Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty

Tiramisu Pierre'a Herme

Całe Święta przechorowałam.... Choć przyznam, że było to nawet przyjemne poleżeć, posiedzieć i nic nie robić przez jakiś czas. Zanim zachorowałam zrobiłam tiramisu z nowej książki Pierre'a. Bardzo, bardzo mi smakowało, a jak wiecie ja tiramisu nie lubię. I choć A. dalej woli wersję Davida Lebovitza to ja uważam, że to jest o wiele lepsze, klasyczne, bardzo włoskie. I choć w wersji oryginalnej nie ma alkoholu w kawie, pozwoliłam sobie jednak dodać, bo jakże to tak bezalkoholowo? :)

TIRAMISU
1 niezbyt duża forma (23cm x 18cm)

210g wody
35 mielonej kawy (espresso)
1 opakowanie (200g) biszkoptów Savoiardi
80ml wina Marsala
krem
1 łyżka wody
50g cukru
2 duże jajka, białka oddzielone od żółtek
335g mascarpone
1/2- 1 łyżeczki wina Marsala
dodatkowo: kakao do posypania

Przygotuj espresso. W rondelku zagotuj wodę, dodaj kawę, zamieszaj i odstaw na 3 minuty. Przecedź przez sitko wyłożone gazą lub grubym papierowym ręcznikiem kuchennym. Odstaw do ostudzenia, po czym wmieszaj alkohol.

1 łyżkę wody umieść w rondelku z 50g cukru. Wymieszaj, doprowadź do wrzenia i gotuj jeszcze przez 1 minutę. Od razu zacznij ubijać białka. Gdy zacznie tworzyć się piana, ciągle ubijając wlewaj wąskim strumieniem gorący syrop cukrowy (najlepiej po ściankach naczynia). Ubijaj białka, aż piana będzie gęsta, sztywna oraz ostygnie do temperatury pokojowej. Mascarpone utrzyj z żółtkami oraz Marsalą na gładką masę. Do masy serowej ostrożnie wmieszaj pianę z białek.

Połowę biszkoptów namocz w połowie przygotowanej wcześniej kawy, po czym ułóż je na spodzie formy. Rozłóż połowę masy z mascarpone. Namocz pozostałe biszkopty, rozłóż je na masie, po czym rozłóż kolejną warstwę kremu. Całość dokładnie przykryj folią spożywczą, po czym włóż do lodówki na całą noc.

Przed podaniem posyp tiramisu dużą ilością gorzkiego kakao.

Smacznego!

Weekendy

Weekendy to jedyny czas na gotowaniu w stylu, który lubię: nic na szybko, powolne przygotowywanie składników, długie pieczenie... Tak się ostatnio zdarza, że weekendy mijają nam bardzo aktywnie w sensie towarzyskim. I dobrze! Gotujemy dla rodziny i znajomych. Jeszcze lepiej! Byle tak dalej.

W tą niedzielę na obiedzie było u nas 7 dorosłych i 3 dzieci (jedno z nich jeszcze nie je obiadów :). Dla mnie, przy zwykłym gotowaniu dla dwójki (lub 2+1/2) to już wyzwanie na miarę przemysłowej obróbki żywności. Ale jest coś fajnego w przetwarzaniu takiej ilości jedzenia. Sięgnęłam ponownie po Pierre'a Herme i najpierw upiekłam biszkopt (biszkopt z przepisu Pierre'a zawsze mi się udaje, choć zapominam ciągle, że jest nieco za słodki), potem zrobiłam czekoladowo-kawowy tort Carioca. Dobry, ale szczerze mówiąc nie tak wybitny jak można by się spodziewać. Rozczarował mnie zwłaszcza fakt, że syropu kawowego nie wystarczyło do całkowitego nasączenia blatów biszkoptowych... Przepis wiec pominę (bardzo chętnym mogę przesłać na e-mail). W drodze do mnie jest już nowa książka Pierre'a, mam nadzieję, że mnie zachwyci. Dostawa i pieczenie wkrótce, może już w przyszły weekend?

BISZKOPT PIERRE'A HERME
tortownica 23cm


4 łyżki (57g) masła

6 dużych jajek, w temperaturze pokojowej

1 szklanka cukru

1 i 1/3 szklanki mąki, przesianej


Piekarnik rozgrzej do 175 stopni. Tortownicę posmaruj masłem i oprósz mąką.

Masło rozpuść w kąpieli wodnej lub mikrofalówce. Odstaw, aby lekko przestygło.

Jajka lekko roztrzep z cukrem w dużej misce. Miskę umieść nad gotującą się wodą i ubijaj jajka przez około 4 minuty, aż masa powiększy swoją objętość i lekko rozjaśni się. Miskę zdejmij z pary, po czym ubijaj masę na wysokiej prędkości miksera jeszcze przez 5-8 minut - aż ostygnie do temperatury pokojowej i potroi objętość. Masa będzie gotowa, gdy wstążka, która spada z łyżki utrzymuje kształt na powierzchni przez 10 sekund.

2 łyżki masy jajecznej wmieszaj do roztopionego masła, odstaw. Za pomocą dużej, silikonowej szpatułki delikatnie wmieszaj do masy przesianą mąkę (wsypując ją w 2-3 partiach). Na końcu dodaj masło, delikatnie wymieszaj. Przełóż surowe ciasto do tortownicy, wyrównaj wierzch. Piecz przez 28 do 33 minut, aż wierzch będzie złocisty, a wykałaczka włożona w środek ciasta sucha. Przełóż ciasto na kratkę, po 5 minutach wyciągnij z formy i zostaw do całkowitego wystudzenia.

Ponadto jedliśmy:

Od czasu, gdy po raz pierwszy upiekłam kurczaka na czosnku ciągle udoskonalam przepis. Obecnie smaruje ptaki masłem utartym z tymiankiem i skórką cytryny. Tym razem było już chyba idealnie.

Smacznego!

Sernik Mocha

Nowy rok: 2012. Ciężko będzie się przyzwyczaić wpisując datę na poczcie :). Żadnych noworocznych postanowień, poza losowo wybranym mi przez stronę Resolution Randomizer, że będę więcej przepraszać swoich domowników. Zapowiada się więc ciekawy rok, skoro mam mieć za co ich więcej przepraszać, czyż nie ? :). Po okresie świąteczno-noworocznym i hucznym Sylwestrze, którego spędziliśmy w piżamach zostało mi jeszcze wiaderko sera. A więc sernik, dziś bardzo wytrawny, właściwie to taki bardziej tort serowy. Smak Mocha, czyli kawowo-czekoladowy. Przepis ze strony Taste of Home. Gorąco polecam ten przepis, jest wyjątkowy (u mnie prawie zupełnie niesłodki, więc możecie śmiało dodać więcej cukru).

SERNIK MOCHA
tortownica 23cm

spód

260g ciasteczek Oreo

60g stopionego masła

masa serowa

900g zmielonego sera twarogowego, serka śmietankowego lub sera z wiaderka

1 szklanka (200g) cukru
- w oryginale 300g
30g mąki pszennej

2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

4 jajka, lekko ubite

2 i 1/2 łyżki kawy rozpuszczalnej

2 łyżki wrzącej wody

1/2 łyżeczki mielonego cynamonu

250g gorzkiej czekolady
- w oryginale 340g czekolady mlecznej
polewa

85g gorzkiej czekolady

45g masła

ziarna kawy w czekoladzie do dekoracji (opcjonalnie)


Piekarnik rozgrzej do 180 stopni.


spód
Ciasteczka Oreo przełam, zdejmij masę, a same herbatniki pokrusz na piasek. Wymieszaj z roztopionym masłem. Tortownicę natłuść, masę wysyp na spód i wyrównaj. Wstaw do rozgrzanego piekarnika na 15 minut.

masa serowa
W małej miseczce wymieszaj kawę rozpuszczalną z wodą i cynamonem. Odstaw. Czekoladę roztop w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce.
Ser utrzyj z cukrem, mąką i ekstraktem z wanilii na gładką masę. Następnie stopniowo wmieszaj jajka. Masę podziel na pół (ja użyłam 550g do masy czekoladowej oraz 765g do masy kawowej). Do jednej części (u mniej mniejszej) wmieszaj roztopioną czekoladę, po czym wyłóż na podpieczony spód (masa będzie bardzo gęsta). Do drugiej porcji dodaj kawę, po czym przełóż na masę czekoladową.

Sernik wstaw do piekarnika, temperaturę obniż do 160 stopni i piecz przez 60-65 minut. Następnie bardzo lekko uchyl drzwiczki i pozostaw ciasto w środku do całkowitego ostudzenia.

Gdy ciasto ostygnie przygotuj polewę.
Czekoladę roztop z masłem w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Rozprowadź na ostudzonym i wyciągniętym z formy serniku. Udekoruj ziarnami kawy w czekoladzie, jeśli takie posiadasz. Całość wstaw do lodówki na minimum kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Smacznego!

Eklerki z kremem kawowo-czekoladowym

Nie przepadam za ciastem parzonym. Nie lubię ani ptysiów (ptysi? :) na słodko, ani groszku ptysiowego w zupie. Ale dziś rano obudziłam się z ogromną ochotą na eklerki. A że nie lubię gęstych maślanych kremów, jakie z reguły widuje w eklerkach, postanowiłam zrobić coś innego. Padło na przepis z mojego ulubionego ostatnio czasopisma, które sobie nawet z przypływie impulsu zaprenumerowałam i tak co miesiąc leci, bądź płynie, ono do mnie aż z Australii. Mowa oczywiście o Australian Gourmet Traveller.

To najlepsze eklerki jakie kiedykolwiek jadłam mimo, że nie miałam gorzkiej czekolady i polewa wyszła mi nieco zbyt słodka. To ptysie niewielkie, do kawy, a nie cukiernicze potworko-giganty. Polecam je bardzo gorąco. Są proste i szybkie do przygotowania.

EKLERKI Z KREMEM MOCHA
18 sztuk


ciasto
100g masła, w kawałkach

250ml wody

150g mąki pszennej, przesianej

4 jajka, o temperaturze pokojowej

mocha crème pâtissière

260ml mleka

50ml espresso

3 żółtka

100g cukru

20g mąki pszennej

70g mlecznej czekolady, w kawałkach

160ml śmietanki 30%, ubitej

polewa

55g cukru

60g gorzkiej czekolady
- u mnie mleczna, ponieważ nie miałam innej :(
80ml wody

Na początku przygotuj krem (można to zrobić kilka godzin wcześniej). Mleko wymieszaj z kawą, zagotuj. Jajka utrzyj z cukrem, na końcu dodaj mąkę. Cały czas ucierając wlewaj gorące mleko. Całość ponownie przełóż do rondelka, w którym gotowało się mleko i gotuj na małym ogniu 3-4 minuty (u mnie nieco dłużej), aż krem zgęstnieje do konsystencji budyniu. Wrzuć czekoladę, całość dokładnie wymieszaj, zdejmij z ognia. Na wierzch kremu połóż folię spożywczą, aby nie powstał kożuch. Gdy krem ostygnie przełóż go do lodówki, a gdy będzie już zimny wmieszaj w niego ubitą śmietanę. Całość umieść w woreczku cukierniczym i pozostaw w lodówce.

Piekarnik rozgrzej do 220 stopni. Blachę wyłóż papierem do pieczenia.

Masło oraz wodę umieść w rondelku, doprowadź do wrzenia i gotuj, aż masło całkowicie rozpuści się. Dodaj mąkę, gotuj na małym ogniu cały czas mieszając drewnianą łyżką, aż ciasto przestanie przylegać do boków rondelka (1-2 minuty). Zdejmij z kuchenki i odstaw na 5 minut. Następnie kolejno dodawaj jajka, dokładnie ucierając ciasto po każdym z nich. Ciasto przełóż do woreczka cukierniczego z tylką 1,5 cm (uda się też przy zwykłym, grubym worku z wyciętą dziurą o tej średnicy :). Na przygotowaną blachę wyciśnij 18 grubych pasków o długości 8 cm (jedna blacha wystarczy, można to zrobić w 3 rzędach po 6 sztuk). Piecz przez 10 minut, po czym zmniejsz temperaturę do 180 stopni i piecz kolejne 20-30 minut, aż eklerki będą złociste i suche. Przełóż na kratkę, ostudź, po czym każde ciasto przekrój na pół za pomocą noża do chleba.

Cukier i 30 ml wody umieść w rondelku o grubym dnie, doprowadź do wrzenia, po czym gotuj na średnim ogniu przez około 10 minut, aż syrop się lekko skarmelizuje (złoty kolor, od czasu do czasu mieszaj). Zdejmij z ognia, dodaj czekoladę i 25ml wody. Wymieszaj, ponownie wstaw na kuchenkę i gotuj ciągle mieszając, aż czekolada i karmel rozpuszczą się i połączą. Ponownie dodaj 25ml wody (glazura będzie wtedy płynna, jeśli chcesz gęstszą pomiń ten krok), wymieszaj. Całość przelej przez metalowe sito do miseczki.

Górną część każdego ciasta zanurz z polewie i odstaw na kratkę na 10-15 minut. Następnie ciastka przełóż kremem i gotowe :).

Te ptysie udało mi się dziś przygotować bez woreczka cukierniczego, którego akurat tutaj na wsi nie mam. Ciasto wyciskałam z grubego worka, a nadzienie nakładałam łyżeczką :). Przygotowanie ciasta parzonego trwa zaledwie kilka minut. Jeśli boicie się eklerek, bo wydają się Wam one skomplikowane i trudne do przygotowania, powinniście spróbować. To nie jest straszne :).

Poza tym moja Róża 30 czerwca skończyła 1 rok. Byliśmy wtedy na Słowacji. Zawsze (podobno od 7 lat!) okolice Bożego Ciała spędzamy całą rodziną w Tatralandii, którą to uważam za wspaniałe miejsce dla dzieci. Dla rodziców już trochę mniej, ale nie to jest najważniejsze. Integrujemy się. I choć nie mieliśmy w tym roku ani jednego dnia pogody lubię tam jeździć. Lubie te rodzinne spędy. W tym roku było nas 12 dorosłych i 9 dzieci. Fajnie. Może za rok będzie nas jeszcze więcej. W każdym razie wiecie, gdzie i kiedy można mnie znaleźć :).

Muszę się przyznać, że dopiero od jakiegoś czasu zaczynam doceniać macierzyństwo. Moje dziecko jest już bardzo interaktywne, rozumie co się do niego mówi, od rana pokazuje cały czas wszystkie sztuczki, jakich zdołało się nauczyć. I choć jest teraz okrutnie męcząca - to typ dziecka, które ani przez chwilę nie usiądzie w miejscu, a teraz chodzi jeszcze za rączki, co oznacza dla mamy pół dnia w skłonie, nie zamieniłabym tego okresu na poprzedni, ten mocno pielęgnacyjny. Paradoksalnie teraz mam do swojego dziecka więcej cierpliwości niż gdy tylko leżało i patrzyło się w sufit :). I będzie pewnie coraz lepiej.

Smacznego!

Kawa czy herbata?

Pozostając w jakże aktualnym temacie grillowym chciałam Wam zaproponować dwie ciekawe mieszanki przypraw do mięs. Metodą prób i błędów ostatnich tygodni stwierdziłam, że zdecydowanie bardziej wolę mięso natarte przyprawami od tego marynowanego. Pocierka kawowa bardziej mi smakowa, jest wyrazista i pikantna, ale ja nie jestem wielką fanką herbaty w potrawach, nie jestem więc obiektywna. Druga propozycja też jest interesująca i może się komuś spodoba. U nas oczywiście wołowina, bo cóż by innego ?:)

KAWOWA MIESZANKA Z CHILLI I KUMINEM
6 porcji

2 łyżeczki ziaren kuminu, uprażonych na suchej patelni
2 łyżki ziaren kawy

1 łyżeczka chilli

1 łyżeczka słodkiej papryki

1 łyżeczka soli

1 łyżeczka zmielonego czarnego pieprzu

Kumin oraz kawę zmiel w młynku (do przypraw lub po prostu w młynku do kawy*), po czym dodaj pozostałe składniki. Całość wymieszaj. Mięso, najlepiej steki wołowe, wyciągnij z lodówki na 20-30 minut** przed grillowaniem, posmaruj oliwą z oliwek, a następnie z obu stron posyp przygotowaną mieszanką, dociskając ją do mięsa. Odstaw. Grilluj na dużym ogniu.

* jeśli masz zwykły młynek do kawy, po mieleniu przypraw zmiel nieco zwykłego ryżu - w ten sposób pozbędziesz się aramatu przypraw i młynek będzie mógł nadal spełniać swoją pierwotną funkcję.
** nie należy robić tego wcześniej, ponieważ mieszanka zawiera sól, a gdy wołowina zbyt długo ma kontakt z solą to twardnieje, 20-30 minut to czas optymalny: mięso uzyska temperaturę pokojową, przejdzie przyprawami, ale nie stwardnieje w środku.

Oczywiście można dodać nieco mniej chilli, jeśli nie lubicie pikantnych potraw. Ta mieszanka jest naprawdę bardzo ciekawa i wspaniale pasuje do czerwonego mięsa, warto więc choć raz spróbować. Ten oraz poniższy przepis pochodzi z książki Weber's Complete Barbecue Book.

PASTA HERBACIANO-ZIOŁOWA
4-6 porcji


2 łyżeczki herbaty Earl Grey
(można wysypać z 2 torebek :)
1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu

1 łyżeczka suszonego estragonu
1 łyżeczka soli

1/2 łyżeczki suszonego tymianku

3 łyżki oliwy z oliwek

Wszystkie składniki (oprócz oliwy) umieść w młynku i drobno zmiel. Dodaj oliwę z oliwek, wymieszaj. Mięso, wyciągnij z lodówki na 20-30 minut przed grillowaniem, posmaruj przygotowaną pastą ze wszystkich stron. Odstaw. Grilluj na średnim ogniu.

Ostatnio dużo grillowaliśmy. Mam więc przygotowane dość sporo zdjęć i przepisów. Niestety ciągle chorujemy, już całą rodziną, co nie świadczy zapewne najlepiej o poziomie higieny w naszym domu... W każdym razie jest dość ciężko znaleźć czas na pisanie, ponieważ głównie martwimy się o maluszka, który chorobę przechodzi najgorzej. Postaram się w miarę możliwości powrzucać co mogę, jako że wakacje już niedługo, a sezon grillowy w pełni pewnie także i u Was.

Smacznego!

Tiramisu

Kilka dni temu przeglądaliśmy razem z A. nieco zapomnianą ostatnimi czasy książkę Philipa Johnsona Classic Ecco. Oczywiście głównie dział ciast :). Zapytałam A. co powinnam zrobić w ten weekend, a on oczywiście z ogromnego spisu musiał wybrać Tiramisu (bo lubi głównie te smaki, które już zna ;). No i mamy kolejne Tiramisu, o tyle inne, że robione w okrągłej formie, przez co jeśli dobrze schłodzone (aby krem nie wypływał) spokojnie może zastąpić tort (a nie wymaga pieczenia i robi się szybko). To Tiramisu, jak i wiele innych, to deser dla tych, którzy nie obawiają się surowych jaj. Polecam podawać z dużą ilością bitej śmietany - nada to ciastu jeszcze większej lekkości.

TIRAMISU
tortownica 26cm

5 żółtek
4 białka
100g cukru
500g mascarpone
400ml espresso lub mocnej kawy, ostudzonej
30ml Galliano
- pominęłam
30ml Tia Maria
- użyłam 60ml likieru kawowego Sheridan's
30ml brandy
- u mnie rum
400g podłużnych biszkoptów - 350g wystarczy
200g startej gorzkiej czekolady
dodatkowo: 250ml ubitej śmietanki 30%; kakao

Żółtka ubij z cukrem do momentu uzyskania kremowej, gładkiej masy. Dodaj mascarpone, zmiksuj. Dokładnie ubij białka (przez kilka minut), po czym za pomocą łyżki lub silikonowej łopatki delikatnie wmieszaj je do masy serowej (jeśli jest gorąco gotowy krem przełóż do lodówki na czas przygotowywania biszkoptów).

Zimną kawę zmieszaj z alkoholem. Każdy biszkopt namocz w mieszance kawowej, uważając jednak by nie były całkowicie/zbytnio nasiąknięte.

Biszkopty rozłóż promieniście w tortownicy (niektóre z nich trzeba będzie przełamać na pół), nałóż na nie połowę masy serowej, a następnie posyp połową startej czekolady, całą czynność powtórz (czyli biszkopty-krem-czekolada). Formę dokładnie przykryj folią spożywczą i przełóż do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Podawaj z lekko ubitą bitą śmietaną, posypaną gorzkim kakao (opcjonalnie).

I gotowe :). Nie jestem wielką miłośniczką Tiramisu, to jednak jeden z ulubionych deserów A., więc próbujemy wielu jego odmian. To jednak i według mnie jest całkiem przyzwoite (mało słodkie!) i ciekawe w formie. Dużym plusem w tym przepisie jest ogromna ilość startej gorzkiej czekolady, a musicie wiedzieć, że A. w tarciu czekolady jest mistrzem: 200g potrafi zetrzeć w kilka minut, podczas gdy mnie zajmuje to pół dnia ;).

Smacznego!

PS. Z tej samej książki niedługo zaprezentuje Wam torcik z mascarpone, białą czekoladą i owocami leśnymi (też mocno w stylu tiramisu) oraz ciasto z jabłkami.

Sernik tiramisu (na zimno)

Jak już pisałam wielokrotnie nie przepadam za sernikami na zimno. Ten jednak jest chyba najlepszym jaki do tej pory zrobiłam, zapewne za sprawą marscapone. Odkrywa on przede mną całą gamę marscaponowych ciast, których chciałabym teraz spróbować :). Smakuje wspaniale, nie jest słodki (pominęłam Marsale w masie serowej, ponieważ według mnie alkohol tam nie pasuje) i IDEALNIE smakuje z filiżanką kawy.

SERNIK TIRAMISU NA ZIMNO
tortownica 23cm

250ml espresso, ostudzonego
2 łyżki cukru
80ml słodkiego wina Marsala - użyłam likieru kawowego Sheridan's
200-250g podłużnych biszkoptów - u mnie 200g
masa serowa
2 łyżeczki żelatyny - u mnie 3 łyżeczki
2 łyżki wody
125g serka śmietankowego typu Philadelphia
40g cukru pudru
250g marscapone
2 łyżeczki słodkiego wina Marsala - pominęłam (nie lubię alkoholu w masach serowych)
300ml śmietanki 30% do ubijania
dodatkowo: posiekana czekolada lub ziarna kawy w czekoladzie do dekoracji

Dno i boki tortownicy posmaruj masłem. Zmieszaj kawę z cukrem i alkoholem, odstaw. Od każdego biszkoptu odetnij końcówki z jednej strony, tak by zostały ci 7cm kawałki.

80ml mieszanki kawowej umieść w małym rondelku. Gotuj bez przykrycia do momentu, aż kawa zgęstnieje i pozostanie jej około 1 łyżki. Odstaw do ostygnięcia.

Biszkopty zanurz w pozostałej mieszance kawowej płaskim końcem. Wyłóż nimi boki tortownicy. Odcięte końcówki i pokrojone pozostałe biszkopty także zanurz w kawie, wysyp nimi dno tortownicy.

masa serowa
Wodę umieść w małej miseczce, posyp ją żelatyną. Rozpuść nad parą wodną, odstaw do ostygnięcia na 5 minut. Ser śmietankowy ubij z cukrem, dodaj marscapone i alkohol, a następnie żelatynę. Całość dokładnie zmiksuj. Ubij śmietanę, dodaj ją do masy serowej, wymieszaj. Masę przełóż do tortownicy, wyrównaj wierzch. Polej zredukowaną kawą i za pomocą wykałaczki lub trzonka łyżki wykonaj kilka ruchów, aby zmieszać nieco kawę z masą serową na wierzchu. Sernik włóż do lodówki na całą noc.

Podawaj udekorowany posiekaną czekoladą lub posiekanymi ziarnami kawy w czekoladzie.

Przepis na ten sernik pochodzi z książki Cheesecakes, baked and chilled wydawnictwa The Australian Women's Weekly. Nauczona doświadczeniem z przepisami na serniki na zimno z innych krajów dodałam więcej żelatyny (i tak należy zrobić).

Ponieważ sugerowane w przepisie ziarna kawy w czekoladzie są w Polsce bardzo drogie, zastąpiłam je z dużym powodzeniem posiekaną gorzką czekoladą, co i wam polecam.

Poza tym minął już miesiąc od kiedy Róża jest z nami i czas przestać oszukiwać siebie, że obecna sylwetka jest jeszcze wynikiem ciąży :). Nie jestem zwolenniczką diet, wyznaję wydaje mi się zdrową zasadę, że lepiej jeść wszystko, tylko w mniejszych ilościach (lub mniej kalorycznie) oraz więcej się ruszać. Tak więc ciast u mnie będzie teraz nieco mniej, choć nie znikną całkowicie. Mam jednak nadzieję, że inne potrawy też przypadną wam do gustu, zwłaszcza że mamy teraz sezon na owoce i warzywa, czyli czas idealny by jeść nieco bardziej lekko.

Smacznego!

Tiramisu z białą czekoladą i truskawkami

Sezon na truskawki powoli dobiega końca. Mamy już czereśnie i pierwsze jagody, czas więc powoli żegnać się z truskawkowymi deserami (choć chcę zrobić jeszcze 3 musy ;). Miałam ambitny plan tworzenia kompotów na zimę, przetwory w tym roku jednak muszą poczekać. Dziś przerobiłam nieco swój ulubiony przepis na tiramisu szklankowe Davida Lebovitza, dodając do masy białą czekoladę, do biszkoptów likier z owoców leśnych oraz warstwy z dużej ilości truskawek. Mam nadzieję, że Wam zasmakuje.

TIRAMISU Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ I TRUSKAWKAMI
4 porcje

100ml ostudzonego espresso (o temperaturze pokojowej)
1 łyżeczka cukru
20ml (lub więcej) dowolnego likieru (np. amaretto) - u mnie Sheridan' s Berries
8 podłużnych biszkoptów
2 żółtka
2 białka
szczypta soli
70g cukru
250g marscapone
125g białej czekolady
350g truskawek, pokrojonych na plasterki

Zmieszaj ze sobą espresso, 1 łyżeczkę cukru i likier. Każdy biszkopt zanurz na chwilę w kawie z alkoholem, aż cały wchłonie płyn (nie za długo, żeby się nie rozpadł, nie za krótko, żeby nie był suchy - zależy to od twardości biszkoptów, około 5-10 sekund każdy). Biszkopty przełam na pół.

Białka ubij ze szczyptą soli w dużej misce. Po chwili dodaj połowę cukru i dalej ubijaj, aż piana będzie bardzo sztywna. Ubite białka przełóż do małej miski. Do miski, w której ubijałeś białka wlej żółtka i wsyp drugą połowę cukru. Ubijaj, aż masa stanie się kremowa.

75g białej czekolady roztop w kąpieli wodnej i zmiksuj z marscapone. Pozostałe 50g białej czekolady zetrzyj na tarce (ja ścieram na grubych oczkach). Mieszankę rozpuszczonej czekolady i marscapone połącz z ubitymi żółtkami, a następnie za pomocą łyżki lub szpatułki wmieszaj wiórki czekoladowe. Na końcu dodaj połowę białek, delikatnie wymieszaj, dodaj drugą połowę i mieszaj, aż masa będzie gładka.

Do każdej szklanki przełóż po 2 łyżki masy marscapone. Dodaj 2 połówki biszkoptów, posyp plasterkami truskawek i przykryj kolejną warstwą masy serowo-czekoladowej. Następnie nałóż kolejne 2 połówki biszkoptów oraz ponownie szczodrze posyp truskawkami.

Schłódź w lodówce przez przynajmniej 4 godziny.

A międzyczasie ubijania, mieszania i brudzenia ogromnej ilości misek, bez czego nie da się przecież zrobić tiramisu, nasza sprytna (czasami :) Helga opracowuje kolejne sposoby ominięcia zakazu wchodzenia na kanapę:

Siedzenie to nie wchodzenie, czyż nie? :)

Smacznego!

Uwagi o pieczeniu bab i Wielkiej Nocy

Muszę Wam się przyznać, że dla mnie Wielkanoc to tak naprawdę nie jest święto. W obecnych czasach, gdy większość z nas i tak pracuje w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę, ten Wielkanocny Poniedziałek jedynie przedłuża nieco weekend i niestety tylko tak to odbieram. Zazwyczaj spotykam się wtedy z rodziną, ale szczerze mówiąc w każdy przedłużony weekend pewnie pojechałabym na obiad do mamy czy taty. Nie było też nigdy u mnie jakiejś niesamowitej tradycji robienia bab, mazurków czy potraw gotowanych tylko w te dni. Więc i ja nic takiego nie robię (może kiedyś zacznę), chociaż.... niedawno, gdy rozmawiałam z A. o babkach zażyczył sobie wypieku drożdżowego z nadzieniem (płynnym!) czekoladowym, jaki jadł podobno 20 lat temu :). Niestety nigdzie nie znalazłam przepisu. Jeśli Wy się z podobną babką spotkaliście to będę baaardzo wdzięczna. Powinno to wyglądać mniej więcej tak (ciasto raczej drożdżowe):

A dla wszystkich tych, którzy swoje baby będą piekli dziś, jutro i w sobotę polecam lekturę rodziału Uwagi o pieczeniu bab z Praktycznego Kucharza Warszawskiego (wyd. 1922 rok).

Głównym warunkiem udania się bab, jak i wszelkich ciast drożdżowych są same drożdże, potem suchość mąki, następnie wybijanie ciasta, w końcu utrafienie temperatury pieca. Piec należy bardzo mocno napalać na baby (...), gdyż dobrze napalony dłużej jednostajny stopień ciepła zatrzymuje, co jest koniecznem dla ciast drożdżowych, które jeszcze w piecu rosnąć i prędko upiec się powinny. (...) Jeżeli drożdże są dobre, to całe pieczywo bab z wybijaniem trwa godzin 8, gdy jednak pomału rośnie, to może się przewlec i do 12 godzin. Temperatura gdzie ciasto się wyrabia i rośnie powinna być od 20 do 25 stopni Reaumura. Wszelkie przyprawy do ciasta, jako to: rodzynki, migdały, powinny być dzień przed tem przygotowane, cukier utarty i przesiany, migdały sparzone i utłuczone, a mąka przesuszona, przesiana i ogrzana. Jaja do ciasta trzeba starannie oddzielać od żółtek, a żółtka od zarodków, które ociążają ciasto. Żółtka trzeba dobrze rozbić w garnku wstawionym w miskę z ciepłą wodą. Lekkość i puchość ciast zależy od dobrego wybijania ciasta, które powinno być po domięszaniu każdej przyprawy wybijane przez pół godziny. Masło wlewa się po zupełnem wybiciu ciasta i z niem jeszcze dobrze wybija. Chcąc się przekonać czy ciasto na baby jest dostatecznie gęste, trzeba wziąść ciasta w rękę, ścisnąć dobrze, jeżeli gałeczka z ciasta, która się nad ręką utworzy nie opadnie, tylko stanie, wtenczas dobre jest, a jeżeli opadnie, to za rzadkie, trzeba dodać mąki. Po wsadzeniu do pieca, szczególnej delikatnych babek, trzeba wystrzegać się wstrząśnienia ich aby nie opadły, przy wyjmowaniu tę samą zachować ostrożność. Lekkich bab nie należy wyjmować z formy ciepłych, tylko położyć do ostudzenia z formą na bok na miękką poduszkę i obracać formę od czasu do czasu, żeby ze wszystkich stron ostygła. (...)


Z tej samej książki pochodzi przepis na babkę przekładaną, który prezentuje poniżej. Jeśli komuś z Was będzie się chciało (i umiało) przełożyć go na współczesną polszczyznę oraz miary i upiec (choćby po świętach) to obiecuję, że przy okazji swojej niedługiej podróży do Danii przywiozę takim osobom jakieś wesołe gadżety kuchenne.

Babka przekładana
Wziąść ciasta przyrządzonego jak na baby, ułożyć z niego cienką warstwę w wysmarowanym i wysypanym bułeczką rądlu. Na to posypać warstwę rodzenków, znów położyć warstwę ciasta, potem migdałową massę z wyciśniętymi z soku konfiturami, znowu trochę ciasta, skórki pomarańczowej smażonej w cukrze, cykaty i tak postępować po kolei, póki nie będzie blizko pełny rądel. Gdy trochę podrośnie wstawić w piec bardzo gorący na 5 kwadransów. Nie wyjmować z rondla aż zupełnie wystygnie.
dla ułatwienia ciasto na baby zwyczajne:
na garniec mąki przesianej i wygrzanej wziąść 10 łutów drożdży, rozpuścić w szklance mleka i wlać w mąkę, dodać jeszcze 3 szklanki letniego mleka, wymięszać ciasto, zabierając tylko połowę mąki, przykryć i zostawić w cieple żeby podrasło. Gdy ciasto podejdzie, wlać do niego 40 żółtek ubitych do białości z półtora funtem cukru, wymięszać z resztą mąki, dodać (...) soli w miarę i wybijać przez godzinę. Potem wlać 3 szklanki sklarowanego masła i bić ciasto jeszcze przez pół godziny, następnie postawić w cieple, żeby podrosło.
i na masę migdałową: wsypać ćwierć funta usiekanych słodkich migdałów, kilkanaście gorzkich i ucierać razem pół godziny.

Ale żeby i u mnie było coś chociaż odrobinę jajeczno-świątecznego do Waszych Wielkanocnych wypieków i deserów proponuję cappuccino z likierem jajecznym.

CAPPUCCINO Z LIKIEREM JAJECZNYM
Prosto i szybko: potrzebna nam kawa, mleko i likier jajeczny (adwokat, ajerkoniak czy jak kto woli). Robimy espresso. Mleko i likier mieszamy (w dowolnych proporcjach) i spieniamy. Kawę zalewamy gorącym, spienionym mlekiem pełnym alkoholu. Całość można posypać też odrobiną cynamonu. Cukru nie dodajemy.

Życzę Wam wszystkim Spokojnych Świąt i z moim A. znikam na kilka dni wypocząć (święconek i świątecznych obiadów nie będzie więc).

Smacznego!

Kulki Tiramisu

Wyszperane u Caritki małe trufle o kawowym smaku. Szybkie i bardzo proste do zrobienia, z niezbyt dużej ilości składników :). Rewelacyjne do popołudniowej kawy. Lekko włoskie. Oczywiście u mnie każda innego rozmiaru :).

KULKI TIRAMISU
25-30 sztuk

2 łyżki kawy rozpuszczalnej
130-140g podłużnych biszkoptów
250g mascarpone
1 łyżka cukru pudru
1 opakowanie cukru waniliowego
3 łyżki (lub więcej) dowolnego alkoholu - użyłam Sheridansa
gorzkie kakao do obtoczenia kulek

Kawę rozpuść z 8 łyżkami wrzącej wody, wymieszaj i odstaw do ostygnięcia. Możesz dodatkowo dodać 3-4 łyżki alkoholu.

Biszkopty rozdrobnij w malakserze lub wałkiem do ciasta. Następnie dokładnie wymieszaj z zimną kawa i odstaw na ok. 15-20 min, aby smaki połączyły się.

Mascarpone, cukier puder, cukier waniliowy i alkohol wymieszaj za pomocą miksera, następnie dodaj kawowe biszkopty i ponownie wymieszaj (mikserem lub łyżką). Z masy uformuj kuleczki wielkości małego orzecha włoskiego (jeśli masa jest zbyt rzadka można dodać więcej pokruszonych biszkoptów). Każdą kulkę obtocz w kakao.

Gotowe trufle wstaw do lodówki na kilka godzin lub na całą noc.

Smacznego!

Dyniowe Cafe Latte

Dziś dynia śniadaniowa :). Ale najpierw coś o mnie: przez bardzo długi okres swojego życia zaczynałam dzień od cafe latte; trwało o kilka lat, do momentu, w którym zepsuł mi się mój ukochany ekspres Krupsa. I mimo, że mam teraz ekspres zastępczy (taki z prawdziwego zdarzenia kupię sobie dopiero w przyszłym roku), to już śniadaniowej kawy nie pije :(. To po prostu nie jest to samo. Wyjątek stanowi poniższa kawa z pure dyniowym, którą ostatnio odkryłam. Jest rewelacyjna, zwłaszcza gdy wstanie się rano, a na zewnątrz poniżej zera. Bardzo mocno kojarzy mi się ze świętami. Jeśli tylko moja dynia dotrwa, będę taką kawę piła na pewno przez całą zimę.

DYNIOWE CAFE LATTE
1 porcja

1 łyżka pure z dyni
1 filiżanka mocnego espresso
1/4 łyżeczki cynamonu
1/8 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
1/8 łyżeczki startych goździków
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1-3 łyżeczek brązowego cukru
150ml gorącego mleka

Pure z dyni zmiksuj z espresso, wszystkimi przyprawami, ekstraktem waniliowym i cukrem. Wlej do wysokiej szklanki. Gorące mleko ubij na pianę, zalej kawę, wymieszaj i gotowe :). Cafe Latte można dodatkowo posypać gałką muszkatołową lub cynamonem.

Smacznego!

Czarny chleb rosyjski - World Bread Day 2009

World Bread Day dziś prawie u każdego, a więc i u mnie po krótkiej przerwie (ostatnio czasu mi brakuje na pieczenie i gotowanie). Wybrałam czarny chleb rosyjski ze strony Smitten Kitchen. Mój oczywiście nie wyszedł idealnie okrągły, ponieważ wyrastał w koszyku, a i nacięłam go zbyt lekko, przez co cały popękał. Ale smakuje pięknie, zupełnie nie słodko, lekko cebulowo; cebulowo też pachnie w całym domu i muszę przyznać, że jest to przyjemny zapach. Chlebek zrobiłam z połowy porcji.

CZARNY CHLEB ROSYJSKI
Russian Black Bread
The Bread Bible Beth Hensperger
2 bochenki

2 opakowania (14g) suszonych drożdży
szczypta cukru
1/2 szklanki (115ml) ciepłej wody (40-45 stopni)
2 szklanki (475ml) wody o temperaturze pokojowej
1/4 szklanki (50g) melasy
1/4 szklanki (60ml) octu jabłkowego
4 łyżki (55g) masła
30g gorzkiej czekolady
1/4 szklanki (40g) pełnoziarnistej mąki pszennej - u mnie typ 1850
3 szklanki (300g) mąki żytniej chlebowej - u mnie typ 720
3 szklanki (360g) mąki pszennej lub mąki pszennej chlebowej
- u mnie typ 850
1 szklanka otrębów - u mnie otręby pszenne
2 łyżki kminku
1/2 łyżeczki nasion kopru włoskiego
1 łyżka soli
1 łyżka kawy rozpuszczalnej typu espresso
1 łyżka drobno posiekanej cebulki - użyłam cebuli czerwonej

opcjonalnie do posypania: mąka kukurydziana, mąka, kminek

W małej misce połącz drożdże, cukier i ciepłą wodę. Dokładnie wymieszaj i odstaw na 10 minut.

W rondelku podgrzewaj 2 szklanki wody, melasę, ocet, masło i czekoladę, do momentu, aż dwa ostatnie składniki rozpuszczą się. Odstaw.

3 rodzaje mąki wymieszaj ze sobą i odłóż na bok. Do dużej miski wsyp 2 szklanki zmieszanej mąki, otręby, kminek, nasiona kopru włoskiego, sól, espresso i cebulkę. Zamieszaj, dodaj rozpuszczone drożdże i mieszankę czekoladową. Używając miksera z hakiem mieszaj na średniej prędkości przez około 3 minuty. Zmniejsz prędkość do najniżej i ciągle mieszając dodawaj stopniowo (po 1/2 szklanki) resztę mąki. Ciasto powinno być lepkie, ale zwarte. Przełóż ciasto na wysypany mąką blat i ugniataj przez kilka minut. Uformuj kulę, posmaruj ją ze wszystkich stron oliwą, przełóż do czystej miski, szczelnie przykryj (folią spożywczą) i ostaw do wyrośnięcia na 1,5 do 2 godzin (ciasto powinno podwoić swoją objętość).

Wyrośnięte ciasto przełóż na blat i lekko odgazuj. Podziel na dwie części i uformuj dwa bochenki w dowolnym kształcie (ja przełożyłam ciasto do koszyczka, a potem piekłam na kamieniu), umieść je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Jeśli chcesz posyp bochenki mieszanką mąki kukurydzianej, mąki i kminku. Szczelnie przykryj i pozostaw do wyrośnięcia na 45 minut, aż ciasto podwoi swoją objętość.

Piekarnik rozgrzej do 175 stopni. Przed pieczeniem bochenki natnij na środku w kształt litery x. Piecz przez 45-50 minut, aż chleb mocno się zabrązowi. Przed podaniem ostudź na kratce do pieczenia.

Chleb też można piec w keksówce, a także wyrabiać zupełnie bez użycia miksera.

Bardzo fajny dzień i bardzo fajna zabawa we wspólne ogólnoświatowe pieczenie. Na pewno prześledzę wyniki i wiele z chlebów z tegorocznej edycji upiekę w przyszłości. Swój wyrób gorąco polecam. Chleb jest lekki i smakuje ciekawie. Szkoda tylko, że nie jest nieco bardziej czarny :).

Smacznego!

Sernik cappuccino

Sernik cappuccino to jeden z lepszych serników jakie do tej pory jedliśmy. NAPRAWDĘ smakuje jak kawa cappuccino. Jest doskonały. Przepis pochodzi z bloga A Spoonful of Sugar i jest wariacją na temat przepisu pieczonego w kwietniu przez Daring Bakers (do których mam nadzieję dołączyć w przyszłym miesiącu).

Niestety nie miałam czasu temperować czekolady, dlatego wygląda ona tak jak wygląda, po prostu rozpuściłam ją w mikrofalówce. W wersji domowej to wystarczyło, w wersji dla gości radzę jednak przejść mozolny proces temperowania by powierzchnia czekolady była równomierna w kolorze i błyszcząca.


SERNIK CAPPUCCINO
tortownica 20 cm

spód
180g herbatników typu Digestive
85g roztopionego masła
25g cukru
1 łyżeczka kakao
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej - użyłam espresso

masa serowa
400g serka śmietankowego, sera z wiaderka lub 3-krotnie zmielonego twarogu o temperaturze pokojowej
- używam serka Mój Ulubiony z firmy Wieluń
75g brązowego cukru
50g cukru
2 jajka
135g śmietany tortowej 36%
1 łyżka kawy rozpuszczalnej - użyłam espresso

do dekoracji: 100g czekolady, ubita śmietanka 30%, kakao

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni.

spód
Herbatniki pokrusz malakserem. Dodaj cukier, kakao i kawę. Następnie wlej rozpuszczone masło i dobrze wymieszaj. Rozłóż na spodzie tortownicy dobrze dociskając do dna (dnem szklanki lub ręką).

masa serowa
1/3 śmietany podgrzej nie doprowadzając do wrzenia. Do gorącej śmietanki wsyp kawę, wymieszaj. Kawowy płyn wlej do reszty śmietanki, wymieszaj i odstaw do ostygnięcia.
Serek ubij z brązowym cukrem i cukrem, aż powstanie gładka masa. Pojedynczo dodawaj jajka, a następnie kawową śmietankę. Miksuj do uzyskania kremowej masy.

Masę serową wylej na przygotowany wcześniej spód i piecz przez około 40 minut. Po wyłączeniu piekarnika lekko uchyl drzwiczki i pozostaw ciasto w środku na kolejną godzinę. Wyciągnij i studź dalej w temperaturze pokojowej, po czym przełóż do lodówki na całą noc.

Ostudzone ciasto obłóż bitą śmietaną (ja swoją ubiłam z cukrem waniliowym), posyp kakao, boki wyłóż kwadratami z czekolady.

Autorka przepisu radzi piec sernik w kąpieli wodnej, ja jednak piekłam normalnie, ale na dnie piekarnika umieściłam naczynie wypełnione wodą, aby uzyskać choć trochę pary wodnej by sernik nie wysychał i nie pękał w trakcie pieczenia.

Niestety mój kompakt zupełnie nie radzi sobie z robieniem zdjęć w sztucznym oświetleniu i nie widać, że sernik ma piękny kolor kawy z mlekiem. Zapewniam jednak, że tak jest. Dodatek bitej śmietany wydaje mi się niezbędny w tym przepisie, ponieważ wspaniale dopełnia lekko kawowy smak sernika.

Smacznego!

Tiramisu

Tiramisu zrobiłam specjalnie dla A. - wielbiciela wszelkiego rodzaju kremów i mas, oczywiście wielbiciela tego deseru również :). Skorzystałam z przepisu Davida Lebovitza. Osobiście nie przepadam za tiramisu w wersji foremkowej, wolę takie pojedyncze porcje. Robiłam ten deser już dwukrotnie i nie wiem jak autor z podanej ilości składników jest w stanie nakarmić 6 osób. Ja robię dwie duże (300ml) porcje, ale 4 sztuki też uda się w mniejszych naczyniach na pewno.

Jeśli nie mamy własnych jajek (ja na przykład nie mam) to bezpieczniej jest użyć tych sklepowych, a nie wiejskich z targu, ponieważ kury w hodowlach są (czy też powinny być) badane, a z wiejskimi różnie bywa. Ale mimo wszystko surowe jajka to zawsze ryzyko :(. W tym deserze są jednak niezbędne.

Rum czy koniak można zastąpić innym alkoholem wedle uznania.

TIRAMISU
4 porcje

125ml ostudzonego espresso (temperatura pokojowa)
2 łyżki ciemnego rumu
1 łyżka koniaku
2 żółtka
2 białka
szczypta soli
7 łyżek cukru (90g)
- użyłam 70g
1 szklanka (250g) marscapone
8 podłużnych biszkoptów
opcjonalnie: 30g startej gorzkiej czekolady
kakao do posypania

Zmieszaj ze sobą espresso, rum i koniak. Mikstura powinna mocno pachnieć alkoholem, jeśli tak nie jest, dodaj go więcej. Każdy biszkopt zanurz na chwilę w kawie z alkoholem, aż cały wchłonie płyn (nie za długo, żeby się nie rozpadł, nie za krótko, żeby nie był suchy - zależy to od twardości biszkoptów, około 5-10 sekund każdy). Biszkopty przełam na pół.

Białka ubij ze szczyptą soli w dużej misce. Po chwili dodaj połowę cukru i dalej ubijaj, aż piana będzie bardzo sztywna. Ubite białka przełóż do małej miski. Do miski, w której ubijałeś białka wlej żółtka i wsyp drugą połowę cukru. Ubijaj, aż masa stanie się kremowa. Dodaj marscapone, wymieszaj ręcznie trzepaczką lub sylikonową łopatką. Następnie dodaj połowę białek, delikatnie wymieszaj, dodaj drugą połowę i mieszaj, aż masa będzie gładka.

Do każdej szklanki przełóż po czubatej łyżce masy marscapone. Dodaj 4 połówki biszkoptów, posyp czekoladą i przykryj kolejną warstwą masy serowej (w ten sposób powstaną 4 porcje, ale ponieważ ja miałam 2 duże szklanki zrobiłam dwa poziomy: masa > 2 połówki biszkopta > czekolada > masa > 4 połówki biszkopta > czekolada > masa >czekolada > kakao; zużyłam mniej biszkoptów więc kawy i alkoholu także potrzebowałam w mniejszej ilości).

Schłódź w lodówce przez przynajmniej 4 godziny lub przez całą noc. Przed podaniem posyp wierzch kakao.

Tiramisu dołączam do akcji serowej.

PS. Z tego przepisu robimy też Tiramisu klasyczne, w foremce. Po prostu ilość składników mnożymy razy 2 (a nawet przez 2,5, jesli torotwnica jest duża ;). Do tego całe opakowanie biszkoptów.


Smacznego!

Mus czekoladowy

A wczoraj mieliśmy ochotę na szarlotkę... Wybrałam przepis Liski na szarlotkę polską, specjalnie kupiłam antonówki, szkoda że nie 2 kilogramy... Poniżej widać jak mi ta szarlotka wyszła :) Była bardzo dobra, niestety z winy foremki, która otworzyła się przy wyciąganiu z piekarnika jedliśmy ją z drzwiczek właśnie. Jutro drugie podejście.

Deserem zastępczym został mus czekoladowy. Przepis pochodzi z książki Czekolada z serii Le Cordon Bleu i obudził we mnie dużo miłych wspomnień. Z tych książek (mam 3 sztuki z tej serii) uczyłam się kiedyś piec i gotować. Były to moje pierwsze kulinarne książkowe pozycje (data wydania 1998, więc to już trochę). Dawno do nich nie zaglądałam i tym poniżym deserem potwierdzam swoje wcześniejsze doświadczenia twierdząc, że są to doskonałe książki dla osób początkujących (dokładnie opisane przepisy).

MUS CZEKOLADOWY
4-6 porcji

140g dobrej gorzkiej czekolady
3 łyżki drobnego cukru
60ml wody
2 białka
1 i 1/2 listka żelatyny lub 3/4 łyżeczki żelatyny w proszku
1 łyżka kawy rozpuszczalnej
500ml śmietanki 30% do ubijania

Zetrzyj 15g czekolady i odstaw w suche, chłodne miejsce.

Z 60ml wody z cukrem w małym rondelku ugotuj syrop. Kiedy cukier zacznie wrzeć, mikserem ubij w misce białka na bardzo miękką pianę. Wciąż miksując ostrożnie wlej bulgocący syrop do białek, kierując strumień między ubijaki a brzeg miski. Ubijaj, aż piana będzie zimna.

Listki żelatyny na kilka minut namocz w zimnej wodzie, po czym wyjmij je i osącz (żelatynę w proszku rozpuść w łyżce wody w naczyniu nad parą). Kawę rozpuść w łyżce wrzącej wody w małym rondelku, dodaj listki żelatyny i podgrzej mieszaninę na małym ogniu. Nie gotuj, aby żelatyna nie stała się gumiasta. Następnie wlej do piany z białek i dobrze wymieszaj.

Pozostałą czekoladę grubo posiekaj i wsyp do miski. Rozpuść w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Połącz rozpuszczoną czekoladę z pianą.

Ubij śmietanę (długo i dokładnie) i połącz z czekoladową mieszaniną. Wmieszaj utartą czekoladę. Za pomocą woreczka do dozowania ze zwykłą końcówką wyciśnij mus do 4-6 kieliszków (można to zrobić także łyżką :). Wstaw do lodówki na minimum 1 godzinę.

Mus można udekorować różyczkami z bitej śmietany, listkami lub wiórkami z czekolady bądź tartą czekoladą.

Mus jest bardzo delikatny i lekki, niezbyt słodki - tylko 3 łyżki cukru, zawiera minimum jajek, żadnych żółtek. Z połowy porcji wyszły nam 2 duże szklanki, tak więc przepis wystarcza na 4 duże lub 6 małych kieliszków (np. do szampana). Można go podawać w filiżankach lub dodać do niego banany z rumem czy też ciasteczka włoskie z whisky (w wersji bardziej wykwintnej).

Smacznego!

Czekoladowy sernik z espresso (Grand Canyon)

Kolejny przepis na sernik amerykański z książki The 50 best cheesecakes in the world. The Winning Recipes from the Nationwide "Love that Cheesecake" Contest. Tym razem z ostatniego rozdziału, który zawiera przepisy podane przez szefów kuchni (lub szefów sekcji deserów) z kilkunastu dużych amerykańskich hoteli. Wahałam się czy upiec ten sernik, który pochodzi z restauracji hotelu El Tovar (Wielki Kanion, Arizona) czy też mocno waniliowy sernik z hotelu Plaza w Nowym Jorku. Zadecydował A., który miał ochotę na sernik czekoladowy, a dodatek espresso tym bardziej go zachwycił.

Przepis na to ciasto podyktowała autorom książki Kathy Holman, szefowa sekcji deserów w Hotelu El Tovar. Oryginalna nazwa to: chocolate espresso cheesecake.

CZEKOLADOWY SERNIK Z ESPRESSO
tortownica 23cm

spód

130g herbatników owsianych (Digestive - przepis w oryginale podaje czekoladowe, ja dałam jednak zwykłe)
40g masła

masa serowa
225g gorzkiej czekolady
900 g serka śmietankowego, sera z wiaderka lub 3-krotnie zmielonego twarogu
1 szklanka (200g) cukru (dałam 150g)
1 szklanka śmietany kremówki
2 jajka
2 żółtka
60ml świeżo zaparzonego espresso
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 łyżka świeżo zmielonej kawy

polewa
225g śmietanki do ubijania 30% (używam czerwonej Łaciate)
175g gorzkiej czekolady
1 łyżka rozpuszczalnej kawy espresso z 2 łyżkami wody

Spód. Herbatniki kruszymy malakserem. Dodajemy roztopione masło i dokładnie mieszamy. Rozkładamy na spodzie tortownicy dobrze dociskając do dna (dłonią lub dnem szklanki). Wstawiamy do lodówki na czas przyrządzania masy serowej.

Rozgrzewamy piekarnik do 175 stopni.

Masa serowa. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Ostawiamy do ostygnięcia. Serek miksujemy z cukrem, aż powstanie gładka, kremowa masa. Dodajemy śmietanę kremówkę i ponownie mieszamy. Dodajemy jajka i żółtka, miksujemy. Wrzucamy espresso, ekstrakt waniliowy i mieloną kawę, ciągle miksujemy. Na koniec dodajemy roztopioną czekoladę, mieszamy składniki, aż dokładnie się połączą, a potem jeszcze przez kolejną minutę.

Masę serową wylewamy na przygotowany spód z herbatników i pieczemy 45 minut w 175 stopniach. Po wyłączeniu piekarnika zostawiamy sernik w środku na kolejną godzinę. Później dalej studzimy w temperaturze pokojowej.

Polewa. Czekoladę kruszymy i umieszczamy w misce. Śmietankę zagotowujemy, nie doprowadzając jednak do wrzenia. Gorącą śmietankę wlewamy do miski z czekoladą. Zostawiamy na 1 minutę, po czym dokładnie mieszamy, aż składniki się połączą. Dodajemy espresso rozpuszczone w 2 łyżkach wody. Odstawiamy do ostygnięcia.

Ostudzoną polewę rozprowadzamy na chłodnym serniku. Całość wstawiamy do lodówki na całą noc.

Sernik jest mocno czekoladowy, z wyraźną nutką kawową. Zdecydowałam się dodać mniej cukru niż w przepisie, ponieważ jestem wielką fanką gorzkiej czekolady i chciałam, żeby sernik nią właśnie smakował. Wielbicielom słodszych serników po raz kolejny polecam dodanie większej ilości cukru (w tym wypadku ilości z oryginalnego przepisu).

A następny to już na pewno będzie sernik waniliowy z Plaza Hotel, Nowy York. :)

Smacznego!
Blog Widget by LinkWithin