Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasta and pizza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasta and pizza. Pokaż wszystkie posty

Pesto z pięciu ziół

W natłoku wszystkiego muszę Wam się przyznać, że  zupełnie straciłam serce do gotowania. Jeśli mam być szczera totalnie to nawet właśnie nie czas, bo ten znaleźć zawsze się da, noce przecież są długie :), ale chyba właśnie serce i chęci najbardziej. Robię dania które znam, piekę ciasta które znam, piekę chleby które znam. Rzadko eksperymentuje, rzadko zapraszam gości: w tym roku tylko raz.... Często nie wychodzi mi to, co robiłam już setki razy. Tylko drożdżowe zawsze rośnie jak należy, ot taki mój talent :). Ale oczywiście śledzę i zapisuje nowości do wypróbowania, patrzę co u innych, tylko nowych stron i blogów nie mam czasu szukać. I jeśli już coś robię to na szybko i prosto. Ale to przecież nic złego. Dziś bardzo szybko i letnio, zielono. Przepis wypatrzony na 101 Cookbooks, składniki głównie z parapetu w kuchni. Polecam tą wariację na temat pesto, dużo bardziej wyrazisty, pikantny, lekko orientalny smak. Jeśli nie lubicie pecorino, użyjcie po prostu parmezanu. 
 
PESTO Z PIĘCIU ZIÓŁ
2/3 szklanki

1 1/2 łyżeczki nasion kolendry
1/4 łyżeczki grubej soli morskiej
1 duży ząbek czosnku, obrany
garść migdałów, uprażonych na suchej patelni (schłodzonych)
skórka otarta z jednej cytryny
50 średnich liści bazylii
garść liści rukoli
1/2 łyżeczki świeżych liści oregano
1/4 szklanki posiekanego szczypiorek
3/4 filiżanki startego sera pecorino
ok. 1/4 szklanki / 60 ml oliwy z oliwek extra virgin

Nasiona kolendry upraż na gorącej suchej patelni, aż będą mocno pachnieć, a następnie zetrzyj na proszek w moździerzu. Dodaj sól i czosnek i rozetrzyj na pastę. Dodaj migdały oraz skórkę z cytryny, dokładnie utrzyj do konsystencji masła orzechowego.
\
 
Zacznij dodawać bazylię po kilka liści na raz, a następnie rukolę i oregano. Mieszaj aż wszystko dokładnie się połączy. Na końcu dodaj szczypiorek i pecorino, wymieszaj widelcem, po czym stopniowo dodawaj oliwę z oliwek rozcierając całość tłuczkiem moździerza. Spróbuj i dopraw.  


Gotowe pesto zużyj od razu według potrzeb, nadmiar przechowuj w lodówce. U mnie dziś tradycyjnie, z makaronem. Reszta w lodówce czeka na pomysł, albo na grilla, zrobię wtedy bułeczki lub chleb z takim właśnie pesto.

Smacznego!

Kasztanowe gnocchi

Chleb na ostatni Światowy Dzień Chleba upiekłam, ponieważ zostało mi pół woreczka mąki kasztanowej. Wybór był więc prosty. I choć wiem, że mąka kasztanowa nie wszystkim będzie smakować, ja ją uwielbiam. Jest coraz łatwiej dostępna, nie kosztuje już tak dużo jak kiedyś, więc warto skorzystać. Przepis na gnocchi kasztanowe pochodzi z książki Two Gready Italians Eat Italy, którą kupiłam po tym, jak obejrzałam program (według mnie świetny). Polecam, zwłaszcza, że to takie jesienne kolory :).

GNOCCHI KASZTANOWE
4-6 porcji
 
500g ziemniaków
250g mąki kasztanowej
50g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
2 jajka
 
Ziemniaki obierz, ugotuj, osusz, a następnie utrzyj na puree. Umieść w dużej misce i wyrób z pozstałymi składnikami, aż otrzymasz gładkie ciasto. Podziel na 8-10 części, z każej uformuj cienki wałek (na obsypanym mąką blacie), który pokrój na 2 cm kawałki. Na każdym gnocchi odbij wzór za pomocą widelca.
 
W dużym rondlu doprowadź do wrzenia osoloną wodę. Partiami gotuj gnocchi do momentu, aż kluski wypłyną na powierzchnię. Wyciągnij za pomocą łyżki cedzakowej. Podawaj z ulubionym sosem (w orygninale masło 100g + szałwia 6 listków) oraz parmezanem.
 
U mnie rydzami usmażonymi w dużej ilości masła z oliwą, pietruszką oraz pini, jako że wtedy miałam akurat dużo grzybów :).
 
 Smacznego!

Calzone z leśnymi grzybami i szpinakiem

Calzone z grzybami Jamiego Olivera chciałam robić już rok temu.. i dwa lata temu... i w końcu udało się. Wybrałam się nawet na grzyby ryzykując, że będzie to mój ostatni posiłek :), ale o 15 w pobliskim lesie znalazłam już tylko kurki. Pożyczyłam więc trochę podgrzybków i rydzy (pierwsze w tym sezonie) od wujka, połączyłam je z kurkami i zmobilizowałam się. Przepis jest doskonały i na pewno zachwyci każdego miłośnika grzybów. Polecam Wam także ciasto na pizzę i sos według Jamiego, choć oczywiście możecie użyć swoich ulubionych/sprawdzonych przpisów, a wykorzystać jedynie farsz.

CALZONE Z LEŚNYMI GRZYBAMI I SZPINAKIEM
4 duże sztuki

1 x ciasto na pizzę według przepisu Jamiego Olivera (tutaj)
1 x sos do pizzy (200ml) Gennaro Contaldo (tutaj)
2 łyżki oliwy z oliwek
500 mieszanych grzybów leśnych, pokrojonych
4 ząbki czosnku, pokrojone w cienkie plasterki
4 gałązki tymianku
50g masła
300g liści szpinaku, umytych i poszarpanych na kawałki
2 x 125g dobrej mozzarelli, pokrojonej na małe kawałki

Przygotuj ciasto na pizzę oraz sos. Piekarnik z kamieniem lub blachą na najniższym poziomie rozgrzej do 250 stopni.

farsz
Na dużej patelni rozgrzej oliwę z oliwek, dodaj grzyby, a po chwili czosnek i listki odarte z tymianku. Dopraw solą i pieprzem. Smaż, aż grzyby zmiękną. Wrzuć masło, wymieszaj, a następnie wlej sos pomidorowy. Gotuj przez kilka minut, aż sos nieco odparuje, po czym stopniowo dadwaj liście szpinaku. Gotuj przez 2-3 minuty, aż liście "zwiędną". Odstaw.

4 kawałki ciasta rozwałkuj w okręgi. Na połowie każdego okręgu rozłóż nadzienie, posyp mozzarellą, po czym każdy okrąg złóż na pół formując calzone. Zawiń i zlep dokładnie brzegi.

Piecz (najprawodopodobniej po 2, ponieważ więcej ciężko będzie zmieścić w piekarniku :) przez około 10 minut, aż ciasto mocno się zarumieni. Podawaj od razu.


W tym roku grzybów jest dużo. W tym roku też po raz pierwszy zauważyłam, że współmieszkańcy naszej wioski chodzą w pobliżu na grzyby (a może to byli jacyś przyjezdni turyści?). Pierwszy raz zdarzyło mi się widzieć tak ogołocony las. Dalej niż 45 minut spacerem już nie chciało mi się iść. Inna sprawa, że tak mocno zarośniętej drogi jeszcze nie widziałam. Ale Helga cieszyła się bardzo, zjadła po drodze dużo żab. To chyba bocian nie pies...


Idąc na zbiory do lasu miałam jeszcze nadzieję na jagody i maliny, te niestety już się skończyły. Za to jeżyny ciągle jeszcze niedojrzałe. Tak jak borówka amerykańska w ogródku. Zawsze fascynuje mnie ten górski klimat. Nie wiedzieć czemu zawsze zapominam też, że jest tu inaczej niż w Krakowie. Co ciekawe w czwartek kupowałam na Kleparzu "górskie" śliwki węgierki. Ale to raczej nie z tych gór :), tutaj ciągle jeszcze zielone. I dobrze, śliwki to jednak oznaka jesieni...

Smacznego!

Pizza bianca z kurkami

Kontynuuje eksperymentowanie z przepisami, które już Wam kiedyś pokazywałam. Dziś sezonowa wariacja na temat pizzy bianca, niestety tylko dla posiadaczy mikserów planetarnych.

PIZZA BIANCA Z KURKAMI
1 prostokątna lub 2 podłużne sztuki

ciasto
285g wody
2/3 łyżeczki suszonych drożdży lub 7g drożdży świeżych
335g mąki pszennej chlebowej lub mąki do pizzy
1 łyżeczka soli
wierzch
2-3 łyżki oliwy z oliwek
150g kurek
spora garść posiekanej natki pietruszki
sól, pieprz

ciasto
Drożdże rozpuść w wodzie. Do dzierży miksera typu Kitchen Aid wsyp mąkę i sól, dodaj wodę z drożdżami. Zagniataj za pomocą haka na prędkości 8 przez 15-17 minut. Przy tej prędkości mikser będzie "chodził" po blacie, należy go więc pilnować. Od czasu do czasu zatrzymaj maszynę, aby zeskrobać mąkę z boków miski. Pod koniec przełącz mikser na najwyższą prędkość (10) i zagniataj przez kolejne 2-3 minuty. Ciasto powinno być błyszczące, kremowe i bardzo elastyczne. Wyrobione ciasto przełóż do dużej, natłuszczonej miski, przykryj folią lub ściereczką i odstaw do wyrośnięcia na 3 - 4 godziny. Ciasto powinno potroić swoją objętość.

wierzch
Kurki umieść w misce, zalej zimną wodą, odstaw na chwilę. Następnie grzyby odcedź, umyj, dokładnie osusz i pokrój w dość duże kawałki. Kurki wymieszaj z natką pietruszki, odrobiną oliwy z oliwek, sporą ilością pieprzu i solą do smaku. Odstaw na czas przygotowawywania pizzy.

Piekarnik rozgrzej do 250 stopni.

Wyrośnięte ciasto przełóż na omączony blat, lekko odgazuj, ewetualnie podziel na 2 części. Przykryj folią lub ściereczką i pozostaw na 10 minut, aby ciasto odpoczęło. Ciasto połóż na papierze do pieczenia i za pomocą palców/dłoni nadaj mu kształt prostokąta (lekko rozciągając), a jeśli podzieliłeś ciasto na 2 części uformuj 2 długie prostokąty. Przygotowane ciasto ponaciskaj ponownie palcami tak by powstały liczne dołeczki. Każdy kawałek posmaruj szczodrze oliwą z oliwek i posyp przygotowanymi kurkami. Odstaw na 10-15 minut.

Piecz na blasze lub kamieniu. Po włożeniu do pierkarnika zmniejsz temperaturę do 230 stopni i piecz przez około 20-25 minut. Gotową pizze przełóż na kratkę, a po chwili podawaj.

Smacznego!

Ulubiona Focaccia (bez wyrabiania)

Chociaż uważam, że Focaccia to szybkie pieczywo, wręcz ekspresowe, trochę awaryjne i najlepiej po prostu zrobić ją z ciasta do pizzy, dziś pokażę Wam mój ulubiony przepis, na bidze, bez zagniatania. Robię ją bardzo często, zwłaszcza teraz w sezonie grillowym. Powoli wypiera mój ulubiony Naan. Poza tym jest banalnie prosta, nie wymaga miksera, długiego wyrabiania, ani siły w rękach :). Najchętniej piekę ją z mąki do pizzy, ale nasza polska też się nada (550 lub 650). Poniżej z moimi ulubionymi dodatkami czyli solą i rozmarynem. Przepis z Cooks Illustrated (wrzesień 2010) dziś specjalnie dla wujka Andrzeja.

FOCACCIA BEZ WYRABIANIA
3/4 dużej blachy lub 2 okrągłe tortownice

biga
1/2 szklanki mąki pszennej
1/3 szklanki ciepłej wody (37-45 stopni)
1/4 łyżeczki suszonych drożdży lub mała kulka drożdży świeżych
ciasto właściwe
2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1 i 1/4 ciepłej wody (37-45 stopni)
1 łyżeczka suszonych drożdży lub 7g drożdży świeżych
2 łyżeczki soli
dodatkowo: oliwa z oliwek, igiełki rozmarynu, gruba sól morska

biga
Drożdże rozpuść w wodzie, dodaj mąkę, całość dokładnie wymieszaj drewnianą łyżką. Miskę przykryj folią i odstaw w temperaturze pokojowej na 8 do 24 godzin.

ciasto właściwe
W wodzie rozpuść drożdże i całą przygotowaną bigę. Dodaj mąkę (bez soli!), całość dokładnie wymieszaj drewnianą łyżką, przykryj folią i odstaw na 15 minut. Po tym czasie ciasto posyp solą, mieszaj przez 1 minutę, aż ciasto wchłonie sól. Przykryj folią i odstaw na 30 minut.

Silikonową szpatułkę spryskaj oliwą lub zmocz w wodzie. Złóż ciasto 8-krotnie (za pomocą szpatułki zgarnij ciasto z dna miski i przełóż je na środek, po czym obróć miskę o 90 stopni, złóż ciasto ponownie i tak w sumie 8 razy). Przykryj folią i odstaw na 30 minut. Powtórz składanie jeszcze 2-krotnie, dając ciastu w sumie trzy 30 minutowe okresy wyrastania.

Piekarnik rozgrzej do 260 stopni (lub maksymalnej temperatury, jaką możesz uzyskać) na 30 minut przed pieczeniem.

Wyrośniete ciasto przełóż na omączony blat, posyp lekko mąką, po czym lekko rozciągnij w prostokąt (jeśli używasz okrągłych tortownic podziel ciasto na 2 części i uformul w okręgi), daj ciastu odpocząć 5 minut. Przełóż focaccie na pokrytą natłuszczonym (najlepiej oliwą) pergaminem blachę i kontunuuj formowanie dużego prostokąta, tak by blacha w 3/4 była pokryta ciastem (można sobie pomóc wałkiem, choć łatwo się to robi rękoma, jeśli ciasto się nie rozciąga daj mu odpocząć kolejne 5-10 minut). Całość posmaruj dokładnie 2 łyżkami oliwy z oliwek. Widelcem nakłuj ciasto 25-30 razy, uwalniając wszystkie większe bąbelki powietrza. Posyp rozmarynem oraz grubą solą. Odstaw na kolejne 5-10 minut.

Włóż blachę (lub tortownice) do piekarnika poziom poniżej środka. Od razu zmniejsz temperaturę do 230 stopni. Piecz przez 25-28 stopni, w połowie obróć blachę o 180 stopni. Wycianij z piekarnika i pozostaw na gorącej blasze jeszcze przez 5 minut, następnie przełóż na kratkę i odstaw na 30 minut do ostygnięcia.



Smacznego!

Mrozy. Noodle mocno rozgrzewające.

Jeśli tak jak ja należycie do osób, dla których żadne danie nie jest zbyt ostre (uwielbiam indyjskie Vindaloo, ale przed tajskim Jungle Chilli niemalże skapitulowałam) to dzisiejsze noodle są dla Was. Jeśli będzie trzymać się dosłownie przepisu z książki The Big Book of Noodles Vatcharina Bhumichitra otrzymacie danie naprawdę piekielnie ostre. Czy może być coś lepszego w takie mroźne dni?

Ugotowałam to danie z połowy przepisu używając do niego 2 papryczek chilli i było naprawdę porażające. Radzę więc uważać. Porcje wychodzą ogromne. Zamiast chińskiego lub innego orientalnego makaronu można użyć po prostu spaghetti.

Znów mało mnie na blogu ostatnio, ale przyznam szczerze, że odkąd jemy obiady razem z dzieckiem to królują u nas przepisy typu: pieczony kurczak (moja córka widząc cokolwiek w piekarniku mówi ko,ko,ko... ), klopsiki, makaron i ziemniaki na różne sposoby. Tak nudno, że aż nie chce się fotografować. Mam nadzieję, że wcześniej czy później się to zmieni i także ona zapragnie czegoś bardziej wymyślnego :). Póki co naśladuje tatusia i jeśli coś ma więcej niż 3 kolory (albo składniki) to kręci głową....

W każdym razie pozdrawiam gorąco! (tym bardziej, że za 8 dni już będę w ciepłym kraju :P)

NOODLE JAWAJSKIE
Bami Jawa
4 porcje

sambal ulek
*
20 małych czerwonych chilli, posiekanych (pestki zachowane)

2 łyżeczki soli

noodle
3 łyżki oleju

1 cebula, pokrojona w plasterki

2 ząbki czosnku, zmiażdżone i posiekane

340g mięsa z piersi kurczaka, pokrojonego na małe kawałki
115g grzybów, oczyszczonych i pokrojonych w plasterki

1 mały por, pokrojony w plasterki
3 łodygi selera naciowego, pokrojone w zapałki

2 łyżeczki sambal ulek
- ostrożnie, ostrożnie :)
340g chińskiego makaronu jajecznego, ugotowanego
- u mnie makaron Mie
2 łyżki sosu sojowego
1/2 łyżeczki cukru
2 łyżki soku z cytryny

2 małe zielone chilli, posiekane - pominęłam

kolendra


sambal ulek
Posiekane chilli (wraz z pestkami) oraz sól umieść w moździerzu i utrzyj na pastę. Przełóż do małego słoiczka, zakręć. Ta podstawowa pasta chilli może być trzymana w lodówce do 1 miesiąca.
* nie ma potrzeby robić pasty z pełnego przepisu, do tego dania wystarczy 2-3 papryczki chilli utrzeć w moździerzu ze szczyptą soli. Pastę sambal ulek można także dostać gotową w wielu sklepach.

noodle
Olej rozgrzej w woku, wrzuć cebulę i smaż, aż stanie się przeźroczysta. Dodaj czosnek oraz kurczaka i smaż ciągle mieszając przez 2 minuty. Wrzuć grzyby, pora i selera, po czym smaż mieszając delikatnie przez 3-4 minuty. Dodaj 2 łyżeczki sambal ulek oraz ugotowany makaron, a następnie sos sosjowy, cukier, sok z cytryny i posiekane chilli (opcjonalnie :). Całość wymieszaj i podsmaż jeszcze przez chwilę, aby makaron był gorący. Podawaj od razu z dużą ilością kolendry.

Smacznego!

Bób. Po prostu.

A może nie tak po prostu? :) Sezon na bób w pełni, jem go bardzo dużo w tym roku i muszę przyznać, że ta do tej pory najbardziej ulubiona wersja, czyli bób+masło+sól, zaczęła mnie już nudzić. Dziś więc dwa przepisy na dania obiadowe/kolacyjne z bobem. Przepis na poniższy letni makaron pochodzi z książki Passione Genaro Contaldo. Takie pasje mogę mieć i ja.

SPAGHETTI Z BOBEM, POMIDORKAMI I KOZIM SEREM
4 porcje


300g bobu
- użyłam więcej
300g pomidorków koktajlowych, pokrojonych w ćwiartki

120ml oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku, posiekane

20 świeżych liści bazylii, plus kilka do posypania
300g spaghetti

100g łagodnego sera koziego, pokrojonego w kostkę*
sól, pieprz

Bób ugotuj w osolonej wodzie, a następnie wyłuskaj. W dużej misce wymieszaj pomidory, oliwę z oliwek, czosnek, porwane liście bazylii oraz nieco soli i pieprzu. Dodaj bób, wymieszaj i odstaw na czas gotowania makaronu.

Spaghetti ugotuj al dente, odcedź, po czym wrzuć do mikstury pomidorów i bobu. Dodaj ser, całość dokładnie wymieszaj. Makaron podawaj od razu posypany świeżo zmielonym czarnym pieprzem, porwanymi listkami bazylii i skropiony oliwą z oliwek.

* myślę, że równie dobrze nada się tu ser owczy lub owczo-krowi, jak nasz bundz na przykład.

Z kolei ryż wypatrzyłam w najnowszej (lipiec 2011) Kuchni. Przepis podał Tadeusz Pióro. Przy okazji poczytać można o nowej ciekawej książce Stół jaki jest, którą to zamierzam niebawem kupić. A może ktoś mi podaruje? :)

RYŻ Z BOBEM I KOPERKIEM
4 porcje


500g bobu

200g ryżu do risotto

1 litr bulionu warzywnego

2 ząbki czosnku

sok z 1/2 cytryny
spora szczypta cukru
pęczek koperku

2 łyżki masła
2 łyżki oliwy

sól, pieprz

Bób ugotuj w osolonej wodzie i wyłuskaj. Czosnek drobno posiekaj, po czym podsmaż krótko na oliwie. Dodaj ryż i smaż, aż ziarenka staną się przezroczyste. Wlej chochlę gorącego bulionu, sok z cytryny, dodaj cukier. Gotuj, aż ryż wchłonie płyn, stopniowo dolewając pozostały bulion. Pod koniec gotowania dodaj bób, wymieszaj, wlej ostatnią chochlę bulionu. Na końcu wrzuć posiekany koperek, patelnię zdejmij z ognia, wmieszaj pokrojone na kilka kawałków masło, po czym przykryj. Podawaj po dwóch minutach.

Smacznego!

Zakochany kundel

Chyba wszyscy znacie film rysunkowy Zakochany Kundel. Jest tylko jedna potrwa, która może się z nim kojarzyć, a o której myślałam przez ostatnie tygodnie praktycznie cały czas. Dziś więc i u mnie danie z filmu w wersji Gordona Ramsay's (Best Menus). To świetny, szybki obiad (mięso można przygotować wcześniej, a po podsmażeniu także zamrozić), który na pewno zasmakuje też wszystkim dzieciom.

Ponadto scena jedzenia spaghetti z klopsikami w Zakochanym Kundlu to według mnie jedna z lepszych scen kulinarnych w historii kina. Czy ktokolwiek z Was jej nie pamięta? :)

SPAGHETTI Z KLOPSIKAMI GORDONA
4 porcje (25-30 sztuk)


klopsiki

3 łyżki bułki tartej

odrobina mleka
200g mielonej wołowiny

200g mielonej wieprzowiny

2 ząbki czosnku, posiekane

1/2 pęczka natki pietruszki, posiekanej

2 łyżki startego parmezanu

sól, pieprz
mąka do obtaczania, 2 łyżki oliwy z oliwek do smażenia
sos pomidorowy

1 łyżka oliwy z oliwek

2 szalotki, obrane i posiekane

3 ząbki czosnku, posiekane

1/2 papryczki chilli, pokrojonej w plasterki - z pestkami lub bez wedle uznania
chlust białego wina

2 puszki (2x400g) pomidorów krojonych

mały pęczek bazylii
2 łyżki zielonych oliwek (opcjonalnie)

1 łyżka posiekanego oregano
- użyłam bazylii

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni.

Bułkę tartą wsyp do miski i zalej mlekiem, tylko na tyle by płyn przykryj całą bułkę, odstaw.

Przygotuj sos pomidorowy: w rondelku rozgrzej oliwę, wrzuć szalotki, czosnek i chilli, smaż przez 2-3 minuty, aż warzywa zmiękną. Podlej winem, a gdy alkohol odparuje dodaj pomidory oraz bazylię (gałązki z liśćmi w całości). Wrzuć oliwki jeśli używasz. Gotuj na małym ogniu przez 5-10 minut, aż sos nieco zgęstnieje.

W międzyczasie przygotuj klopsiki. Oba rodzaje mięsa zmieszaj z namoczoną bułką tartą (jeśli to konieczne odciśnij nadmiar mleka), czosnkiem, posiekaną natką i parmezanem. Dopraw solą i pieprzem, całość dokładnie wymieszaj, najlepiej rękoma. Z powstałej masy uformuj klopsiki wielkości orzecha włoskiego, każdy z nich obtocz lekko w mące.

Oliwę rozgrzej na patelni o grubym dnie. Lekko podsmaż klopsiki (tak by się nieco zabrązowiły z każdej strony). Wrzuć klopsiki do sosu pomidorowego, wymieszaj, całość wstaw do nagrzanego piekarnika. Piecz przez 10 minut. Po wyjęciu z piekarnika wyciągnij z sosu gałązki bazylii.

Klopsiki podawaj z makaronem (lub ryżem według Gordona, ale jakoś tego nie widzę :). Przed podaniem posyp świeżymi ziołami i parmezanem.

Smacznego!

Makaron czekoladowy

Kolejny dzień Czekoladowego Weekendu i kolejny wytrawny pomysł na czekoladę. Przepis, dla którego z otchłani wydobyłam swoją maszynkę do makaronu, pochodzi z książki Willie's Chocolate Bible Williego Harcourt-Cooze'a, czyli obowiązkowej pozycji dla wszystkich czekoladomaniaków.

MAKARON CZEKOLADOWY
300g (4 porcje)

30g czekolady 100% (lub 99% Lindt) - można użyć po prostu gorzkiej, wtedy makaron będzie nieco słodszy
200g mąki pszennej, najlepiej włoskiej '00' - polecam zacząć od 150g i dosypywać w czasie wyrabiania ciasta
25g kakao
2 duże żółtka
2 duże jajka

Czekoladę stop w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce, odstaw. Mąkę przesiej z kakao, dodaj żółtka i całe jajka, a następnie stopioną czekoladę. Wyrób gładkie ciasto (10-15 minut) - można to zrobić ręcznie lub mikserem typu Kitchen Aid (mikserem krócej). Gotowe ciasto owiń w folię spożywczą i wstaw do lodówki na minimum 1 godzinę.

Gdy ciasto odpocznie podziel je na 6 części i każdą z nich rozwałkuj bardzo cienko (wałkiem lub maszynką do makaronu). Pokrój jak lubisz. Gotuj tak jak każdy inny makaron w osolonej wodzie, aż będzie al dente (kilka minut, im drobniej pokrojony tym krócej).

Ja pokroiłam dziś mój czekoladowy makaron w szerokie wstążki i podałam z dorszem zapieczonym z tahini z przepisu Agnieszki Kręglickiej oraz z oliwą z oliwek. Ten makaron nie jest słodki, jak widzicie w składnikach nie ma cukru, nadaje się więc idealnie do wszelkich wytrawnych dań, sosów mięsnych, lasagne, ravioli czy tortellini. Myślę, że to też wspaniały sposób na urozmaicenie naszego polskiego makaronu z białym serem, ale takie np. czekoladowe ravioli z ricottą także potrafię sobie wyobrazić. Willie poleca do tego makaronu czekoladowe pesto, ale póki co nie mogę się przekonać do połączenia czekolady i bazylii. Może kiedyś.

Smacznego!

Dzień Pizzy. Pizza bianca/Pizza rossa.

W środę 9 lutego obchodziliśmy Światowy Dzień Pizzy. Rok temu z tej okazji przygotowałam pizzę w stylu Chicago. W tym roku była to pizza w stylu rzymskim. Skorzystałam z przepisu Daniela Leadera (Local Breads). W środę nieco naiwnie zawierzyłam mu zupełnie i podzieliłam ciasto na 2 części. Piekłam na kamieniu. Niestety pizze tak mi wyrosły w piekarniku (ciasto było po prostu za grube już przed pieczeniem), że przypominały bardziej skrzyżowanie focacci z ciabattą :). Były jednak bardzo smaczne i zostały zjedzone. Dziś przedstawiam wam podejście drugie, gdzie ciasto podzielone zostało na 3 części, a upieczone (z lenistwa) na blasze. Efekt smakowy ten sam, a wizualnie o wiele lepszy :).

PIZZA BIANCA
2-3 sztuki

ciasto
425g wody
1 łyżeczka suszonych drożdży
- dałam 10g drożdży świeżych
500g mąki pszennej chlebowej
1 i 1/2 łyżeczki (10g) soli
wierzch
2-3 łyżki oliwy z oliwek
sól gruboziarnista

Drożdże rozpuść w wodzie. Do dzierży miksera typu Kitchen Aid wsyp mąkę i sól, dodaj wodę z drożdżami. Zagniataj za pomocą haka na prędkości 8 przez 15-17 minut. Przy tej prędkości mikser będzie "chodził" po blacie, należy go więc pilnować. Od czasu do czasu zatrzymaj maszynę, aby zeskrobać mąkę z boków miski. Pod koniec przełącz mikser na najwyższą prędkość (10) i zagniataj przez kolejne 2-3 minuty. Ciasto powinno być błyszczące, kremowe i bardzo elastyczne. /ja zagniatałam 10 minut na prędkości 6, 5 minut na prędkości 8 i 3 minuty na prędkości 10/

Wyrobione ciasto przełóż do dużej, natłuszczonej miski, przykryj folią lub ściereczką i odstaw do wyrośnięcia na 3,5 - 4 godziny. Ciasto powinno potroić swoją objętość (jeśli chcesz przyspieszyć ten proces dodaj nieco więcej drożdży przed wyrabianiem ciasta, 15g drożdży świeżych powinno skrócić ten czas o połowę).

Piekarnik rozgrzej do 250-260 stopni.

Wyrośnięte ciasto przełóż na omączony blat, po czym podziel na 2-3 części (w oryginale 2). Przykryj je folią lub ściereczką i pozostaw na 10 minut, aby ciasto odpoczęło.

Każdy kawałek ciasta połóż na papierze do pieczenia i za pomocą palców/dłoni nadaj im kształt długich prostokątów (lekko rozciągając). Przygotowane ciasto ponaciskaj ponownie palcami tak by powstały liczne dołeczki. Każdy kawałek posmaruj szczodrze oliwą z oliwek i posyp solą. Piecz na blasze lub kamieniu, aż pizza uzyska złoto-brązowy kolor.

Gotową pizze przełóż na kratkę, posmaruj ponownie oliwą z oliwek (pominęłam ten krok) i od razu podawaj.

PIZZA ROSSA
na podstawie przepisu powyżej

ciasto: według przepisu na pizza bianca
wierzch: oliwa + pomidory, pomidory z puszki, przecier pomidorowy + sól gruboziarnista

Przygotuj ciasto tak jak opisane powyżej ciasto na pizza bianca.

Pomidory pokrój usuwając gniazda nasienne, przetrzyj przez sito. Jeśli używasz pomidorów z puszki odsącz je z płynu, a następnie przetrzyj przez sito. Jeśli używasz przecieru pomidorowego (gęstego) rozcieńcz go nieco wodą (płynnych przecierów nie trzeba rozcieńczać).

Po przygotowania prostokątów z ciasta i posmarowaniu ich oliwą, jak opisane powyżej, nałóż na wierzch przetarte pomidory (cienką warstwę), posyp solą i piecz tak samo jak pizza bianca.

Ja podzieliłam dziś ciasto na 3 części i upiekłam dwie pizze (ich długość to szerokość blachy): bianca i rossa. Z ostatniego kawałka uformowałam ciabattę, której pozwoliłam wyrosnąć, gdy pizza się piekła, a następnie upiekłam w temperaturze 210 stopni.

Resztki tej pizzy można owinąć szczelnie folią spożywczą i zabrać do pracy następnego dnia.

Z uwagi na bardzo dużą hydrację nie podjęłabym się zagniatania tego ciasta ręcznie. Tym którzy nie mają robota kuchennego niestety nie umiem zaproponować alternatywy :(.

Smacznego!

Pizza według Jamiego

Za nami wiele kolejnych podejść do pizzy. Od jakiegoś czasu staramy się przetestować chyba wszystkie możliwe przepisy na pizzę. Poza tymi, o których możecie już przeczytać u mnie na blogu, było wiele, wiele innych. Zachwycały mniej lub bardziej, niestety nie dały się sfotografować lub nie chciało mi się o nich pisać :). Dziś kolejny przepis na ciasto w wersji cienkiej. A. twierdzi, że jedno z lepszych jakie udało nam się stworzyć. Wersja kucharza, który nie dla wszystkich jest kucharzem, czyli Jamiego Olivera.

PIZZA - SPÓD CIENKI JAMIEGO
3 sztuki

500g mąki pszennej typ '00'/550/750 (lub 400g typ '00' + 100g semoliny)
1 i 1/2 łyżeczki soli
7g suszonych drożdży
- użyłam 20g drożdży świeżych
1 i 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego
2 łyżki oliwy z oliwek
325ml wody

Mąkę przesiej z solą na blat lub do miski, na środku zrób wgłębienie. Drożdże wymieszaj z oliwą, cukrem i wodą, odstaw na chwilę. Płyn wlej do mąki, całość zagnieć, aż uzyskasz gładkie, elastyczne ciasto (może to zająć nawet 15 minut).

Ciasto umieść w natłuszczonym pojemniku i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1 godzinę (powinno podwoić swoją objętość).

Wyrośnięte ciasto przełóż na omączony blat i lekko odgazuj. Podziel na 3 części, uformuj kule, które następnie przykryj ściereczką i zostaw na 15-20 minut.

Każdą kulę rozwałkuj w okrągły placek o grubości 0,5cm. Dodaj ulubione dodatki, upiecz i gotowe :).

Przy okazji wyszperałam na stronie Jamiego przepis na
szybki sos pomidorowy autorstwa Gennaro Contaldo. To naprawdę ekspresowy sos idealny wręcz na spód do pizzy.

EKSPRESOWY SOS POMIDOROWY
200ml

1 łyżka oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku, zmiażdżone
1 puszka (400g) pomidorów krojonych
garść liści bazylii, posiekanych - można użyć innych, ulubionych ziół
sól i pieprz do smaku

Olej rozgrzej w rondelku o grubym dnie, wrzuć czosnek, krótko podsmaż. Dodaj pomidory i bazylię, dopraw do smaku. Doprowadź do wrzenia, po czym zdejmij z ognia. Całość przetrzyj przez sitko. Powstały sos umieść ponownie w rondelku i gotuj przez 5 minut na średnim ogniu, aż otrzymasz zadowalającą konsystencję.

To idealny, prosty i szybki sposób na sos do pizzy. Sos ten można trzymać w lodówce do 7 dni lub zamrozić (np. w pojemnikach na lód).

Tym razem pizzę (za radą Marcina) piekłam na kamieniu w 250 stopniach (termoobieg + grzałka górna). Wyszło bardzo ładnie i szybko.

Smacznego!

PS. Ponieważ wielkimi krokami zbliża się International Pizza Day (środa, 9 luty), tym którzy nie boją się odstępstw od klasyki (czyli mąka, sól, woda, oliwa) polecam bardzo gorąco przepis na ciasto Reinharta z dodatkiem maślanki (lekkie pizza-bluźnierstwo :) - póki co to nasze ciasto ulubione, inne, naprawdę świetne.

Schiacciata z cukinią

Ostatnio miałam strasznego pecha do cukinii. Po 1-2 dniach od zakupu miękły i brejowato rozpływały się od środka. Przypuszczam, że były źle przechowywane w sklepie lub podczas transportu. Niestety zakupy robię tylko raz w tygodniu i wszystkiego nie jestem w stanie zjeść na drugi dzień. Bardzo mi szkoda, gdy część rzeczy tak szybko się psuje. Z dzisiejszą cukinią jednak udało się. Zrobiłam więc schiacciatę (czyli taką mniej wyrośniętą, za to bardziej chrupiącą focaccię, jeśli wierzyć temu, co wyczytałam w Internecie). To fajny dodatek do potraw lub przegryzacz przedobiadowy... czy też drugie śniadanie do pracy. Z reszty cukinii sałatka z pęczakiem na jutro, chłodzi się już w lodówce.

SCHIACCIATA Z CUKINIĄ
1 sztuka

ciasto
2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka suszonych drożdży
350g mąki pszennej
- u mnie typ 550
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka soli
240ml wody
oliwa czosnkowa
90ml oliwy z oliwek
pół główki czosnku
skórka otarta z połowy cytryny
wierzch
1 średnia cukinia
1/4 małej cebuli

ciasto
Drożdże i cukier rozpuść w 60ml wody. Dodaj mąkę, oliwę z oliwek, sól oraz pozostałą wodę (180ml). Wymieszaj, przełóż na blat, zagnieć elastyczne i gładkie ciasto (8-10 minut). Uformuj kulę i umieść ją w natłuszczonej misce, szczelnie przykryj. Odstaw na 1 godzinę, ciasto powinno urosnąć ponad dwukrotnie.

oliwa czosnkowa
Czosnek drobno posiekaj, zalej oliwą, umieść w rondelku. Smaż na wolnym ogniu przez 4-5 minut. Ściągnij z kuchenki, dodaj skórkę cytrynową, dopraw solą i pieprzem. Odstaw do ostygnięcia.

Wyrośnięte ciasto przełóż na oprószony mąką blat i rozwałkuj w prostokąt na długość blachy. Przenieś na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, luźno przykryj i pozostaw do wyrośnięcia na 20 minut.

Piekarnik rozgrzej do 200 stopni.

Cukinię pokrój w cienkie plasterki (można to zrobić tarką - jak ogórki na mizerię). Cebulę pokrój w piórka.

Gdy schiacciata lekko wyrośnie posmaruj ja oliwą czosnkową, a następnie zrób palcami wgłębienia przez środek ciasta. Rozłóż plasterki cukinii, posyp cebulą (ja dodatkowo użyłam jeszcze kilku gałązek tymianku), ponownie skrop oliwą czosnkową. Dopraw do smaku i piecz przez 15-25 minut, aż ciasto uzyska złotobrązowy kolor.

Podawaj na ciepło lub w temperaturze pokojowej z pozostałą oliwą czosnkową do zamaczania.

Przepis na ten płaski chlebek pochodzi z czasopisma Australian Gourmet Traveller (Listopad 2010). Oryginał podaje zielony, nie do końca dojrzały czosnek. Niestety u nas trudno o takie cuda, a i pora roku nie ta by wyhodować sobie samodzielnie. Jest więc czosnek zwykły, zapewne chiński... Wypiek polecam jako alternatywę dla pizzy!

Smacznego!

Pizza - spód cienki plus sos od Polki

I choć tak naprawdę nasz ulubiony spód na pizzę już dawno został odnaleziony (wersja bez oliwy, która znajdziecie tutaj) to ciągle eksperymentujemy, ponieważ pizza to jedno z naszych ulubionych dań. Bywają eksperymenty mocno nieudane, jak próba z przepisu dołączonego niedawno do Gazety Wyborczej (dodatek Kuchnia Włoska) - ciasto o konsystencji betonu, fuj! I eksperymenty rewelacyjne, jak przepis znaleziony u Polki. Ciasto naprawdę cienkie i bardzo przyjemne. No i ten sos! Jeśli chodzi o sos to zawsze szłam na łatwiznę i mieszałam po prostu puree pomidorowe z ziołami. Ale wczoraj robiłam zwykłą margheritę, gdzie sos jest ważny, ponieważ brak tu innych smakowych dodatków. I sos od Polki polecam Wam bardzo gorąco! Jest rewelacyjny, dodaje pizzy mocnego charakteru. Do tego dobra, świeża mozzarella i czego potrzeba więcej? :)

PIZZA III
2 spody po 30cm każdy

150g ciepłej wody
1 łyżeczka suszonych drożdży
- użyłam 6g świeżych
275g mąki pszennej typu '00' lub pszennej chlebowej (można użyć zwykłej mąki pszennej)
1/2 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki świeżo mielonego czarnego pieprzu
1 łyżeczka miodu
1 łyżka oliwy z oliwek extra virgin

Jeśli używasz świeżych drożdży rozpuść je w 100g wody z odrobiną cukru i odstaw na 15 minut.

Mąkę przesiej do miski, dodaj drożdże (lub mieszankę drożdżową), pozostałą wodę, oliwę, miód, sól i pieprz. Całość wymieszaj, po czym zagnieć elastyczne i miękkie ciasto (zajmie to około 15 minut). Ciasto uformuj w kulę, włóż do miski lekko wysmarowanej oliwą, przykryj folią i odstaw do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny (ciasto powinno co najmniej podwoić objętość). Po tym czasie ciasto przebij pięścią i podziel na dwie części (jeśli robisz tylko 1 pizze, drugą część ciasta można spokojnie zamrozić). Każdą z części rozciągnij za pomocą dłoni (lub wałka) na dwa koła o średnicy 30cm.

Spód pizzy ułóż na blasze do pieczenia (najlepsza jest taka z dziurkami) posmarowanej oliwą z oliwek lub olejem. Na cieście rozsmaruj sos pomidorowy, zostawiając czyste brzegi (około 1 cm), które posmaruj oliwą z oliwek lub olejem. Następnie rozłóż inne dodatki wedle uznania (u mnie dziś tylko mozzarella).

SOS POMIDOROWY DO PIZZY
400ml

4 szalotki
6 dużych ząbków czosnku
400g dojrzałych pomidorów
kilka gałązek świeżego tymianku
4 łyżki oliwy z oliwek
dwie szczypty cukru (może być brązowy)
1 puszka pomidorów w zalewie
sól
świeżo mielony czarny pieprz
szczypta płatków chilli
szczypta pieprzu cayenne

Na blasze ułóż umyte pomidory, obrane szalotki, nieobrane ząbki czosnku oraz gałązki tymianku.
Całość skrop oliwą z oliwek, posyp odrobiną cukru i upiecz w piekarniku (u mnie 150 stopni, termoobieg), aż skórka na pomidorach popęka i da się zdjąć palcami (ok. 15 minut). Upieczone warzywa ostudź.

Czosnek obierz z łupinek, pozbądź się gałązek tymianku (zostawiając listki - Polce gratuluje cierpliwości przy obieraniu tak małych listków, ja wrzuciłam całe gałązki :) i całość rozdrobnij w blenderze na purée. Przełóż do rondla o grubym dnie, dodaj pomidory z puszki i gotuj na małym ogniu, aż sos zmniejszy objętość o połowę (zajmie to 45-60 minut). Dopraw solą, pieprzem, pieprzem cayenne i płatkami chilli.

My pizzę pieczemy nieco inaczej niż Polka: w wyższej temperaturze (jeśli na kamieniu to 230 stopni, jeśli w formie to 210 stopni), na najniższej półce piekarnika, no i nie podpiekamy najpierw spodu. Pieczemy z grzałką dolna i termoobiegiem (grzałka górna wyłączona) - myślę, że takie ustawienie choć trochę przypomina warunki w piecu do pizzy opalanym drewnem. Tylko drzewnego aromatu brak...

Smacznego!

Focaccia z jagodami

Dziś absolutny HIT letnich śniadań! Chociaż ostatnio moje śniadania to już nawet nie brunche, a późne lunche :). Przepis na focaccię z jagodami zaczerpnęłam z bloga fiordizucca i planowałam zrobić już dawno, dawno temu, ale ciągle nie było czasu. I to był błąd, bo do przygotowania tego placka czasu praktycznie nie potrzeba: wystarczy kilka minut. Ciasto łatwo się wyrabia i prosto formuje. Smakuje niebiańsko! Ponieważ dziś rozpieszczam tylko siebie u mnie focaccia tylko z połowy składników, za to z większą niż w oryginale ilością jagód (i mąki, ponieważ ciasto było bardzo luźne). Gorąco polecam!


FOCACCIA Z JAGODAMI
1 duży placek

100g cukru
skórka otarta z 2 cytryn
400g mąki pszennej
- 50-100g więcej jeśli ciasto jest zbyt luźne
7g suszonych drożdży
szczypta soli
200ml ciepłego mleka
120g roztopionego masła
1 jajko, lekko ubite
150g jagód (borówek :) - lub więcej

Cukier zmieszaj ze skórką cytrynową, odstaw. Mąkę wymieszaj z drożdżami, 1/3 cytrynowego cukru i solą. Dodaj ciepłe mleko, roztopione masło i jajko. Wyrób gładkie ciasto, odstaw na 10 minut w ciepłe miejsce (u mnie 30 minut).

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Blachę wyłóż papierem do pieczenia.

Ciasto podziel na 2 części. Pierwszą rozciągnij w nieco mniejszy prostokąt (można pomóc sobie wałkiem), przełóż na blachę, posyp połową jagód i kolejną 1/3 cukru cytrynowego. Drugi kawałek ciasta rozciągnij (rozwałkuj) w większy prostokąt i nałóż go na ten pierwszy. Całość posyp drugą połową jagód i pozostałą 1/3 cukru cytrynowego. /ja zrobiłam odwrotnie: większą część ciasta na spód, mniejsza na wierzch, całość złączona według brzegów, aby sok z jagód nie wypływał/. Piecz przez 25-30 minut do uzyskania jasnego złotobrązowego koloru.

Przed podaniem pozwól focacci przynajmniej lekko ostygnąć :).

Ta focaccia jest naprawdę świetna: miękka, maślana, z lekko wyczuwalną nutą cytrynową. Idealna do mocnej włoskiej kawy, na śniadanie i na piknik. Ekstremalnie szybka i prosta w przygotowaniu. To mój numer jeden dla owocowych śniadań - na pewno powtórzę ten przepis z malinami, jeżynami, śliwkami...

Smacznego!

Pappardelle z pikantnym masłem i szparagami

Muszę się Wam przyznać, że tak naprawdę nie przepadam za szparagami, zazwyczaj wydają mi się one nieco nijakie i nie zachwycają: kwestia gustu, o którym nie ma sensu dyskutować :). W prezentowanej dziś wersji ich delikatny smak doskonale komponuje się jednak z pełnym przypraw sosem maślanym, miętą, kolendrą i pestkami dyni. To danie mocno mnie zaskoczyło swoim aromatem, a zarazem pewną lekkością. Jest pikantne, ale nie do przesady. Przepis z bloga 101 cookbooks, a oryginalnie z książki Plenty, którą też ostatnio zakupiłam, ale jeszcze do mnie nie dotarła niestety. A teraz nie mogę się już doczekać. Polecam!

PAPPARDELLE Z PIKANTNYM MASŁEM I SZPARAGAMI
2-4 porcje

1/4 łyżeczki szafranu
szczypta soli
225g makaronu pappardelle
225g zielonych szparagów, pokrojonych w 1cm kawałki
odrobina śmietany (około 2 łyżek)
60g orzeszków piniowych uprażonych i posiekanych
- u mnie prażone pestki dyni
2 łyżki posiekanej mięty
2 łyżki posiekanej natki pietruszki - u mnie kolendra
pikantne masło
100g masła
2 łyżki oliwy z oliwek
6 szalotek (lub 1 średnia cebula)
1/2 łyżeczki mielonego imbiru
1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
1/2 łyżeczki mielonych nasion kolendry
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
1/4 łyżeczki płatków chilli
1/4 łyżeczki mielonej kurkumy
minimum 1/4 łyżeczki grubej soli morskiej
czarny pieprz

Szafran i szczyptę soli utrzyj na drobny proszek w moździerzu, odstaw.

Przygotuj pikantne masło. Na patelni podgrzej masło z oliwą, dodaj drobno posiekane szalotki i gotuj je na średnim ogniu przez około 10 minut, aż zmiękną, a masło nieco zabrązowi się. Dodaj przyprawy, sól i pieprz, wymieszaj i zdejmij z ognia (ale utrzymuj ciepłe).

W dużym garnku zagotuj wodę z dużą ilością soli. Wrzuć makaron i gotuj według instrukcji na opakowaniu. Na 30 sekund (według mnie za krótko - minimum 2-3 minuty) przed końcem gotowania wrzuć pokrojone szparagi. Gdy całość będzie gotowa odsącz i przełóż z powrotem do garnka. Dodaj szafran z solą, POŁOWĘ pikantnego masła oraz odrobinę śmietany. Zamieszaj, spróbuj, ewentualnie dodaj więcej masła i śmietany
(ja zużyłam 3/4 przygotowanego masła, ale jego ilość w sosie zależy od indywidualnych preferencji).

Podawaj makaron w dużej misce lub podziel na talerze. Posyp prażonymi orzeszkami oraz świeżymi ziołami.

Smacznego!

Makaron po seczuańsku (Dan Dan Mian)

Dziś szybkie i proste danie kuchni chińskiej, do którego składniki można dostać w większości sklepów. Zaczynam więc spokojnie i mało egzotycznie. Makaron po seczuańsku (czyli Dan Dan Mian) robiłam już dawno, dawno temu. Właściwie kuchnia chińska (ale też pseudochińska) to jedna z pierwszych jakie poznawałam. Nie ma tu nic trudnego. Danie jest pikantne, ale nie do przesady. Ponieważ większość sprzedawanych w Polsce sosów sojowych jest bardzo słona, radzę zupełnie pominąć sól lub dodać jej tylko do smaku.

Przepis pochodzi z bloga
Appetite for China i został zaadoptowany z książki Kena Hom A Taste of China.

MAKARON PO SECZUAŃSKU (DAN DAN MIAN)
2 porcje

225g mielonej wieprzowiny
3 łyżki ciemnego sosu sojowego - najlepiej o obniżonej zawartości soli
3 łyżeczki soli - lepiej pominąć zupełnie (sos sojowy jest sam w sobie wystarczająco słony) lub dodać tylko do smaku

6 łyżek oleju z orzeszków ziemnych lub oleju roślinnego
3 łyżki drobno posiekanego czosnku
2 łyżki świeżego imbiru, obranego i drobno posiekanego
4 łyżki cebuli, drobno posiekanej
2 łyżki masła orzechowego
2 łyżki oleju chilli (
przepis)
1 łyżeczka oleju sezamowego
1 łyżeczka pieprzu seczuańskiego, zmielonego
1 szklanka (225ml) bulionu z kurczaka
350g chińskiego makaronu jajecznego - używam quick wok noodles marki Blue Dragon
garść prażonych orzeszków ziemnych, posiekanych

Wieprzowinę dokładnie wymieszaj z 1 łyżką sosu sojowego. Mocno rozgrzej wok lub patelnię o grubym dnie. Podsmaż mięso na 3 łyżkach oleju, aż całkowicie się zabrązowi (3-5 minut). Zdejmij z ognia i odstaw.

W woku lub na patelni rozgrzej pozostałe 3 łyżki oleju. Wrzuć cebulę, czosnek i imbir, podsmaż. Dodaj masło orzechowe, pozostały sos sojowy, olej chilli, olej sezamowy, pieprz seczuański, bulion z kurczaka i (ewentualnie) sól do smaku. Wymieszaj i gotuj przez 5-7 minut.

Makaron ugotuj w dużej ilości wrzącej wody. Odcedź i przełóż do misek. Polej sosem, nałóż wieprzowinę, posyp orzeszkami ziemnymi. Podawaj od razu.

Smacznego!
Blog Widget by LinkWithin