Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkie tarty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkie tarty. Pokaż wszystkie posty

Ciasto migdałowo-rabarbarowe

Sezon na rabarbar w pełni. Pieczemy więc sporo ciast :). Dziś wersja dla miłośników migdałów i marcepanu. Idealne ciasto na piknik od smitten kitchen. Doskonałe dla zabieganych: bardzo szybkie i proste.

CIASTO MIGDAŁOWO-RABARBAROWE
kwadratowa forma 20x20

spód
1 szklanka (125g) mąki
1/4 łyżeczki soli1/4 szklanki (50g) cukru115g masła, może być zimne
nadzienie
3/4 szklanki (75g) migdałów w płatkach, najlepiej uprażonych i schłodzonych
1 łyżka (10g) mąki pszennej
szczypta soli
6
łyżek (75g) plus
5 łyżek (70g) masła, może być zimne1 duże jajko1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego, 2 łyżeczki brandy lub inny aromat do wyboru
300-400g rabarbaru

Rozgrzej piekarnik do 180 stopni. Kwadratową formę wyłóż pergaminem.

spód
Wsyp mąkę, sól i cukier do malaksera. Pokrój na kawałki masło, dodaj do suchych składników, a następnie uruchom maszynę do uzyskania dużej kruszonki. Jeśli nie masz malaksera masło w temperaturze pokojowej utrzyj z cukrem, a następnie z mąką i solą, po czym chłódź w lodówce  przez 15 minut. 

Przełóż ciasto przy przygotowanej formy i dociśnij do dna równomiernie. Piecz przez 15 minut. Odstaw do schłodzenia.

nadzienie
Migdały, cukier, mąkę i sól zmiel razem na proszek. Masło pokrój na kawałki, utrzyj całość na gładko. Dodaj aromat i jajko, zmieszaj tylko do momentu aż całość połączy się.

Przygotuj rabarbar. Rabarbar obierz, a następnie przetnij od dołu do góry (jak bułkę do hamburgera na pół). Pokrój na kawałki wielkości 3cm.

Nadzienie rozłóż na ostudzonym spodzie. Na nadzieniu rozłóż kawałki rabarbaru we wzór jodełki. Owoce posyp 1 łyżeczką cukru.

Piecz przez 45-55 minut, do uzyskania złotego koloru i suchej wykałaczki włożonej w nadzienie.

Przed podaniem ostudź. Posyp cukrem pudrem. Ciasto nadaje się do przechowywania w lodówce przez kilka dni.

Smacznego!

Paj brzoskwiniowy

Jeśli miałabym wskazać swoje ulubione kulinarne miejsce w internecie byłby to blog Deb Smitten Kitchen. Wszystko mi tu smakowo odpowiada, wszystko mi się udaje. Dziś więc Peach Pie, który pojawił się całkiem niedawno, a ja od razu wiedziałam, że to będzie świetne ciasto. Kolejna do zrobienia jest krajanka lemoniadowa. Jeśli Wy macie jakieś godne polecenia adresy podzielcie się nimi ze mną, jestem odcięta od swojej biblioteki, a mam wyjątkowo dużo czasu na gotowanie :).

PAJ BRZOSKWINIOWY
1 forma na paj lub wysoka forma do tarty

ciasto
2 i 1/2 szklanki (315g) mąki pszennej - użyłam krupczatki
1 łyżka (15g) cukru
1 łyżeczka soli
225g masła
3 łyżki bardzo zimnej wody
nadzienie
1,5 kg dojrzałych brzoskwiń
1 łyżka soku z cytryny
1/4 szklanki brązowego cukru
1/4 szklanki cukru
1/8 łyżeczki cynamonu
szczypta gałki muszkatołowej
1/8 łyżeczki soli
3 łyżki mąki ziemniaczanej
dodatkowo: 1 łyżka mleka, śmietany lub wody, cukier do posypania

ciasto
Mąkę zmieszaj z cukrem i solą. Dodaj pokrojone w kostkę masło, zagnieć, aż masło dobrze połączy się z suchymi składnikami. Dodaj wodę, zagnieć ponownie. Ciasto przekrój na pół, uformuj dwa placki, oba zawiń w folię spożywczą i wstaw do lodówki na minimum 2 godziny (maksymalnie 2 dni).

nadzienie
W dużym garnku doprowadź wodę do wrzenia. Wrzuć brzoskwinie, zostaw na 2 minuty, powtórz z kolejną turą owoców. Sparzone brzoskwinie od razu opłucz pod zimną wodą. Zdejmij skórkę, przekrój na pół, usuń pestki i pokrój w 8mm plasterki :). Kawałki owoców zmieszaj z sokiem cytrynowym, odstaw. Pozostałe suche składniki nadzienia wymieszaj ze sobą w małej misce, a następnie dodaj do brzoskwiń. Całość dokładnie wymieszaj.

Piekarnik rozgrzej do 220 stopni. Formę posmaruj masłem.

Oba kawałki ciasta wyciągnij z lodówki. Blat dokładnie obsyp mąką. Wyciągij pierwszy kawałek, posyp go mąką, a następnie rozwałkuj w okrąg. Wyłóż (lub wylep :) dno i boki formy (Deb ciasta wystarczyło na spód, boki i jeszcze poza formę, mnie niestety nie). Na przygotowany spód wysyp owoce. Rozwałkuj drugi kawałek ciasta i za pomocą radełka/noża wytnij szerokie paski. Rozłóż na wierzchu tak by uzyskać kratkę. Zlep brzegi lub zawiń na nie zwisający nadmiar ciasta ze spodu. Ciasto posmaruj mlekiem, śmietaną lub wodą, obsyp dość mocno cukrem. Wstaw do piekarnika i piecz przez 20 minut, następnie zmniejsz temperaturę do 190 stopni i dopiekaj przez kolejne 30-35 minut.


Upieczone ciasto wyciągnij z piekarnika i studź na kratce przez 3 godziny. To może być trudne, jeśli jednak rozkroisz jeszcze gorący placek, nadzienie się nie zetnie i wypłynie (bo nie znaczy, że nie da się go zjeść :).

Smacznego!

Tarta czekoladowa z malinami

Wariacja sezonowa tarty czekoladowej z karmelizowanymi bananami Pierre'a Herme, którą pokazałam Wam w styczniu. Jeśli macie w lodówce lub zamrażalce przygotowane kruche ciasto, to także doskonały przepis na deser awaryjny, ekspresowy. Masę robi się bardzo szybko, całość krótko piecze, a tartę można podawać na ciepło. Polecam!
 
TARTA CZEKOLADOWA Z MALINAMI

spód
90g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru szczypta soli
1/4 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1 średnie jajko, lekko ubite
1/3 szklanki mielonych migdałów
1 szklanka mąki
masa czekoladowa
130g gorzkiej czekolady
110g masła, pokrojonego na kawałki
1 duże jajko, w temperaturze pokojowej
3 duże żółtka, w temperaturze pokojowej
2 łyżki cukru
świeże maliny
 
spód
Masło utrzyj mikserem na kremową masę, dodaj cukier, migdały, sól, wanilię i jajko, całość utrzyj na niskiej prędkości. Stopniowo dodawaj mąkę. Ciasto szybko zagnieć (nie należy wyrabiać zbyt długo), zawiń w folię i włóż do lodówki na 4 godziny (ciasto może leżakować w lodówce do 2 dni).

Formę na tartę posmaruj masłem. Na blacie rozłóż papier do pieczenia i rozwałkuj na nim ciasto. Przełóż do przygotowanej formy, nadmiar odetnij, ubytki uzupełnij i przełóż do lodówki na kolejne 30 minut.

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. 
 
Spód z ciasta wyłóż papierem do pieczenia i obciąż ryżem, makaronem lub fasolą. Piecz przez 18-20 minut, po czym zdejmij papier z obciążeniem i dopiekaj kolejne 5-7 minut. Przełóż na kratkę do wystudzenia, ale nie wyciągaj z formy.

masa czekoladowa
W osobnych miseczkach rozpuść czekoladę i masło. Odstaw do ostygnięcia (zarówno czekolada, jak i masło powinny ostygnąć do około 40 stopni). W misce delikatnie wymieszaj jajko, żółtka i cukier - nie ubijaj, aby do masy nie dostało się zbyt wiele pęcherzyków powietrza. Za pomocą silikonowej szpatułki powoli, stopniowo wmieszaj do masy czekoladę, a następnie masło. Gotową, błyszczącą masę wylej na przygotowany spód. Na masie rozłóż maliny.

Całość wstaw do piekarnika i piecz dokładnie 11 minut (ja zawsze piekę 15 minut), aż ciasto na wierzchu ledwo co się zetnie. Wyciągnij z formy, podawaj od razu (na ciepło) lub po przestudzeniu.

Smacznego!

Tarta czekoladowa z karmelizowanymi bananami

Co zaskakujące ten dzisiejszy przepis, co niepodobne do większości przepisów Pierre'a Herme (książka Deserts by Pierre Herme), udał się jako ciasto w miarę szybkie i awaryjne (o 11 dowiedziałam się, że będą goście, o 14 ciasto już było). Poza tym, co tu dużo pisać, po prostu doskonałe, nawet dla takiego tartowego marudy, jakim jest A. Ciasto po zagnieceniu włożyłam do lodówki tylko na 1 godzinę. Piekłam w formie kwadratowej, ale oczywiście okrągła (jak w oryginale) też się sprawdzi.

TARTA CZEKOLADOWA Z KARMELIZOWANYMI BANANAMI spód
90g miękkiego masła

1/2 szklanki cukru
szczypta soli
1/4 łyżeczki ekstraktu z wanilii

1 średnie jajko, lekko ubite

1/3 szklanki mielonych migdałów

1 szklanka mąki

nadzienie

1/2 szklanki rodzynek sułtańskich

3 łyżki rumu - wg mnie koniak też się nada

3 łyżki wody

1 duży dojrzały, ale twardy banan
- u mnie 1 i 1/2 banana
20g masła
odrobina posiekanej papryczki chilli (opcjonalnie) - pominęłam
3 i 1/2 łyżki cukru
szczypta świeżo zmielonego pieprzu (2 obroty młynka :)
masa czekoladowa
130g gorzkiej czekolady

110g masła, pokrojonego na kawałki

1 duże jajko, w temperaturze pokojowej

3 duże żółtka, w temperaturze pokojowej

2 łyżki cukru


spód
Masło utrzyj mikserem na kremową masę, dodaj cukier, migdały, sól, wanilię i jajko, całość utrzyj na niskiej prędkości. Stopniowo dodawaj mąkę. Ciasto szybko zagnieć (nie należy wyrabiać zbyt długo), zawiń w folię i włóż do lodówki na 4 godziny (ciasto może leżakować w lodówce do 2 dni).

Tortownicę posmaruj masłem. Na blacie rozłóż papier do pieczenia i rozwałkuj na nim ciasto. Przełóż do przygotowanej formy, nadmiar odetnij, ubytki uzupełnij i przełóż do lodówki na kolejne 30 minut.

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Spód ciasta wyłóż papierem do pieczenia i obciąż ryżem, makaronem lub fasolą. Piecz przez 18-20 minut, po czym zdejmij papier z obciążeniem i dopiekaj kolejne 5-7 minut. Przełóż na kratkę do wystudzenia, ale nie wyciągaj z formy.

nadzienie
Rodzynki, rum i wodę umieść w rondelku, podgrzej i gotuj na bardzo małym ogniu przez 2 minuty. Zdejmij z kuchenki i odstaw na minimum 2 godziny (maksymalnie 1 dzień).

Obok kuchenki umieść kawałek papieru do pieczenia. Banana pokrój w półcentymetrowe plasterki. Na patelni rozgrzej masło na dużym ogniu (jeśli używasz dodaj chilli), a gdy zacznie wrzeć włóż banany, po czym obróć każdy plasterek tak by były pokryte masłem ze wszystkich stron. Całość posyp cukrem i smaż (ciągle na dużym ogniu) obracając od czasu do czasu, aż owoce pokryją się karmelem, ale zanadto nie zmiękną. Na końcu posyp pieprzem, smaż jeszcze 1 minutę, po czym przełóż na przygotowany papier do pieczenia i odstaw (banany można skarmelizować kilka godzin wcześniej).

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni. Rodzynki odsącz i posyp nimi spód. Banany pokrój na mniejsze kawałki (zachowaj kilka plasterków do dekoracji) i także umieść na spodzie.

masa czekoladowa

W osobnych miseczkach rozpuść czekoladę i masło. Odstaw do ostygnięcia (zarówno czekolada, jak i masło powinny ostygnąć do około 40 stopni). W misce delikatnie wymieszaj jajko, żółtka i cukier - nie ubijaj, aby do masy nie dostało się zbyt wiele pęcherzyków powietrza. Za pomocą silikonowej szpatułki powoli, stopniowo wmieszaj do masy czekoladę, a następnie masło. Gotową, błyszczącą masę wylej na przygotowany spód.

Całość wstaw do piekarnika i piecz dokładnie 11 minut (ja piekłam 15 minut), aż ciasto na wierzchu ledwo co się zetnie. Wyciągnij z piekarnika, udekoruj odłożonymi kawałkami owoców. Wyciągnij z formy, podawaj od razu (na ciepło) lub po przestudzeniu.

Jak każdy deser Pierre'a Herme ten to także po prostu mistrzostwo świata.

Smacznego!

Wykorzystujemy przetwory. Tarta z dżemem.

Dziś jedno z tych ciast, które chciałam zrobić już dawno, dawno temu. Dżemu w domu prawie nigdy nie ma więc na planach się kończyło. W tym roku udało się jednak coś nawet usmażyć (choć też mało, ale zawsze coś), więc i tarta jest. To ciasto z przepisu Davida Lebovitza jest bardzo proste w przygotowaniu, wygląda niezwykle efektownie i daje ogromne możliwości smakowe, jako że możecie je nadziać czym tylko chcecie :). Świetnie nadaje się na ciasto awaryjne w sytuacjach, gdy w lodówce nic poza jajkiem, masłem i słoikiem dżemu nie ma. Nie wiem jak Wam, ale mi ciągle jeszcze zdarzają się takie dni. Polecam!

TARTA Z DŻEMEM
forma 24cm

110g masła o temperaturze pokojowej
100g cukru
1 duże jajko
1 duże żółtko
1/8 łyżeczki ekstraktu migdałowego (lub waniliowego)
190g mąki
70g grubo mielonej mąki kukurydzianej lub polenty - użyłam semoliny
1/2 łyżeczki soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
450g dowolnego dżemu - u mnie nektarynkowy
dodatkowo: gruby cukier do posypania

Masło dokładnie utrzyj z cukrem, a następnie dodaj jajko, żółtko oraz ekstrakt. Mąkę zmieszaj z polentą/semoliną, proszkiem do pieczenia oraz solą. Do masy maślanej stopniowo dodawaj suche składniki, aż całość się połączy.

Odmierz 2/3 (300g) ciasta, uformuj w dysk, owiń folią spożywczą i włóż do lodówki na minimum godzinę. Pozostałe ciasto uformuj w wałek, także owiń folią i przełóż do schłodzenia.

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni.

Większy kawałek ciasta przełóż na spód formy i dociskając dłonią do dna i boków rozklep je równomiernie. Na przygotowany spód przełóż dżem.

Mniejszy kawałek ciasta wyciągnij z lodówki i pokrój w wąskie dyski. Kawałki ciasta rozłóż na dżemie tak by częściowo zachodziły na siebie. Całość posyp obficie grubym cukrem (przynajmniej 2 łyżki). Piecz przez 20-25 minut. Wyciągnij z piekarnika, podawaj w temperaturze pokojowej.

Nie miałam polenty użyłam więc semoliny, która sprawdziła się znakomicie. Ciasto jest bardzo puszyste i maślane. To chyba najbardziej maślane w smaku ciasto a tartę, jakie do tej pory jadłam. A masło z dżemem komponuje się przecież idealnie, nieprawdaż?

Smacznego!

Letnia tarta truskawkowa

Rzadko robię ciasta z truskawkami. Truskawki najbardziej lubię solo. Albo z kefirem w formie koktajlu. Dziś jednak u mnie tarta, ale nieco inna. Większość tart z truskawkami składa się z kruchego spodu, kremu oraz świeżych owoców na wierzchu. Moja dzisiejsza tarta jest bardzo letnia (wspaniale pasuje do grilla!), mocno truskawkowa, bez kremów i mas. Dlatego wysilcie się i poszukajcie naprawdę aromatycznych i słodkich truskawek. Truskawek polskich oczywiście :). To składnik kluczowy. Niech Was nie zwiedzie użyta w przepisie żelatyna. Efekt końcowy to wcale nie galaretka z zatopionymi w niej owocami, tylko owoce w lekko zastygłym soku - taka ilość żelatyny sprawi, że tartę będzie łatwo pokroić i kawałki zachowają formę, ale całość nie zmieni się w twardą galaretkę. Naprawdę polecam to ciasto!

Przepis pochodzi z magazynu Gourmet. Spód wzięłam jednak od Claire Clark. Oryginalny jest prostszy i szybszy do przygotowania, jeśli więc chcecie zaoszczędzić sobie pracy, też na pewno Was nie zawiedzie.

TARTA TRUSKAWKOWA
forma do tarty 23-25cm

spód*
110g miękkiego masła

50g cukru

1 średnie jajko

1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

210g mąki pszennej

szczypta soli

nadzienie

900g truskawek, obranych

150g cukru

80ml soku wyciśniętego z cytryny
(z 2 dużych cytryn)
2 i 1/4 łyżeczki żelatyny


spód

Piekarnik rozgrzej do 170 stopni.

Masło utrzyj z cukrem. Jajko lekko ubij z wanilią i stopniowo dodawaj do masy maślanej cały czas ucierając. Do masy dodaj mąkę wymieszaną ze szczyptą soli, szybko zagnieć gładkie ciasto, powinno być lekko wilgotne, ale nie kleiste. Ciasto spłaszcz, owiń w folię spożywczą i wstaw do lodówki na 30 minut. Gdy ciasto stwardnieje rozwałkuj je w okrąg i wyłóż nim natłuszczoną formę do tarty (ja bardziej wylepiam niż wałkuje i wykładam :). Całość lekko ponakłuwaj widelcem. Spód ciasta wyłóż papierem do pieczenia, wysyp fasolkami. Piecz przez 15 minut z obciążeniem, a następnie kolejne 15 minut, po uprzednim ściągnięciu papieru do pieczenia wraz z fasolkami. Wyciągnij z piekarnika i odłóż na kratkę do całkowitego ostudzenia.

nadzienie
Z truskawek wybierz i odłóż 20 sztuk o podobnym rozmiarze. Resztę truskawek pokrój na ćwiartki (małe wystarczy na pół), umieść w misce, po czym wymieszaj z cukrem i sokiem z cytryny. Odstaw na 30 minut, mieszaj od czasu do czasu. Następnie truskawki odsącz zachowując cały sok. Do soku dolej wody, tak by uzyskać w sumie 2 szklanki płynu. Sok umieść w rondelku, posyp żelatyną, odstaw na 1 minutę, a następnie doprowadź do delikatnego wrzenia na małym ogniu, cały czas mieszając, aż żelatyna rozpuści się. Ćwiartki truskawek umieść w misce (cienkiej plastikowej lub szklanej**) włożonej do większej miski wypełnionej wodą z lodem. Zalej je gorącym sokiem i często mieszaj przez 20-30 minut (chodzi tu o to by truskawki nie gotowały się w soku, tylko szybko ostygły). Gdy całość zacznie lekko gęstnieć nadzienie można przełożyć na spód. Połowę nadzienia wylej na spód, następnie rozłóż zachowane truskawki w całości (obciętą stroną w dół), zalej pozostałą ilością nadzienia (ja nie zużyłam całego, zostało mi około 3/4 szklanki). Całość luźno przykryj folią spożywczą i wstaw do lodówki na minimum 4 godziny, a najlepiej na całą noc.

Podawaj z bitą śmietaną lub bez :).

* W oryginale spód robiony jest z ciastek maślanych, rozdrobnionych i wymieszanych z 2 łyżkami miękkiego masła oraz 2 łyżkami cukru. Spód po wyłożeniu tarty podpiekamy w 175 stopniach przez 15 minut.
** W oryginale polecają użycie miski metalowej. Nie do końca jednak jestem przekonana do tego pomysłu (metal i sok cytrynowy?) i polecam raczej miskę szklaną lub z cienkiego plastiku.

Poza tym mamy weekend i więcej czasu na rozmowy. Robiliśmy dziś hamburgery (mięso mieszane z ciemnym piwem, przepis wkrótce). A. komentował wydarzenia, o których można dziś poczytać w gazetach. I tak odnosząc się do afery z Kubą Wojewódzkim i jego Krajowego Rejestru Murzynów stwierdził, że też chciałby założyć fundację: Krajowy Rejestr Nieudanych Psów. Zbieramy podpisy, jacyś chętni? :) Twarzą i rzecznikiem KRNP będzie oczywiście znany Wam wszystkim pewien wyżeł weimarski.

Smacznego!

Jeśli zostało Wam trochę szampana...

Za nami Święta i Nowy Rok. Dużo pracy, dużo ludzi. Rosnące dziecko wymagające coraz więcej uwagi :). Trochę piekłam, mało gotowałam. Ilość świątecznych zdjęć: zero. Niestety... Ciężko mi się przemóc fotografować przy gościach, a w tym roku było nas w okresie świąteczno-noworocznym sporo: 7-mioro dorosłych i 4-ro małych dzieci. W skrócie: głośno. A potem: brudno ;).

Sylwestra spędziliśmy już tylko w trójkę. W domu. A. ma anginę, nic się z nim nie da robić. Szampana więc wypiliśmy mało, symbolicznie i już o 20, na wypadek gdybyśmy usnęli i nie doczekali Nowego Roku ;). Oferta telewizji na ten wieczór nie pomagała, ale jednak dotrwaliśmy. Szampana zostało dużo. Trochę jeszcze piłam nawet dziś ;). A reszta do ciasta. Warto było zostawić!

TARTA JABŁKOWA Z SZAMPANEM I JAGODAMI
okrągła forma do tarty lub na pie

5 dużych jabłek, obranych, pozbawionych gniazd nasiennych i pokrojonych w kostkę
spora garść mrożonych jagód, jeżyn lub malin
1 szklanka wytrawnego wina musującego lub szampana
1 szklanka wody
3 łyżki cukru - u mnie 5 łyżek
150g masła, roztopionego
1 opakowanie ciasta filo (phyllo), około 12-15 arkuszy
dodatkowo: cukier puder, bita śmietana (opcjonalnie)

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni.

Pokrojone jabłka umieść w rondelku o grubym dnie, dodaj 2 łyżki cukru, szampana i wodę. Całość wymieszaj, doprowadź do wrzenia i gotuj na małym ogniu przez 10-15 minut, aż jabłka lekko zmiękną.

Formę do tarty o wysokich brzegach lub formę na pie posmaruj masłem. Na dnie umieść 3-4 płaty ciasta filo, każdy posmarowany dokładnie masłem. Zwisające poza formę brzegi zgnieć tak by powstała "miska" z ciasta.

Jabłka odcedź, ale zachowaj sok, w którym się gotowały. Ugotowane w alkoholu owoce rozłóż na przygotowanym spodzie z ciasta, po czym posyp je jagodami. Pozostały płyn doprowadź do wrzenia i gotuj do momentu, w którym powstanie dość gęsty syrop. Jeszcze gorącym syropem polej owoce, a następnie posyp je pozostałym cukrem.

Przygotuj wierzch: pozostałe arkusze ciasta filo smaruj masłem, a następnie zgniataj, jak kartki papieru. Umieszczaj je na owocach zaczynając od brzegu, a kończąc wypełnieniem środka.

Całość przełóż do nagrzanego piekarnika i piecz przez 20-30 minut, aż ciasto uzyska złoty kolor. Podawaj ciągle gorące posypane hojnie cukrem pudrem, ewentualnie z ubitą śmietaną (mi osobiście jednak bita śmietana nie pasuje smakowo do szampana w jabłkach :).

Niestety ciężko teraz o światło, zdjęcia nie do końca pokazują rzeczywistość. A jest to naprawdę efektowna tarta! Pięknie wygląda. Bardzo dobrze smakuje. To tarta wytrawna, mało słodka, winna. Inna. Dodatkowo naprawdę prosta i szybka w przygotowaniu. Wystarczy spojrzeć na listę składników, naprawdę nie ma ich wiele :). Użyłam ciasta phyllo marki 7Days, które ostatnio pojawiło się nawet i u nas na wsi - nie jest złe, a niedługo powinno być dostępne w wielu sklepach.

W fotografowaniu na parapecie jak zwykle towarzyszyła mi Helga, która pomimo nowego roku, nic a nic nie zmądrzała jeszcze ;).

Przepis na tartę pochodzi z bloga What Katie Ate, który bardzo gorąco Wam polecam. Wielbicielom jabłek w winie proponuje także risotto z jabłkami i sosem cynamonowym. Mi coraz bardziej odpowiada połączenie jabłek i wina.

Poza tym wszystkim czytelnikom, znajomym i rodzinie składam spóźnione, ale bardzo serdeczne życzenia noworoczne. Życzę głównie wielu wypitych szampanów!

Smacznego!

Banoffee Pie

Banoffee (znane także jako banoffii czy banoffy) to deser brytyjski składający się z ciasta (pieczonego lub z pokruszonych herbatników), toffi (często dulce de leche lub masa krówkowa), bananów i bitej śmietany. To tarta bardzo szybka i prosta w przygotowaniu. Moja wersja zaczerpnięta ze strony The Australian Women's Weekly nieco różni się od oryginału (banany są na wierzchu, brak tu kawy, a i mleko skondensowane gotowane jest inaczej), smakuje jednak ciągle wspaniale - wbrew pozorom nie za słodko, a toffi jest gęste i nie wylewa się po przekrojeniu ciasta.

BANOFFEE PIE
forma do tart 24cm

ciasto
225g mąki pszennej - u mnie krupczatka
1 łyżka drobnego cukru lub cukru pudru
140g zimnego masła, posiekanego
1 żółtko
2 łyżki zimnej wody
krem toffi
395g mleka skondensowanego słodzonego
75g masła, w kawałkach
110g brązowego cukru
2 łyżki golden syrup - można zastąpić cukrem wymieszanym z wodą lub miodem
dodatkowo: 2 duże banany, 300ml śmietanki 30% do ubijania, kakao

Piekarnik rozgrzej do 200 stopni lub 180 stopni z termoobiegiem.

ciasto
Mąkę, masło i cukier zagnieć jak na kruszonkę, dodaj żółtko i wodę, szybko wyrób gładkie ciasto. Całość owiń folią spożywczą i włóż do lodówki na 30 minut. Po tym czasie ciasto rozwałkuj i wyłóż nim dno i boki formy, przykryj papierem do pieczenia i posyp fasolą lub ryżem. Piecz przez 10 minut, po czym ściągnij papier wraz z obciążeniem i piecz kolejne 10 minut. Po upieczeniu odstaw do ostygnięcia.

krem toffi
Masło, mleko skondensowane, cukier i golden syrup umieść w rondelku o grubym dnie i doprowadź do wrzenia. Gotuj na średnim ogniu, ciągle mieszając (uważaj aby krem nie przypalił się) przez 10 minut, aż płyn zgęstnieje i nabierze jasno-brązowego koloru. Odstaw do ostygnięcia na 10 minut. Gotowy krem przełóż na ciasto, rozsmaruj równomiernie.

Gdy całość całkowicie ostygnie tartę udekoruj bananami, ubitą śmietaną (my dodajemy nieco cukru do śmietany) i posyp kakao.

To ciasto naprawdę ekspresowe w przygotowaniu i co najważniejsze nie wymaga długotrwałego, całonocnego studzenia (jak serniki, które piekę najczęściej). I choć nie jestem fanką toffi ani słodzonego mleka skondensowanego, tej tartyzjadłam chyba więcej niż A., który z kolei takie smaki uwielbia.

A na koniec nasz francuski piesek o imieniu Helga i jedno z wielu jej miejsc tarasowego wypoczynku... Przed tym rozpuszczonym do granic możliwości stworzeniem trzeba zawsze pilnować leżaków i tym podobnych, bo wystarczy wstać na chwilę i.... (doprawdy nie wiem kto ją tak rozpuścił :)

Smacznego!

Tarta z rabarbarem i truskawkami

Sezon na rabarbar w pełni :). To moje drugie ciasto z tym warzywem upieczone tej wiosny, pierwsze wyszło jednak paskudnie i je tutaj pominę. To z kolei... jest wspaniałe! Przepis pochodzi z bloga smitten kitchen. A moje truskawki ciągle z zamrażarki.... Zjadłam oczywiście na gorąco i gratuluję wszystkim, którzy mają tak silną wolę by poczekać, aż tarta ostygnie ;).

A teraz parę słów o ostatnich dwóch tygodniach. Po pierwsze weekend majowy :). Spędziliśmy go razem z A. na Mazurach (za co naszym znajomym, którzy nas tamże gościli, serdecznie dziękujemy). Pogoda była jaka była, nie najgorsza, jeśli jeszcze pamiętacie :). Podróż z południa kraju samochodem wydała nam się nieco zbyt długa, udaliśmy się więc samolotem (zepsutym, rozhermetyzowanym i lądującym awaryjnie na Okęciu!) najpierw do Warszawy, a potem już wspólnie jednym wozem nad jeziora. Co ciekawe bilet lotniczy bywa w tym kraju tańszy niż Intercity, wątpliwe rozrywki na pokładzie sprawiły jednak, że wracaliśmy już pociągiem :). Ale dalej o Mazurach: odpoczęliśmy, przepłynęliśmy się łódką, zjedliśmy sandacza, z wielkim trudem odgoniliśmy się od wszystkich kleszczy (bilans zdjęć: 0). Było fajnie, ale baaaardzo daleko i z kolejną podróżą w tamte rejony wstrzymamy się do momentu, w którym PKP zawiezie nas nocą do Piszu w czasie krótszym niż 18 godzin.

A później byłam w pochmurnej Danii. Wyjazd był niemalże całkowicie konferencyjno-szkoleniowy, więc kuchnię duńską poznawałam tylko na przykładzie podawanego w przerwach cateringu :). Ale jadłam cudowne lody. I pojechałam zobaczyć też Kopenhagę przy okazji (bilans zdjęć:6). Miałam ogromne plany zakupowe (duński design!), ale wyszło z nich niewiele, o czym napiszę na końcu.

A teraz wróciłam by dalej piec i gotować.

TARTA Z RABARBAREM I TRUSKAWKAMI
forma 23cm

ciasto
420g mąki pszennej
- najlepiej krupczatki
2 i 1/2 łyżeczki cukru
3/4 łyżeczki soli
250g zimnego masła, pokrojonego na małe kawałki
5 łyżek zimnej wody (mniej więcej)
nadzienie
675g rabarbaru
450g truskawek - mrożone należy rozmrozić
90g brązowego cukru
100g cukru
30g mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka cynamonu
1/4 łyżeczki soli
dodatkowo: 1 żółtko roztrzepane z 1 łyżką wody, gruby cukier do posypania

ciasto
Mąkę wymieszaj z cukrem i solą, dodaj masło. Całość zagniataj, aż uzyskasz kruszonkę (można to zrobić w malakserze), po czym przełóż na blat i stopniowo dodając wodę wyrób gładkie ciasto. Przetnij na pół, każdą część lekko spłaszcz, owiń w folię spożywczą i przełóż do lodówki na minimum 1 godzinę (lub na całą noc).

nadzienie
Rabarbar umyj, odetnij końce z liśćmi i twarde części z drugiej strony, pokrój na 1cm kawałki. Truskawki przekrój na pół. Owoce dokładnie wymieszaj z pozostałymi składnikami w dużej misce.

Piekarnik rozgrzej do 200 stopni. Ciasto wyciągnij z lodówki i zanim zaczniesz wałkować potrzymaj je chwilę w temperaturze pokojowej. Formę posmaruj masłem (idealna byłaby forma na pie, ale forma do tart o wysokim brzegu też się nada).

Pierwszą połówkę ciasta rozwałkuj w okrąg o średnicy 32-33 cm. Wyłóż nim formę (ciasto powinno nieco wystawać ponad krawędzie). Do środka przełóż nadzienie. Drugi kawałek ciasta rozwałkuj i pokrój w paski. Ułóż na wierzchu nadzienia tworząc siatkę. Szczelnie zawiń wystające krawędzie na paski. Całość posmaruj żółtkiem i posyp grubym cukrem.

Piecz przez 20 minut w 200 stopniach, po czym zmniejsz temperaturę do 175 stopni i piecz do momentu, w którym rabarbar zmięknie (35-45 minut), a ciasto przybierze złoto-brązowy kolor.

Upieczone ciasto przełóż na kratkę. Podawaj na ciepło lub zimno (jeśli tarta ostygnie to i nadzienie będzie miało mniej płynną konsystencję :).


A teraz o zakupach :). Ogrom rzeczy, które podobały mi się w duńskich sklepach przytłoczył mnie całkowicie. Nie mogąc się na nic zdecydować w 100% kupiłam dużo mniej niż planowałam, choć naprawdę dość sporo przedmiotów można tam dostać naprawdę bardzo tanio (kubki po 5 zł, wiaderko na lód 15 zł). I tak mam teraz piękny stolik, na którym A. może podawać mi śniadanie do łóżka (a który w swym niewykorzystaniu skończy pewnie jako łóżkowa podstawka pod laptop :). Mam też kilka bzdurek, w tym piękny zaparzacz do herbaty Evy Solo, który w miejscu swego powstania kosztuje o 1/3 mniej niż w Polsce. Czekam z nim teraz na zimniejsze dni :).

Mam nadzieję, że wszystkie te przedmioty pięknie posłużą mi też do zdjęć ;).

Smacznego i do zobaczenia już jutro!

Placek jabłkowy z syropem klonowym

Chyba każdy z nas ogląda czasem Kuchnię.tv. Ja od jakiegoś czasu odwiedzam także ich stronę. Znalazłam tam przepis na wariację na temat Apple Pie. Samego programu nie widziałam, ale połączeniu jabłek z syropem klonowym trudno było mi się oprzeć. Niestety na wsi ciężko kupić moje ulubione antonówki, musiałam więc użyć sklepowych zielonych jabłuszek Granny Smith. Ta odmiana wydaje mi się trochę za twarda i za mało soczysta. Gdy wrócę do Krakowa na pewno zrobię ten placek jeszcze raz, z antonówkami... Mmmmm.. Ciasto smakuje wspaniale, a przepis na klonowy kruchy spód (i wierzch) od dziś należy do jednych z moich ulubionych.

PLACEK JABŁKOWY Z SYROPEM KLONOWYM
forma na tartę 24cm

ciasto
2 szklanki mąki
2 łyżki płatków owsianych
½ łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki soli
1 kostka (200g) zimnego masła pokrojonego w kostkę
2 łyżki kwaśnej śmietany
2 łyżki syropu klonowego

nadzienie
5 szarych renet lub innych twardych kwaśnych jabłek (800-1000g) - u mnie granny smith
4 łyżki syropu klonowego
½ łyżeczki cynamonu
- u mnie 1,5 łyżeczki
1 łyżka masła
1 jajko roztrzepane z 2 łyżkami zimnej wody

Piekarnik rozgrzej do 175ºC.

Zmieszaj misce mąkę, płatki owsiane, proszek do pieczenia i sól. Posiekaj masło z sypkimi składnikami, aż mieszanina osiągnie grudkowatą jednolitą konsystencję. Dodaj śmietanę i syrop klonowy; zagniataj, aż składniki się połączą. Włóż ciasto do lodówki na 15 minut.

Jabłka obierz, wyjmij gniazda nasienne, pokrój na cienkie plasterki, a następnie połącz z syropem klonowym i cynamonem.

Wyciągnij ciasto z lodówki, odkrój 1/3 i odłóż na bok. 2/3 ciasta rozwałkuj w okrąg, który pokryje dno i boki formy. Przełóż do formy, w środku ułóż jabłka, polej syropem klonowym zmieszanym z cynamonem i obłóż kawałkami masła. Rozwałkuj pozostały kawałek ciasta, przykryj nim owoce i połącz brzegi. Na środku, za pomocą wykrawaczki do ciasteczek o dowolnym kształcie, wytnij otwór. Za pomocą pędzla posmaruj ciasto jajkiem roztrzepanym z wodą.

Piecz przez 30-40 minut, aż ciasto zbrązowieje, a nadzienie zmięknie i puści sok (w praktyce dłużej 50-60 minut; jeśli chcesz piec ciasto krócej lub użyłaś grubych kawałków jabłek, należy najpierw jabłka podsmażyć na maśle już z syropem i cynamonem).

Podawaj na ciepło lub zimno.

PS. Do nadzienia można spokojnie użyć o wiele więcej syropu klonowego, a już na pewno więcej cynamonu.

Smacznego!

Tarta bananowa z curry

W ramach odpoczynku od pieczenia serników robię inne rzeczy. Ten przepis pochodzi z książki Kuchnia Szefów, jest autorstwa Artura Grajbera z hotelu Sheraton w Warszawie i bardzo ciężko było zrozumieć, co wyżej wspomniany autor miał na myśli. Ale wyszło i to jest najważniejsze.

Kruche ciasto jest tu dość nietypowe, nigdy nie jadłam aż tak maślanego ciasta, ale myślę, że warto go spróbować lub do swojego ulubionego kruchego dodać więcej cukru, ponieważ spód to najsłodszy element tego wypieku i tak powinno pozostać. To przepisowe ciasto ciężko się wałkowało i bardzo się kruszyło po upieczeniu (gdy było gorące); z drugiej strony jest bardzo delikatne, maślane i mi bardzo smakuje.

Curry według mnie jest opcjonalne. Czym je ewentualnie zastąpić napiszę poniżej.

TARTA BANANOWA Z CURRY

spód
1 kostka masła (200g) o temperaturze pokojowej
1,5 szklanki (200g-220g) mąki pszennej tortowej, przesianej
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
1 żółtko
3/4 szklanki (80g) cukru pudru

masa budyniowa
5 żółtek
2 łyżki cukru pudru (dałam czubate łyżki)
2 łyżki mąki
1 szklanka (225ml) mleka
1 banan obrany i drobno pokrojony (pokroiłam w drobną kostkę, ale można zestrzeć na tarce o grubych oczkach)

wierzch
3 duże banany, obrane, pokrojone w grube plastry i skropione sokiem z cytryny
1-2 łyżek stopionego masła
1/2 łyżeczki żółtego curry

spód
Masło utrzeć z cukrem pudrem, solą i wyrobić na jednolitą masę, dodać oba rodzaje mąki. Zagnieść ciasto i włożyć do lodówki na 15-20 minut (w rzeczywistości na dłużej - nie jest możliwe by taka ilość miękkiego masła stwardniała tak szybko - potrzeba 30-60 minut). Ciasto rozwałkować na grubość 3mm, lekko podsypując je mąką i napełnić nim okrągłą formę do tart lub pizzy.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Przykryć ciasto pergaminem i wypełnić fasolkami do pieczenia. Spód piec na złoty kolor przez 15 minut (dodatkowo na końcu piekłam 5 minut bez obciążenia). Wyjąć i ostudzić.

masa budyniowa i wierzch
5 żółtek utrzeć z cukrem pudrem i mąką. Mleko zagotować. Masę jajeczną przelać do wrzącego mleka. Doprowadzić krem do wrzenia i gotować aż zgęstnieje. Lekko ostudzić i wymieszać z drobno pokrojonym bananem.
Spód tarty w formie wypełnić kremem, na wierzchu ułożyć plastry z bananów, posmarować je masłem i posypać curry. Tartę piec około 20-30 minut w temperaturze 160 stopni (aż banany zmiękną).

Podawać na gorąco z lodami waniliowymi lub na zimno z gorącym sosem czekoladowym.

Rysunek powyżej przedstawia najładniejszy kawałek jaki udało mi się uzyskać przy krojeniu ciasta na ciepło (na zimno jest trochę łatwiej). Mimo wszystko warto. Cytując A.: najlepsza jest tarta z białą czekoladą, ale ta jest zaraz po niej. Ale to raczej ciasto dla domowników niż gości, ponieważ ciężko ukroić ładnie wyglądający kawałek.

Zamiast curry wierzch można posypać cynamonem z cukrem pudrem lub wiórkami kokosowymi. Da to o wiele bardziej bezpieczny i tradycyjny smak. Mi smakowało to połączenie, A. też zjadł i to z pozytywną opinią, choć nie przepada za przyprawami tego typu. Ale myślę, że wiórki kokosowe lub coś słodko-aromatycznego na wierzchu smakowałoby mu jeszcze bardziej.

Smacznego!

Tarta z białą czekoladą i kardamonem

Przyznaje się: nie lubię białej czekolady. Lubię za to kardamon (zwłaszcza w herbacie). Nic tak jednak nie cieszy jak mężczyzna zjadający całą foremkę ciasta w jeden dzień. Ta tarta jest bardzo prosta, prawie bez pieczenia. Wystarczy kruchy spód dowolnego rodzaju i więcej nie trzeba włączać piekarnika. Szybko, przyjemnie, chłodno... Próbowałam: mocno wyczuwalny kardamon wspaniale łagodzi słodycz białej czekolady.

Przepis pochodzi z książki Sarah Banbery Tarteletki i Tarty. Spód kakaowy z tej samej książki, jednak z innego przepisu, ponieważ pierwotny był naprawdę okropny. Ale jak już pisałam: zawsze można użyć własnego. Ten przepis to już stały element mojej kuchni. Polecam.

TARTA Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ I KARDAMONEM
forma do tarty

spód
250g mąki
4 łyżeczki kakao
10 łyżeczek cukru pudru
szczypta soli
100g schłodzonego masła, pokrojonego na kawałki
2 żółtka
3-4 łyżki zimnej wody

krem
6g żelatyny w płatkach
zimna woda
ziarna z 8 owoców kardamonu
350g białej czekolady
390ml śmietany kremówki

dodatkowo: kakao, wiórki z białej czekolady

spód
Mąkę, kakao, cukier puder i sól połączyć z masłem. Dodać żółtko i zimną wodę, zagnieść. Wyłożyć na stolnicę oprószoną mąką i kakao, rozwałkować koło o średnicy odpowiednio większej niż forma. Ciasto ostrożnie przełożyć do wysmarowanej masłem formy. Usunąć nadmiar ciasta wokół krawędzi. Środek wyłożyć pergaminem, wsypać fasolki przeznaczone do pieczenia i schładzać w lodówce 30 minut.
Piekarnik rozgrzać do 190 stopni. Piec spód przez 15 minut, następnie ostrożnie usunąć pergamin oraz fasolki. Wstawić do piekarnika na kolejne 5 minut.
Po upieczeniu pozostawić w formie do ostygnięcia.

krem
Moczyć żelatynę przez 5 minut w niewielkiej ilości zimnej wody.
Rozkruszyć na miazgę ziarna kardamonu, wrzucić do dużej miski, dodać czekoladę. Czekoladę z kardamonem rozpuścić w kąpieli wodnej. Równocześnie w innym rondlu podgrzać
śmietanę niemal do wrzenia, wlać do czekolady i mieszać aż składniki całkowicie się połączą.
Żelatynę umieścić nad garnkiem z wrzątkiem i mieszać aż się rozpuści. Dodać do kremu czekoladowego i dokładnie rozmieszać na gładką masę. Wystudzić i wylać na upieczony spód. Schładzać przez co najmniej 3 godziny.

Przed podaniem tartę oprószyć kakao i posypać wiórkami z białej czekolady.

Tartę najlepiej zrobić w małej formie. W przeciwnym razie warstwa kremu będzie bardzo niska. Autorka książki poleca do dekoracji jadalne kwiaty. Wydaję mi się jednak, że w sezonie maliny pasowałyby do kremu z białej czekolady nawet lepiej.

Smacznego!

Tarta z jagodami

Jagody :) W moich stronach znane raczej jako borówki. Pojawiły się na pobliskim targu już jakiś czas temu. Prawdziwe polskie, lekko kwaśne. Można je zebrać lub kupić.
A. nie przepada za ciastami owocowymi, ale dał się namówić i tak powstała moja ulubiona tarta z jagodami. Uwielbiam ją jeść na gorąco, prosto po wyjęciu z piekarnika. Solo, ze śmietaną, z lodami waniliowymi - zależnie od nastroju.

TARTA Z JAGODAMI

kruche ciasto
350g mąki (+ trochę do podsypywania ciasta)
60g drobnego cukru
3 żółtka
150g masła lub margaryny
4 łyżki zimnej wody
szczypta soli

farsz
250g jagód
(ja używam nieco ponad pół litra, ale można więcej)
25g cukru
3 łyżki mleka
30g płatków migdałowych
masło do smarowania formy


Kruche ciasto. Na stolnicy mieszamy mąkę, cukier i sól. W środek kopczyka utworzonego z suchych produktów robimy wgłębienie i wbijamy żółtka, dodajemy masło pokrojone w kawałki i wodę. Zagniatamy ciasto. Ciasto powinno być jednolite i miękkie, nie powinno kleić się do rąk (jeśli się klei dodajemy więcej mąki). Zagniecione ciasto owijamy folia aluminiową i wkładamy do lodówki na minimum pół godziny (nie dłużej jednak niż 2-3 dni). Ciasto można także zamrozić na dłuższy czas.

W tym przepisie można oczywiście użyć też innego, swojego ulubionego przepisu na kruche ciasto. Należy jednak pamiętać by zrobić podwójną porcję, tak by ciasta wystarczyło na spód i wierzch tarty. Ja do ciast kruchych dodaje także kilka kropel czystego ekstraktu z wanilii.

Tarta. Odkrawamy 2/3 ciasta (resztę wkładamy do lodówki), rozwałkowujemy na grubość 3mm i wykładamy nim posmarowaną masłem formę (ciasta nie nakłuwamy). Formę z ciastem wkładamy do lodówki na 30 minut.* Następnie na dnie ciasta rozkładamy równomiernie jagody i posypujemy je cukrem. Pozostałą część ciasta wyjmujemy z lodówki, rozwałkowujemy i kroimy na paski o szerokości 1,5cm. Brzeg ciasta smarujemy wodą i układamy na wierzchu paski, tak by utworzyły kratkę. Ciasto smarujemy niewielką ilością mleka i posypujemy płatkami migdałowymi.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez 30-35 minut.

Podajemy na gorąco lub zimno z dodatkiem kwaśnej śmietany, lodów lub ubitej słodkiej śmietanki (opcjonalnie).

* Jeśli obawiacie się, że ciasto na spodzie namoknie i nie upiecze się, możecie spód podpiec przez 15 minut.

Smacznego!

Blog Widget by LinkWithin