. rice and peas, z tym że peas jest tu dla zmylenia, ponieważ oznacza fasolę właśnie :) rości sobie prawo do bycia daniem narodowym Jamajki. Podstawa to ryż, czerwona fasola i (zazwyczaj) mleczko kokosowe; reszta to kombinacja różnych składników, jakie dany kucharz lubi dodawać do tej potrawy. Prezentowana przeze mnie wersja z pomidorami, czerwoną papryką i chilli pochodzi z książki Jeffrey'a Alforda i Naomi Duguid Seductions of Rice, te opcjonalne składniki można jednak śmiało pominąć.

JAMAJSKI RYŻ Z FASOLĄ
Jamaican Rice and Peas
6 porcji

1 szklanka suchej czerwonej fasoli (kidney beans) lub 2 i 1/2 szklanki fasoli ugotowanej lub z puszki
1 łyżka oliwy z oliwek, oleju roślinnego lub tłuszczu wytopionego z bekonu
2 ząbki czosnku, zmiażdżone
1 mała cebula, drobno posiekana
1 i 3/4 szklanki mleczka kokosowego z puszki lub świeżego
1 duży pomidor, obrany i drobno posiekany (opcjonalnie)
1 czerwona papryka, oczyszczona i i posiekana (opcjonalnie)
2-3 gałązki tymianku
1 papryczka chilli (opcjonalnie)
2 szklanki ryżu długoziarnistego, opłukanego
sól i pieprz

Jeśli używasz surowej fasoli, namocz ją przez noc, po czym ugotuj do miękkości (około 2 godzin) w 6 szklankach wody. Pod koniec gotowania dodaj 1 łyżeczkę soli (fasolę zawsze solimy na końcu, aby nie stwardniała). Jeśli używasz fasoli już ugotowanej lub z puszki, opłukaj ją, po czym zalej 1 szklanką wody i podgrzej, odsącz.

Opłukany ryż umieść w rondelku i zalej zimną wodą tak by była ona o 2cm powyżej ziaren. Posól, dodaj całą papryczkę chilli (opcjonalnie) i pieprz, doprowadź do wrzenia i gotuj pod przykryciem przez 20 minut (mieszając od czasu do czasu). Zdejmij z ognia i odstaw na 10 minut, nie zdejmując pokrywki. Z gotowego ryżu wyciągnij papryczkę chilli.

Tłuszcz podgrzej w rondelku o grubym dnie. Podsmaż czosnek, następnie dodaj cebulę. Smaż ciągle mieszając przez 5 minut, aż cebula stanie się przezroczysta. Wlej mleczko kokosowe, dodaj pomidora, czerwoną paprykę i posiekany tymianek. Doprowadź do wrzenia, pogotuj przez krótką chwilę, na końcu dodaj czerwoną fasolę. Całość wymieszaj z ryżem. Podawaj od razu.

Smacznego!
Blog Widget by LinkWithin