Pokazywanie postów oznaczonych etykietą po indyjsku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą po indyjsku. Pokaż wszystkie posty

Naany z patelni

Abyście nie pomyśleli, że zapominam o kuchni indyjskiej (ciągle jestem z nią myślami), dziś kolejny przepis na Naany i na najlepszy chyba domowy sposób ich wyrobu. Naany z patelni to kolejna rzecz jaką zrobiłam z książki Dana Leparda Short & Sweet. The Best of Home Baking., która powoli staje się pozycją awaryjną w mojej bibliotece. Kiedy nie mam pomysłu lub czasu zawsze po nią sięgam, ponieważ wszystko się z niej udaje i dobrze smakuje. Przepisy są poprawne, nieskomplikowane, proste i z łatwo dostępnych składników. A sposób na smażenie naanów na suchej patelni jest najlepszym, co mnie w kuchni spotkało od dawien dawna. Na pewno tak samo usmażę też naany z mojego ulubionego przepisu, wymaga on jednak o wiele więcej pracy i czasu. Poniżej naprawdę dobra i szybka alternatywa.

NAAN Z PATELNI
6 sztuk


100ml zimnego mleka
125g jogurtu naturalnego
50ml wrzącej wody
1 łyżeczka suszonych lub 10g świeżych drożdży
300g mąki pszennej
50g mąki pszennej pełnoziarnistej
3/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru
opcjonalnie: oliwa czosnkowo (zmiażdżony ząbek czosnku w odrobinie oliwy), kmin rzymski lub czarnuszka do posypania

Mleko połącz z jogurtem oraz wodą, dodaj drożdże, mieszaj, aż się rozpuszczą. Dodaj obie mąki, sól i cukier. Zagnieć krótko, aż wszystkie składniki dokładnie połączą się. Ciasto będzie ciągle bardzo lepkie. Całość przełóż do miski, przykryj i odstaw na 30 minut. Po tym czasie ponownie lekko zagnieć ciasto, przykryj i zostaw do wyrośnięcia na kolejną 1 godzinę.

Wyrośnięte ciasto przełóż na omączony blat, odgazuj i podziel na 6 części. Każdą z części uformuj w kulkę, odstaw. Bardzo mocno rozgrzej dużą patelnię o grubym dnie, następnie zmniejsz ogień na  średni (u mnie 6 w 9-stopniowej skali). Po kolei rozwałkuj każdy kawałek ciasta w cienki placek. Smaż na suchej patelni przez 2-3 minuty, aż chlebek cały pokryje się wysokimi bąbelkami, a od spodu zabrązowi się. Następnie odwróć i smaż jeszcze przez chwilę z drugiej strony. Od razu po upieczeniu naany można posmarować oliwą czosnkową i posypać wybraną przyprawą.

Naan po 3 minutach, gotowy do przewrócenia:

Spód po przewróceniu:

Naany robiłam w kuchni przy okazji ostatniego grilla. Zaniosłam je do A. i powiedziałam: najdroższy.... zrób mi ładne zdjęcia Naanów, muszę jeszcze przygotować sałatkę. I wyszło tak.... (najlepsze jakie znalazłam na karcie aparatu, z pięknym widokiem na roślinność wyłaniającą się z naszego tarasu):


Smacznego!

Naany (WP), mięso i wino - sezon grillowy czas zacząć

Jak doskonale wiecie Naany uwielbiam :). Piekę je zazwyczaj z niewielu składników, z przepisu moich ulubionych podróżników. Ale wersja z jogurtem kusiła mnie od dawna, tak więc skorzystałam z zaproszenia Ptasi i upiekłam je (z opóźnieniem, ale jednak) w ramach Weekendowej Piekarni #117. Pominęłam proszek do pieczenia i jajko. Kto nie piekł nigdy Naanów myśli pewnie, że to trudne i skomplikowane. Tymczasem jest to bardzo proste i szybkie pieczywo (to samo dotyczy chlebka Pita). W wersji Ptasi wręcz ekspresowe i bardzo uniwersalne. Chlebki wyszły bardzo miękkie i puszyste. Po podgrzaniu na grillu stały się bardziej chrupiące.

NAAN EKSPRESOWY
6-8 sztuk


150ml ciepłego mleka

2 łyżeczki cukru
15g świeżych drożdży lub 1 i 1/2 łyżeczki drożdży instant

450g pszennej mąki
½ łyżeczki soli
2 łyżki oleju

210ml roztrzepanego, płynnego jogurtu (można też użyć maślanki)

roztopione masło/oliwa do smarowania chlebków (opcjonalnie)

Umieść mleko w misce, wymieszaj z 1 łyżeczką cukru i pokruszonymi drożdżami. Wymieszaj, odstaw na 15-20 minut, aż drożdże się rozpuszczą, a rozczyn pokryje bąbelkami. Mąkę i sól przesiej do dużej miski. Dodaj pozostały cukier, wyrośnięty rozczyn, olej oraz jogurt/maślankę. Wymieszaj składniki, aż się połączą, po czym wyrabiaj ciasto około 10 minut (krócej mikserem), aż będzie gładkie i lśniące. Uformuj kulę, umieść do wyrastania w misce natłuszczonej olejem i przykryj folią lub wilgotną ściereczką. Odstaw w ciepłe miejsce na godzinę lub aż podwoi objętość.

Jeśli macie kamień do pieczenia zacznijcie jednocześnie nagrzewać piekarnik (z kamieniem w środku) do maksymalnej temperatury. W przypadku braku kamienia włączcie piekarnik (też nastawiony na temperaturę maksymalną) około 30 minut przed pieczeniem, z możliwie grubą blachą w środku, odwróconą do góry dnem.

Wyrośnięte ciasto odgazuj i podziel na 6-8 równych części. Każdą część rozciągnij na kształt kropli o ok. 25 cm długości i 12,5 szerokości (ciasto na tym etapie można posmarować oliwą lub masłem oraz posypać, np. czarnuszką). Naany rozłóż na rozgrzanej blasze/kamieniu (najprawdopodobniej nie zmieszczą się wszystkie, można to robić partiami), najlepiej za pomocą łopaty, i piecz 4-6 minut, powinny się napuszyć i miejscami załocić, ale pozostać miękkie (piekłam w 250 stopniach, kamień położony 1 poziom powyżej środka piekarnika). Gorące chlebki posmaruj roztopionym masłem i po chwili owiń w ściereczkę, aby pozostały ciepłe.

A oto mój najmłodszy wielbiciel kuchni indyjskiej:

Na dobre rozpoczęliśmy dziś sezon grillowy. Jak zwykle króluje u nas wołowina. I choć hasło "Dobre, bo polskie" przekonuje mnie, to jednak wołowinę jemy głównie argentyńską. Nic na to nie poradzę, jest po prostu lepsza. Poniżej dwa fajne dodatki, które pojawiły się dziś na naszym stole obok Naanów. Przepisy z nowego nabytku, czyli książki Grillhouse. Gastropub at home. autorstwa Ross Dobson.

MASŁO Z TABASCO (DO MIĘS)
8 porcji

125g miękkiego masła
1/4 łyżeczki (lub więcej) zielonego tabasco
- ja używam sosów Mama Africa
1 ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę

1 łyżka posiekanej natki pietruszki

1 łyżka posiekanych liści kolendry

Wszystkie składniki wraz z solą do smaku wymieszaj ze sobą. Kawałek folii spożywczej rozłóż na blacie, na środku połóż maślaną miksturę, owiń folią i za pomocą dłoni "rozwałkuj" w walec. Boki zawiń, cała paczuszka przypominać będzie cukierka :). Wstaw do lodówki na minimum 30 minut (maksymalnie 2 dni). Przed podaniem pokrój na kawałki, po czym rozłóż na jeszcze ciepłym mięsie.

PIECZARKI Z TYMIANKIEM

4 porcje
1 kg małych pieczarek

2 łyżki oliwy z oliwek
75g masła

1 ząbek czosnku, zmiażdżony
1 łyżka posiekanego tymianku

4 łyżki posiekanej natki pietruszki

1/2 łyżeczki soli

Grzyby oczyść i umyj. Oliwę i masło umieść w rondelku o grubym dnie. Kiedy masło rozpuści się i zacznie bąbelkować wrzuć grzyby i czosnek. Smaż przez 5 minut często mieszając. Dodaj zioła i sól, smaż przez kolejne 2 minuty lub do momentu, w którym grzyby będą miękkie.


Wracając jednak do Naanów. Część surowego ciasta odłożyliśmy i upiekliśmy z dwóch stron na grillu. Według A. ten przepis to najlepszy przepis na Naany z grilla. Dziś piekliśmy je na otwartym palenisku z dwóch stron, ale za tydzień spróbujemy z pokrywą, tylko z jednej strony, aby wyszły jak w piekarniku. Tak przygotowane chlebki smakują prawie jak z pieca Tandoori, a gdyby wrzucić jeszcze trochę namoczonego drewna na węgle to drzewny aromat będzie niemalże jak oryginalny. Polecam tą metodę. Polecam też grille Weber. Jeśli jeszcze nie macie grilla, naprawdę warto wydać trochę więcej, różnica jest niesamowita. To już nasz 3 sezon z Weberem. Ciągle się go uczymy, ale cuda wychodzą prawdziwe :).

Poza tym piejmy sobie pyszne, czerwone, lekko musujące wino, po które mój ojciec osobiście jeździ do Włoch. Niestety nie kupicie go w Polsce, ale jeśli wpadniecie do nas na grilla w swej drodze do Zakopanego, na pewno będziemy je mieć. A jeśli któregoś dnia przeczytacie w gazecie lub obejrzycie w Uwadze o dwójce konkubentów z promilami we krwi, którym w miejscowości Rdzawka, woj. małopolskie, dzieckiem w swej klatce zajmował się pies, to będzie o nas właśnie ;).

Smacznego!

Ziemniaczane Vindaloo

Jeśli nagle stwierdziłabym, że chcę zostać wegetarianką, co jest bardzo nierealne i zupełnie nieprawdopodobne, ale jeśli... to gotowałabym codziennie potrawy z przepisów Yotama Ottolenghi. Jego zdolności dobierania składników i przypraw są doskonałym argumentem dla wegetarian, że jedzenie bezmięsne może być smaczne, zróżnicowane i bardzo, bardzo ciekawe.

Jeśli nagle zamieszkałabym w Indiach to codziennie jadłabym Vindaloo. Pikantne, wyraziste danie, które jest na szczycie mojej osobistej listy ulubionych potraw. Wiele osób wyciąga aloo z nazwy i nawet do jego mięsnej wersji dodaje zieminaki (ind. aloo = ziemniaki). Ja jednak bardziej przychylam się do opinii Agnieszki, która
tutaj pokazała portugalskie korzenie tego dania i do wersji z mięsem tego warzywa nie używam.

Dziś jednak u mnie Aloo Vindaloo :), czyli hołd dla mojego wegetariańskiego guru i mojej ulubionej indyjskiej potrawy. Polecam bardzo gorąco, zwłaszcza miłośnikom pikantnych smaków. Przepis pochodzi z książki Plenty.

ZIEMNIACZANE VINDALOO
Two-potato Vindaloo
4 porcje

8 strąków kardamonu
1 łyżka ziaren kuminu
1 łyżka nasion kolendry
1/2 łyżeczki goździków
1/4 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczki słodkiej papryki
1 łyżeczka cynamonu
2 łyżki oleju
300g szalotek (lub małych cebulek), posiekanych
1/2 łyżeczki czarnej gorczycy
1/2 łyżeczki kozieradki
25 liści curry
- mogą być suszone
2 łyżki posiekanego świeżego imbiru
1 świeża papryczka chilli, drobno posiekana
3 duże pomidory, obrane i pokrojone w kostkę
50ml octu z białego wina
400ml wody
1 łyżka cukru
400g obranych ziemniaków, pokrojonych w grubą kostkę
2 małe czerwone papryki, pokrojone w kostkę
400g obranych słodkich ziemniaków, pokrojonych w grubą kostkę
sól
mięta lub kolendra

Na początku przygotuj mieszankę przypraw. Na suchej patelni podpraż strąki kardamonu, kumin i nasiona kolendry, aż zaczną "podskakiwać". Nasiona kardamonu wyciągnij ze strąków i umieść w moździerzu z kuminem, kolendrą i goździkami. Całość utrzyj na proszek. Dodaj kurkumę, paprykę i cynamon, zmieszaj i odstaw.

W rondelku o grubym dnie rozgrzej olej. Wrzuć szalotki razem z gorczycą i kozieradką, smaż na małym ogniu przez 8 minut, aż cebula zabrązowi się. Następnie wmieszaj przygotowaną mieszankę przypraw, liście curry, imbir i chilli i smaż przez kolejne 3 minuty. Dodaj pomidory, ocet, wodę, cukier i odrobinę soli. Całość doprowadź do wrzenia, po czym gotuj na małym ogniu pod przykryciem przez 20 minut.

Do rondelka dodaj ziemniaki oraz paprykę i gotuj przez kolejne 10 minut. Następnie wrzuć słodkie ziemniaki. Upewnij się, że wszystkie warzywa są przykryte sosem, jeśli tak nie jest - dodaj więcej wody. Przykryj rondelek i gotuj na małym ogniu przez 40 minut lub do momentu, w którym oba rodzaje ziemniaków będą miękkie.

Zdejmij pokrywkę i pogotuj jeszcze przez chwilę (około 10 minut), aby sos nieco wyparował i zagęścił się. Podawaj gorące z ryżem (oczywiście ugotowanym po indyjsku) i ziołami.

Przepis dodaje do akcji Z widelcem po Azji.

Smacznego!

Ps. To danie trochę jak bigos - im więcej razy odgrzane tym lepsze.

Dynia pofestiwalowa x 3

Przeglądnęłam podsumowanie Festiwalu Dyni już kilkakrotnie i zaznaczyłam sobie naprawdę sporo przepisów do wypróbowania w najbliższym czasie. Część niestety będzie musiała poczekać na sezon dyniowy 2011, ale 3 rzeczy już udało mi się zrobić.

Zaczęłam od orzotta (zawsze zastanawiałam się jak nazywa się risotto z kaszy) od
Konsti z bloga Apparcchiamo? Zrobiłam je nieco inaczej, zamiast puree użyłam dyni startej na tarce, zmieniłam też nieco kolejność dodawania składników i ich ilość. Moja wersja poniżej. Bardzo mi to danie smakowało, będę je na pewno powtarzać w różnych konfiguracjach.

ORZOTTO Z DYNIĄ I KOPREM WŁOSKIM
4 porcje

3/4 szklanki kaszy jęczmiennej - u mnie pęczak
300-350g dyni, startej na tarce o grubych oczkach
1 fenkuł, posiekany
1 łyżeczka octu balsamicznego
750ml rosołu
1/2 szklanki białego wina
1/2 cebuli, drobno posiekanej
1 ząbek czosnku, zmiażdżonego
30g masła
kilka gałązek świeżego rozmarynu, posiekanego
2-3 łyżki startego parmezanu
oliwa
sól, pieprz

Na patelni o grubym dnie podgrzej oliwę, dodaj cebulę i czosnek, smaż aż cebula zmięknie. Wrzuć kaszę i smaż jeszcze przez chwilę. Dodaj wino i gotuj, aż alkohol odparuje. Następnie dodaj startą dynię, fenkuł, ocet balsamiczny, rozmaryn, sól i pieprz do smaku. Gotuj na średnim ogniu stopniowo, powoli dolewając bulion, do momentu, w którym kasza będzie gotowa. Na końcu dopraw, dodaj parmezan, po czym zdejmij z ognia i wmieszaj masło. Podawaj od razu.

Później ugotowałam jeszcze curry warzywne znalezione u Ani z bloga Strawberries from Poland, autorstwa Jamiego Olivera.

WARZYWNE CURRY JALFREZI
4 porcje

sos Jalfrezi
2 ząbki czosnku, obrane
kawałek świeżego imbiru wielkości kciuka, obrany
1 łyżeczka mielonej kurkumy
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki oleju (najlepiej arachidowego)
2 łyżki przecieru pomidorowego
1 świeża papryczka chilli (w oryginale zielona)
mały pęczek świeżej kolendry
curry
1 średnia cebula
1 świeża papryczka chilli
kawałek świeżego imbiru wielkości kciuka
2 ząbki czosnku
mały pęczek świeżej kolendry
2 czerwone papryki
1 kalafior
1 mała dynia albo 1/2 dużej
2 puszki ciecierzycy (po 200 g każda)
- użyłam mrożonego groszku
łyżka masła i olej
porcja sosu jalfrezi
2 puszki pomidorów (po 400 g każda)
4 łyżki octu balsamicznego
sól, pieprz
sok z cytryny

sos Jalfrezi
Wszystkie składniki zmiksuj w blenderze do uzyskania jednolitej masy.

curry
Cebulę pokrój w piórka; chilli, imbir i czosnek w cienkie plasterki. Papryki pokrój w grube cząstki, zaś kalafiora podziel na różyczki. Dynię pokrój w kostkę, ciecierzycę odcedź.

W garnku rozgrzej olej i łyżkę masła. Na tłuszcz wrzuć cebulę, imbir, czosnek i chilli, smaż chwilę, aż cebula zmięknie. Dodaj paprykę, dynię, kalafior i ciecierzycę, wymieszaj. Smaż przez około 10 minut, mieszając delikatnie od czasu do czasu. Następnie wlej pomidory z puszek oraz 1 szklankę wody.

Dodaj do warzyw sos jalfrezi i ocet, wymieszaj, dopraw i doprowadź do wrzenia. Następnie zmniejsz gaz i gotuj pod przykryciem około 30minut. Na koniec gotowania podnieś pokrywkę i lekko odparuj danie, gdy jest zbyt wodniste. Dorzuć posiekaną kolendrę, skrop lekko cytryną, wymieszaj i podaj. U mnie z
ryżem na sposób indyjski.

A na koniec Bea i przetwory na zimę :).

PUREE Z DYNI

Ostatnią w tym roku dynię niemalże w całości przerobiłam na puree. Bardzo dziękuje Bei za
wyproszony wpis na ten temat. Ja oczyszczoną dynię kroję na duże kawałki, smaruję oliwą z oliwek i piekę w piekarniku (180 stopni) do miękkości. Z upieczonej i ostudzonej dyni ściągam skórę, a miąższ miksuję na gładką masę.

W tym roku połowę puree dyniowego zapasteryzowałam metodą pierkarnikową w 130 stopniach przez 1 godzinę. Na następny dzień pasteryzację powtórzyłam (stosowałam się dokładnie do rad Bei, zainteresowanych odsyłam więc do niej). Drogą połowę puree przełożyłam do woreczków i zamroziłam. Zamroziłam też nieco dyni pokrojonej w kostkę i startej na tarce o grubych oczkach. Za rok napiszę co sprawdziło się najlepiej :). I na pewno powtórzę już na większa skalę.

Smacznego!

Bengalskie curry z krewetek

A dziś coś indyjskiego z owoców morza bez długich wstępów i rozważań, ponieważ czasu brak :). Przepis z książki Gordona Ramsay'a Great Escape. Użyłam innych przypraw. O przepisach z tej książki pisałam też kilka dni temu. /Publikacja jest niezła, ale mnie nie zachwyca, zbyt dużo tu rzeczy, które widziałam już wcześniej. Książka nie wyróżnia się, to dobra pozycja na początek odkrywania kuchni indyjskiej, gdy kuchnię tą już znacie może być nieco nudna. Film kręcony przy okazji podróży Ramsay'a do Indii to zupełnie inna sprawa. Warto zobaczyć./

BENGALSKIE CURRY Z KREWETEK
2 porcje

400g dużych krewetek
- moje niestety mrożone
1/2 łyżeczki mielonej kurkumy
sól morska
2 cebule, drobno posiekane
2cm kawałek imbiru, obrany i posiekany
3 ząbki czosnku, obrane i posiekane
2 zielone chilli, bez pestek i membran, posiekane
- u mnie 1 sztuka
2 łyżki oleju
2 łyżki czarnej gorczycy
1/2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego
2 goździki
4 strąki kardamonu
1 laska cynamonu - ja zamiast przypraw zaznaczonych na niebiesko użyłam bengalskiej przyprawy 5-ciu smaków
2 liście laurowe
1 całe suszone chilli
400ml mleczka kokosowego

Krewetki obierz, umieść w misce razem z kurkumą i szczyptą soli (jeśli używasz mrożonych pomiń ten krok, a krewetek nie rozmrażaj). Wymieszaj i odstaw na 5-10 minut.

Cebule, imbir, czosnek, zielone chilli i 2 łyżki wody umieść w malakserze i zmiksuj na pastę.

Rozgrzej rondel o grubym dnie, dodaj olej. Na gorący tłuszcz wrzuć gorczycę, pieprz kajeński, goździki, kardamon, cynamon (zastąpiłam mieszanką bengalską) oraz liście laurowe i całe suszone chilli. Smaż przez 1-2 minuty, aż aromat przypraw będzie mocno wyczuwalny a nasiona gorczycy zaczną 'podskakiwać' na patelni. Dodaj przygotowaną pastę i smaż na wolnym ogniu przez 10-12 minut, często mieszając. Następnie wlej mleczko kokosowe (jeśli używasz mrożonych krewetek 50ml mniej), doprowadź do wrzenia, dodaj krewetki (jeśli używasz mrożonych to razem z kurkumą i solą) i gotuj przez 2-3 minuty. Podawaj od razu.

Dzisiejsze curry u mnie ze smażoną cukinią (olej - bengalska przyprawa 5-ciu smaków - cukinia - trochę cukru i pieprzu kajeńskiego) i ryżem basmati ugotowanym indyjską metodą lots-of-water, o której pisałam tutaj.

Smacznego!

Niedzielne śniadanie inaczej

Niedziela to czas na nieco dłuższe śniadanie, a ponieważ teraz gotujemy po indyjsku (wszystkie Wasze przepisy czytam, przepraszam jeśli nie nadążam komentować) to i śniadanie w lekko pikantnym stylu. O indyjskim śniadaniu na słodko pisałam tutaj: Koat Pitha i lassi.

Poranki w naszych stronach już nie są fajne. Szron na trawie i liściach, 2 stopnie powyżej zera (a i to nie potrwa pewnie zbyt długo). W ciągu dnia piękne słońce, ale mróz już czuć. Czas otulić rośliny na zimę, być może za tydzień lub dwa spadnie śnieg (tak jak rok temu). A więc na rozgrzanie przed pracami w ogrodzie (lub nie :) herbata.

HERBATA NA MROŹNE PORANKI
Spiced Chai for cold mornings
1 porcja

1 czubata łyżeczka herbaty liściastej lub 1 torebka herbaty wysokiej jakości
1 i 1/2 szklanki wrzącej wody
1/4 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
1/4 łyżeczki mielonego imbiru (lub 1 łyżeczka startego świeżego imbiru)
cukier

Zaparz herbatę (tak mocną/słabą jak lubisz). Pieprz i imbir wrzuć do dużego kubka, zalej gorącą herbatą, dobrze wymieszaj. Dodaj cukier, spróbuj, ewentualnie dosłodź(nawet jeśli zazwyczaj nie słodzisz herbaty warto dodać cukier, aby uzyskac słodko-ostry smak). Pij bardzo gorącą jednocześnie wdychając ostry aromat :).

OMLET Z LIŚĆMI CURRY
Akoori
1 duża/2 małe porcje

4 duże jajka
1/2 łyżeczka soli
1 łyżeczka ghee lub masła
1 łyżeczka oleju
5-8 świeżych lub mrożonych listków curry - u mnie suszone, namoczone w zimnej wodzie przez kilkanaście minut
1 łyżeczka startego imbiru lub pasty z imbiru
1 zielone chilli, bez pestek i membran, posiekane
1/4 szklanki posiekanych szalotek - u mnie czerwona cebula
2 szczypiory z dymki - pominęłam

Jajka dokładnie roztrzep, dodaj sól, odstaw. Na patelni o grubym dnie roztop ghee/masło z olejem, dodaj liście curry, imbir, chilli i krótko podsmaż. Dodaj szalotki oraz dymkę i smaż, aż zmiękną (około 4 minuty). Roztrzep jajka ponownie, wlej na patelnię, usmaż omlet z dwóch stron.

Aby zrobić inną wersję akoori użyj liści kolendry (2-3 łyżki) zamiast liści curry i czosnek zamiast dymki (czosnek podsmaż razem z imbirem, a kolendrę dodaj razem z jajkami). Przepis pochodzi z książki
Mangoes & Curry Leaves.

PUDLA
8 sztuk
Kuchnia Kryszny Adiraja dasa

200g mąki z ciecierzycy
50g mąki pszennej
1 łyżeczka kminu rzymskiego
1-2 świeże zielone chilli, bez pestek i membran, posiekane
1/4 łyżeczki asafetydy - nie jest polecana kobietom w ciąży i karmiącym więc pominęłam :)
3/4 łyżeczki kurkumy
1 i 1/2 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki pieprzu
1 łyżeczki mielonej kolendry
2 łyżki świeżej posiekanej kolendry
300ml zimnej wody
1 łyżeczka startego świeżego imbiru
2 średniej wielkości pomidory, obrane i drobno pokrojone
1 posiekana zielona papryka
- pominęłam
ghee lub masło do smażenia
3 łyżki soku z cytryny

W dużej misce zmieszaj mąkę z ciecierzycy z mąką pszenną. Następnie dodaj kmin, chilli, asafetydę, kurkumę, sól, pieprz oraz mieloną i świeżą kolendrę. Powoli dolewaj zimną wodę, mieszając, aż do otrzymania gęstego ciasta naleśnikowego (ciasto może wydawać się za gęste, jednak rozcieńczy je sok z pomidorów). Wmieszaj starty imbir, kawałki pomidorów i papryki. Odstaw.

Na patelni roztop ghee lub masło. Wylej na patelnię tyle ciasta by powstały naleśniki o średnicy 10-13 cm. Smaż na małym ogniu z obu stron, aż będą chrupkie i złotobrązowe (4-5 minut). Gotowe pudla skrop z wierzchu sokiem z cytryny. Podawaj na gorąco.

Smacznego!

Aloo Paratha i radżastańskie curry z czerwonej soczewicy

Było już o przyprawach i o ryżu dziś kolejne dwa fundamenty kuchni indyjskiej, czyli chleb i rośliny strączkowe. A zarazem trochę z kuchni Radżastanu, ponieważ Aloo Paratha tam właśnie jest najbardziej popularne.

Większość chlebów w Indiach to chlebki płaskie (flatbreads) smażone na patelni, w piecach tandoor czy w głebokim tłuszczu. Chlebki Północnych Indii są zazwyczaj zagniatane z mąki (atta, maida). Z kolei flatbreads Indii Południowych i Zachodniego Wybrzeża to raczej naleśniki, tworzone z czarnej soczewicy czy ryżu. I tak kilka przykadów indyjskiego pieczywa: Chapati, Phulka, Puri, Roti, Paratha, Naan, Kulha, Bhatoora, Baqar Khani, Appam, Dosa, Dhokla, Idli, Luchi, Puran Poli, Pathiri, Porotta i wiele, wiele innych. Pieczywo w kuchni indyjskiej dość często spełnia też rolę widelca :).

Nasiona roślin stączkowym (mnóstwo odmian soczewicy, grochu i fasoli - na chwilę obecną to temat dla mnie zbyt trudny do sklasyfikowania, opisania i znalezienia substytutów -> w Indiach rośnie ponad 60 gatunków tego typu roślin!) są kolejną podstawą kuchni indyjskiej. Dals/Dhals (bo tak nazywa się te potrawy, może to być także gęsta zupa) są dodatkiem do głównego posiłku razem z ryżem i pieczywem. Można z nich przyrządzać zupy, curry, sosy, przekąski, chutney'e, naleśniki, sałatki i słodycze. To doskonałe źródło białka nie tylko dla wegetarian.

Prezentowane poniżej przepisy pochodzą z książek: Bread Hamelmana i Great Escape Gordona Ramsay'a.

ALOO PARATHA
8 placków/4 porcje
pozwoliłam sobie skorzystać z tłumaczenia
Gospodarnej Narzeczonej

ciasto
300g mąki atta lub mieszanki mąki pszennej chlebowej i odsianej pszennej razowej w proporcji 2:1
3g soli
225g wody
nadzienie*
500g ziemniaków
1 łyżeczka prażonych ziaren kuminu
1 łyżeczka nasion kolendry, prażonych i utłuczonych w moździerzu
2 łyżeczki tartego korzenia imbiru
1 małe zielone chili drobno pokrojone
1/2 szklanki siekanej natki kolendry
sol do smaku
2 łyżki oleju z gorczycy (mustard oil)**
dodałam też: 2 zmiażdżone ząbki czosnku i zielony groszek

ciasto
Wszystkie składniki ciasta wymieszaj, a następnie wyrabiaj ciasto przez 10-15 minut. Ciasto powinno być miękkie i elastyczne (postaraj się nie podsypywać zbytnio mąką). Zagniecione ciasto zawiń w folie i odstaw na 30 minut. Można też zrobić ciasto dzień wcześniej i przechować w lodowce, pamiętając o wyjęciu go do ogrzania do temperatury pokojowej na godzinę przed przygotowaniem pieczywa.

nadzienie
Ziemniaki ugotuj w mundurkach. Obierz i zetrzyj ma tarce lub przepuść przez praskę (ja rozgniotłam widelcem). Dodaj pozostałe składniki nadzienia,wymieszaj i ostudź. (Także nadzienie można przygotować wcześniej i trzymać w lodówce.)

Ciasto podziel na osiem równych części, z każdej uformuj kulkę. Omączonymi dłońmi rozpłaszcz każdą kulkę, następnie uformuj coś w rodzaju miseczki, do której przełóż sporo nadzienia. Zaklej dobrze ciastem (to jak formowanie bułeczek z nadzieniem). Kulki ponownie lekko rozpłaszcz, po czym rozwałkuj na okrągłe placki (ok. 17cm, należy wałkować tylko z jednej strony, ciasta nie przewracamy!). Smaż na rozgrzanej suchej żeliwnej patelni po 2 minuty z każdej strony. Cieple posmaruj olejem lub ghee i ponownie wrzuć na patelnie na 30 sekund. Podawaj na ciepło lub na zimno. Luźno zawinięte w folię aluminiową parathy można odgrzać w piekarniku w temperaturze 150 stopni (8-10 minut).

* z tej ilości trochę nadzienia zostanie, można je zamrozić lub wykorzystać np. do pierożków
samosa.
** namiastkę oleju z gorczycy można wykonać samodzielnie: na gorącej, suchej patelni upraż 1 łyżkę czarnej gorczycy, którą następnie utrzyj w moździerzu i zalej 2 łyżkami oleju.

Polecam też przepisy na
Naan i Chapatis.

RADŻASTAŃSKIE CURRY Z CZERWONEJ SOCZEWICY
2-4 porcji

225g tuvar dal lub czerwonej soczewicy
2 goździki
1/2 laski cynamonu
4 ziarna czarnego pieprzu
1litr wody
2,5cm korzenia imbiru, obranego i posiekanego
3 ząbki czosnku, obrane i posiekane
3 łyżki ghee lub roztopionego masła
2 cebule, drobno posiekane
3 pomidory bez skóry, posiekane
2 łyżeczki
garam masala
2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego - użyłam 1 łyżeczki
1 łyżeczka kurkumy
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki śmietany
3 zielone chilli, rozcięte wzdłuż do połowy - dodałam 1 posiekaną żółtą papryczkę chilli

Soczewicę opłukaj i umieść w rondlu z goździkami, cynamonem i wodą. Doprowadź do wrzenia, po czym zbierz i wylej pianę, która utworzy się na powierzchni. Zmniejsz ogień i gotuj pod częściowym przykryciem przez 25-30 minut, aż soczewica zmięknie i zacznie się rozpadać.

Czosnek i imbir umieść w malakserze z 1 łyżką wody, zmiksuj na pastę (można to zrobić w moździerzu). Ghee/masło rozgrzej w rondlu, dodaj cebulę i smaż aż cebula lekko zabrązowi się (6-8 minut). Następnie dodaj pastę czosnkowo-imbirową, pomidory, garam masala, pieprz kajeński i kurkumę. Po 2-3 minutach wrzuć ugotowaną soczewicę, dopraw solą i gotuj na małym ogniu przez 8-10 minut, aż całość zgęstnieje. Wmieszaj śmietanę i chilli. Podawaj od razu.

Inne przepisy Gordona Ramsay'a z książki Great Escape znajdziecie też u Atrii (
Ryż Jeera, Chałwa migdałowa z szafranem, Chicken Palak) i u Liski (Fish Tenga).

Ponieważ to danie z soczewicy jest naprawdę ostre polecam sos na bazie jogurtu:

OGÓRKOWA RAITA
4 porcje
Mangoes & Curry Leaves

1 szklanka gęstego jogurtu naturalnego
1 średni ogórek
3/4 łyżeczki soli
2 łyżki wody
1/4 szklanki posiekanych liści kolendry lub 2 łyżki liści mięty (opcjonalnie) - u mnie mięta
grubo mielony czarny pieprz (opcjonalnie)

Sitko wyłóż gazą (bardzo gęste sitko wystarczy) i umieść nad miską lub nad zlewem na 20 minut (wytrąci się nieco przeźroczystego płynu, który należy wylać). W międzyczasie obierz i posiekaj ogórka, umieść go w misce, posyp 1/2 łyżeczki soli, wymieszaj i odstaw.

Gęsty jogurt umieść w miseczce, dodaj wodę, wymieszaj. Dodaj odsączonego z płynu ogórka, dopraw solą i pieprzem. Jeśli używasz świeżych ziół wrzuć je tuż przed podaniem.

Smacznego!

Ryż. Kurczak. Biryani.

Biryani w Indiach wywodzi się z kulinarnej spuścizny po kulturze mogolskiej (która swego czasu rozkwitała na terenach dzisiejszego Iranu i Afganistanu oraz najeżdżała dzisiejsze terytoria Pakistanu i Pendżabu). Nazwa pochodzi od perskiego słowa beryā(n) oznaczającego 'pieczony' (choć spotkałam się też z wersją, która tlumaczy perskie birnij jako 'ryż'-> zbyt słaba jest moja znajomość perskiego by orzec, co tu jest prawdą, a co nie :). Zasadniczo jednak idea tego dania polega na zapiekaniu w szczelnie zamkniętym garnku na przemian ułożonych warstw ryżu i mięsa, z dodatkiem różnych kombinacji przypraw. To taka jednogarnkowa zapiekanka, która pozostawiona na godzinę w piekarniku daje czas na przygotowanie sałatek i innych dodatków. W zależności od regionu wytworzyły się różne style przyrządzania biryani. Biryani to także bliski kuzyn irańskiej potrawy zwanej polo.

Technika przygotowania wersji, którą dziś Wam przedstawię polega na ułożeniu warstwami zamarynowanego kurczaka, podgotowanego ryżu, smażonej cebuli i ziół w naczyniu do zapiekania, a następnie bardzo szczelnym zamknięciu - to właśnie owo dum, czyli skrót od słowa dampunkt oznaczającego gotowanie w parze/gorącym powietrzu.

BIRYANI Z KURCZAKIEM METODĄ DUM
Dum Biryani Murgh
6-8 porcji

500g mięsa z piersi lub udek kurczaka (lub miks obu) - dodałam 250g więcej
2 łyżeczki zmiażdżonego czosnku/pasty z czosnku
1 łyżeczka zmiażdżonego imbiru/pasty z imbiru
1 i 1/2 łyżeczki zmielonych nasion kolendry
1/2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego
1/4 łyżeczki kurkumy
1/4 łyżeczki
garam masala
1/2 szklanki jogurtu naturalnego
2 łyżeczki soli
2 szklanki ryżu basmati
3 duże cebule (około 450g)
3/4 szklanki oleju lub ghee (lub miks obu)
1 szklanka posiekanych liści kolendry
- u mnie trochę mniej, kolendra jest na wagę złota :)
2 łyżki wody
ciasto do uszczelnienia pokrywki: 1 i 1/4 szklanka mąki atta (u mnie mąka graham plus mąka pszenna), 1/2 szklanki wody

Kurczaka opłukaj, pozbądź się błon i pokrój w kostkę. Umieść w misce, dodaj czosnek, imbir, nasiona kolendry, pieprz kajeński, kurkumę, garam masala, jogurt i 1 łyżeczkę soli. Całość wymieszaj tak by kurczak dokładnie pokrył się marynatą. Odstaw w chłodne miejsce lub włóż do lodówki na 2-4 godzin.

Ryż opłukaj kilkakrotnie do momentu, w którym woda pozostanie przejrzysta. Umieść w misce, zalej zimną wodą i ostaw na 30-60 minut. Po tym czasie lekko podgotuj ryż (5-6 minut) w dużej ilości wody (z 1 łyżeczką soli). Odcedź.

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni.

Cebule pokrój w cienkie półplasterki. W dużym, żaroodpornym rondlu o grubym dnie rozgrzej olej i kiedy będzie bardzo gorący wrzuć cebulę i smaż na średnim ogniu przez 12-15 minut. Gdy cebula zmięknie, wyciągnij ją z rondla za pomocą łyżki cedzakowej. Połowę pozostałego w rondlu oleju odlej i odstaw.

Na dnie rondla z pozostałym olejem ułóż połowę zamarynowanego kurczaka, posyp połową ryżu, rozłóż połowę cebuli i połowę kolendry, całą czynność powtórz raz jeszcze, po czym skrop 2 łyżkami wody i odłożonym tłuszczem.

Jeśli chcesz użyć ciasta do szczelnego zamknięcia rondla (tak jak robi się to tradycyjnie) zagnieć mąkę z wodą, uformuj wałek, którym następnie obtocz brzegi naczynia. Następnie połóż pokrywkę i mocno dociśnij.

Zamiast ciasta można użyć foli aluminiowej, należy owinąć garnek bardzo starannie, po czym także docisnąć pokrywką.

Piecz przez 1 godzinę. Po upieczeniu ściągnij pokrywkę i ciasto, całość przełóż na duży talerz i od razu podawaj. Jeśli przyrządzasz to danie z połowy składników (ja tak zrobiłam) podziel listę przez 2, poza cebulą (użyj dwóch cebul). Piecz nieco krócej - 45 minut wystarczy.


Podawaj na przykład z sałatką. U mnie Cachoombar, czyli sałatka z siekanych warzyw pochodząca ze stanu Andhra Pradesh.

CACHOOMBAR
4 porcje

1 szklanka pomidora pokrojonego w kostkę
1 szklanka ogórka obranego i pokrojonego w kostkę
1 szklanka posiekanej czerwonej cebuli
- dodałam mniej
1 zielona papryczka chilli, wypestkowana i posiekana - użyłam żółtej do smaku
2 łyżeczki kuminu, uprażonego i zmielonego
- według mnie stanowczo za dużo, lepiej dodać do smaku
1/4 łyżeczki pieprzu kajeńskiego
1/4 łyżeczki czarnego pieprzu
2 łyżki soku z limonki
1/4 szklanki posiekanych liści kolendry

Pomidory, ogórek i cebulę umieść w misce, wymieszaj. Dodaj chilli, 1 łyżeczkę soli, ponownie wymieszaj. Posyp kuminem, pieprzem kajeńskim oraz czarnym pieprzem, wymieszaj. Wlej sok z limonki, wrzuć kolendrę, całość po raz ostatni wymieszaj, dopraw w razie potrzeby i podawaj od razu.

Oba przepisy pochodzą z książki Mangoes & Curry Leaves.

A teraz trochę zanudzania, czyli kilka słów o ryżu w Indiach (mam nadzieję, że choć jedną osobę zainteresuje ten i dwa poprzednie posty :).

Indie to drugi (po Chinach, ale przed Indonezją) producent ryżu na świecie. I tak jak w Chinach ryż rośnie we wszystkich regionach kraju. Ponieważ uprawiany jest w tak wielu miejscach i w tak zróżnicowanym klimacie wyróżnić można wiele gatunków: kilkaset odmian ryżu jest codziennie uprawianych i jedzonych w Indiach (od długiego basmati na północy po pulchne, nakrapiane ryże stanów Kerala i Tamil Nadu). W tych regionach Indii, gdzie ryż jest podstawą pożywienia, serwuje się go różnych formach do każdego posiłku. Dlatego też w kuchni indyjskiej istnieje tak wiele różnych dań na bazie ryżu i jego pochodnych. Na pewno z czasem większość z nich pojawi się i u mnie. Na świecie basmati najbardziej utożsamiany jest z Indiami, a przecież w niektórych częściach tego ogromnego kraju (głównie w Indiach Południowych) używa się go bardzo rzadko. Ja także znam tylko basmati (o indyjskim sposobie gotowania ryżu tej odmiany pisałam
tutaj), jeśli ktoś chciałby się ze mną podzielić woreczkiem odmian Gobindavog, Bhutanese Red, Rosematta czy Bash Ful będę bardzo wdzięczna i wtedy napiszę coś więcej na ten temat (nie udało mi się ich nigdzie w Polsce odnaleźć i kupić).

Smacznego!

Indie. Przyprawy. Garam Masala.

Główną rzeczą z jaką kojarzą się Indie są przyprawy. I nic dziwnego, do Indii po przyprawy podróżuje się przecież od wieków. Większość z nich jest nam znana, a tych kilka nieco egzotycznych wyjątków w naszym odkrywaniu kuchni indyjskiej możemy spokojnie pominąć lub zastapić czymś innym. Opiszę Wam dziś to co najważniejsze oraz dwie mieszanki, które możemy samodzielnie w domu zrobić (jeśli o czymś zapomniałam dopiszcie proszę w komentarzach).

ADŻWAN (ang. ajowan seeds) - nasiona rośliny pochodzącej z Północnych Indii, podobne do kminku i kuminu, o zapachu przypominającym tymianek, lecz znacznie ostrzejszym. Smakują podobnie do tymianku lub kminku. Nawet niewielka ilość dodana do potrawy może zupełnie zdominować jej aromat. Mają właściwości wspomagające trawienie. W kuchni indyjskiej nigdy nie są używane w stanie surowym, zawsze uprzednio się je praży na sucho lub smaży w ghee, co pozwala na uzyskanie subtelniejszego i bardziej złożonego zapachu.

ANARDANA - suszone kwaśne ziarna granatu (ciemnoczerwone lub czarne), używane głównie w północnych Indiach w celu nadania potrawom cierpkiego smaku. Aby wydobyć aromat z anardany należy utrzeć ją na proszek lub podgotować w gorącym płynie.

PROSZEK AMCHOOR/AAMCHUR - kwaśny proszek z suszonego, zielonego mango używany głownie w północnych Indiach.

ANYŻ - przyprawa o smaku lukrecji dobrze znana w Polsce. Anyż nie jest bardzo popularny, ale obecny w Indiach.

ASAFETYDA (ang. asafoetida) - gumożywica otrzymywana z korzeni i kłączy zapaliczki cuchnącej (Ferula assa-foetida), występujacej w północnych, suchych rejonach Indii, Iranu i Afganistanu. W Polsce nazywana czarcim łajnem lub smrodzieńcem (rzeczywiście pachnie niezbyt przyjemnie :). Używana w sproszkowanej formie w pikantnych potrawach, zwłaszcza wegetariańskich - często stosowana jest zamiast czosnku czy cebuli. W postaci surowej brzydko pachnie, jednak po podgrzaniu na gorącym oleju wydziela aromat podobny do cebuli.

CYNAMON/CASSIA - te dwie przyprawy, sprzedawane w całości w postaci okrągłych kawałków kory lub w postaci sproszkowanej są bardzo popularne w Indiach. Cassia (Cinnamomum cassia) rośnie dziko w Północnych Indiach i jest rośliną spokrewnioną z cynamonem, ale ma mocniejszy smak. Liście Cassia są także używane w kuchni indyjskiej jako dodatek aromatyczny, często zamiast liści laurowych. Z kolei drzewo cynamonowe (Cinnamomum zeylanicum) rośnie dziko w Południowych Indiach (choć za ten najwyższej jakości uważa się cynamon ze Sri Lanki). Co ciekawe większość lasek cynamonu sprzedawanych w Północnej Ameryce to tak naprawdę Cassia :). Prawdziwy cynamon jest jasnobrązowy, podczas gdy cassia jest czerwono-brązowa. Chociaż ich smak nie jest identyczny można używać ich zamiennie.

CHILLI - grupa roślin, z reguły jednorocznych, wywodząca się z Meksyku i stanowiąca ważny element kuchni wielu krajów, także Indii. Jako przyprawy można uzywać chilli świeżych lub suszonych, w całości, posiekanyhch lub zmielonych. O ich ostrości decydują nasiona (dlatego część przepisów zaleca usunięcie nasion i błon, aby potrawa była łagodniejsza). Ilość i ostrość nasion zależy nie tylko od odmiany chilli, ale także od klimatu, w których wyrosły -> im gorętszy klimat, tym ostrzejsze chilli. Większość papryczek na początku jest zielona, po czym zmienia barwę na czerwoną. Odmiany, których możemy użyć przy przyrządzaniu potraw indyjskich to: banana, bird, cayenne, hungarian wax, jalapeno, pimenton i serrano.

CZARNUSZKA (ang. nigella) - małe czarne nasiona o łezkowatym kształcie i cebulowym aromacie używane są w Indiach do posypania chleba Naan lub do nadania aromatu olejowi przed gotowaniem.

CZOSNEK - powszechnie stosowany w Indiach najczęściej w formie pasty (utarty w moździerzu; można go także zmiażdżyć lub przecisnąć przez praskę).

GAŁKA MUSZKATOŁOWA/MACE - jedna z najbardziej cennych przypraw w średniowiecznej Europie gałka muszkatołowa to duże, przypominające orzech włoski nasiona Myristica fragrans, drzewa wywodzącego się z Indonezji. Mace to koronkowa, wierzchnia część otaczająca gałkę muszkatołową, którą ściąga się i używa jako osobną przyprawę.

GORCZYCA - istnieje wiele odmian tej rośliny należącej do rodziny kapustowatych. Spożywa się je jako warzywo lub używa nasion jako przyprawy, a także do produkcji oleju. Nasiona poszczegółnych gatunków gorczycy są małe, okrągłe i różnią się od siebie kolorem. W Europie najbardziej popularna jest gorczyca żółta, z kolei w Indiach gorczyca czarna (zwana czasem gorczycą brązową). Nasiona podgrzewa się na gorącym oleju, nadają one wtedy potrawie lekko orzechowego aromatu. Olej z gorczycy produkuje się z nasion zebranych z kilku gatunków tej rośliny i jest podstawowym olejem używany w kuchniach Nepalu, Bangladeszu i Bengalu.

GOŹDZIKI - nierozkwitłe, wysuszone pąki kwiatowe drzewa goździkowego, służące jako przyprawa. Goździki mają barwę ciemnobrunatną, powstałą w czasie suszenia i odymiania. Dobre goździki powinny być tłuste i ciężkie, a rzucone do wody powinny tonąć lub przynajmniej ustawiać się pionowo.

IMBIR - młody lub dojrzały należy obrać, pokroić na plasterki, a następnie utrzeć lub zmiażdżyć w moździerzu. Pasta z imbiru (utartego w moździerzu właśnie) jest powszechnie stosowana w Indiach. W północnych stanach najczęściej wrzuca się ją na gorący olej (razem z czosnkiem) na początku przygotowania potrawy. Sproszkowany imbir wytwarza się z suszonych kłączy; jest on o wiele ostrzejszy w smaku niż świeży i bardzo często stosuje się go jako dodatek do deserów. Największym producentem tej przyprawy w Indiach jest stan Kerala.

KARDAMON - bylina (krzak) typowy dla regionu Południowych Indii i Sri Lanki. Jako przyprawę używa się nasion tej rośliny. Kardamon nazywany jest królową przypraw, obok króla przypraw czarnego pieprzu. Ma łagodny aromat i intensywny korzenny smak z wyraźną nutą kamfory. Kardamon zielony ma czarne ziarna w zielonych łupinach (czasem łupiny blakną i stają się niemal białe - takiego kardamonu lepiej nie kupować). Większość aromatu znajduje się w ziarnach (z reguły mielonych na proszek), choć można używać też łupin (zwłaszcza w potrawach duszonych). Kardamon brązowy ma bardziej ziemny, kamforyczny oraz mniej intensywny aromat. Właściwie to nie kardamon ponieważ pochodzi od zupełnie innej rośliny rosnącej głównie u podnóży Himaalajów. Łupiny są tu matowo-brązowe. Brązowego kardamonu używa się głównie w pulao i tym podobnych potrawach. Czarny kardamon z kolei to nazwa przyprawy etiopskiej, która także nie ma nic wspólnego z prawdziwym kardamonem i nie jest używana w Indiach.

KOLENDRA - roślina jednoroczna, która bardzo dobrze rośnie w ciepłym, subtropikalnym klimacie. W kuchni indyjskiej używa się jej zarówno jako zioła (liście), jak i przyprawy (nasiona). Dla osób, które nie lubią świeżych liści kolendry, podróż po Indiach może być udręką, ponieważ stosuje się je powszechnie. Liście kolendry można zastąpić natką pietruszki (choć to już nie to samo) lub w niektórych przypadkach miętą. Nasiona (owoce) kolendry, jasnobrązowe lub szarobrązowe mieli się na proszek, a następnie dodaje do potraw, często razem z kminem. Rzadko stosuje się je w całości.

KOZIERADKA (ang. fenugreek) - tą jednoroczną roślinę uprawia się zarówno dla liści, jak i nasion. W sezonie (jesień/zima) liście kozieradki dodawane są do potraw zarówno jako główny składnik, jak i zioło dodające smaku. Nasiona kozieradki są małe (2-3 mm) , spłaszczone, złotobrązowe o lekko gorzkim smaku i aromatycznym zapachu (przypominającym syrop klonowy; i rzeczywiście nasion kozieradki używa się w przemyśle spożywczym przy wytwarzaniu sztucznego syropu klonowego). Kozieradki używa się powszechnie w całych Indiach, zarówno w całości, jak i zmielonej.

KUMIN (KMIN RZYMSKI) - najpopularniejsze są podłużne, jasnobrązowe nasiona o aromacie zbliżonym do kminku, anyżu i kopru. Kumin czarny z kolei ma nasiona mniejsze i cieńsze oraz bardziej złożony, wyrazisty smak; stosuje się do głównie w potrawach mięsnych. Oba gatunki tej przyprawy zazwyczaj mieli się przed użyciem.

KURKUMA (ang. turmeric) - kłącze podobne do imbiru (z tej samej rodziny roślin) wywodzące się z Indii i powszechnie stosowane w kuchni indyjskiej. W suszonej, sproszkowanej formie kurkuma intensywnie żółty kolor i łatwo farbuje (ręce i ubrania :). Świeża, w plasterkach jest używana głównie w Radżastanie i Andhra Pradesh.

LIŚCIE CURRY - liście wieloletniej byliny bardzo popularnej w południowych Indiach. To aromatyczne zioło wrzucone na gorący olej wydziela przyjemny aromat (chociaż stosuje się je nie tylko na początku, ale i w trakcie gotowania, tuż przed podaniem potrawy). W Polsce do zdobycia właściwie tylko w wersji suszonej.

MAK - białe nasiona maku uciera się na pastę i używa czasami w Bangladeszu i Bengalu jako przyprawy do mięs i warzyw.

NASIONA KOPRU WŁOSKIEGO (FENKUŁU) - używane głównie w północnych Indiach podłużne, jasnozielone nasiona są bardzo aromatyczne. Nasiona kopru często żuje się po lub pomiędzy posiłkami dla odświeżenia oddechu i lepszego trawienia.

PIEPRZ - najbardziej popularne w Indiach są pieprz czarny i pieprz biały, czyli suszone owoce (pestkowce) pnączy rosnących głównie w stanie Kerala. Aby otrzymać pieprz czarny owoce zrywa się zanim zupełnie dojrzeją, po czym zostawia się je na słońcu na kilka dni, gdzie nabierają czarnej barwy. Aby uzyskać pieprz biały, łagodniejszy w smaku i aromacie, dojrzałe owoce namacza się, a gdy zbledną suszy. Pieprz jest jedną z częściej używanych przypraw na całym świecie. W średniowieczu był przyprawą królów i magnatów. Płacono za niego czystym złotem. Po opłynięciu Afryki przez Portugalczyków i otwarciu drogi morskiej do Indii w końcu XV wieku, jego cena gwałtownie spadła, dzięki czemu jest dla nas dobrem niedrogim i codziennym.

PIEPRZ KAJEŃSKI/CAYENNE - przyprawa w proszku wyrabianym z czerwonych papryczek chilli odmiany Cayenne. Bardzo ostry zwany jest często proszkiem chilli. Pieprz kajeński można zrobić samodzielnie po prostu mieląc suszone papryczki chilli.

SZAFRAN - to suszone słupki krokusa uprawnego używane zarówno jako przyprawa, jak i środek koloryzujący (barwi na żółto). Podobno wywodzi się z Grecji, obecnie jednak uprawiany jest w Kaszmirze i uchodzi za najdroższą przyprawą na świecie: na zebranie 1 kg słupków potrzeba 150 tys. kwiatów. Należy stosować go ostrożnie i w niewielkich ilościach (zbyt duża ilość sprawia, że potrawa staje się gorzka).

TAMARYNDOWIEC - owoc drzewa tamaryndowego jest stosowany powszechnie w całych Indiach, a zwłaszcza w Indiach Południowych jako element dodający potrawom kwaśnego smaku. Owoce, zwane są także indyjskimi daktylami, to duże strąki zawierające w środku mięsistą pulpę i nasiona.

TRAWA CYTRYNOWA - aromatyczna trawa zwana czasem citronellą. Dolna część łodygi, gruba i zdrewniała, jest stosowana jako przyprawa w południowej Azji i na Sri Lance. Używając jej w kuchni należy obciąć twardy korzeń, po czym pokroić bardzo cienko lub zmiażdżyć w moździerzu kawałek o długości 5-7 cm (mierząc od korzenia właśnie), w którym znajduje się cały aromat. Olejku z trawy cytrynowej używa się także jako preparatu przeciwko komarom.


W Indiach przyprawy zazwyczaj wrzuca się na gorący olej lub ghee zanim doda się resztę składników (tłuszcz zyskuje wtedy niesamowitego aromatu; stosuje się w tym celu czarną gorczycę, czosnek, cebulę, liście curry, zielone chilli, imbir itp.). Część z nich można także dodawać w trakcie gotowania (cynamon w kawałkach, liście laurowe, suszone czerwone chilli) lub posypać nimi potrawy na końcu (chodzi tu głównie o przyprawy sproszkowane lub mieszanki przypraw). Oczywiście aromat tych świeżo zmielonych lub zmiażdżonych w moździerzu jest o wiele lepszy od kupnych, sklepowych proszków, polecam więc robić to samemu (ja swoje miele bardzo grubo, ponieważ tak lubię, ale możecie mielić zupełnie na proszek).

A teraz o garam masala, czyli najsłynniejszej indyjskiej mieszance przypraw :). Przyprawy najpierw praży się, a następnie mieli. Mieszanki tej używa się pod koniec gotowania, a w jej skład najczęściej wchodzą: makroskładniki, czyli kmin rzymski, kolendra, czarny pieprz, kardamon oraz mikroskładniki, takie jak liść laurowy, goździki, cynamon, chili, gałka muszkatołowa (tej ostatniej się nie praży). Garam oznacza gorący lub rozgrzewający, a masala to mieszanka przypraw, tak więc mamy tu gorącą mieszankę przypraw, na którą jest tyle przepisów ile rejonów Indii. Każdy kucharz ma swoje ulubione proporcje. Poniżej przedstawię wam przepis podstawowy, najprostszy, jakiego ja używam oraz kilka wariacji na ten obszerny temat (abyście sami mogli zobaczyć jak bardzo przepisy na tą samą rzecz mogą się różnić).

GARAM MASALA - przepis najprostszy, podstawowy, do którego możemy dodać inne składniki wedle smaku i uznania
Mangoes & curry leaves Jeffrey Alford, Naomi Duguid

1 łyżka czarnego pieprzu (w całości)
1/4 szklanki nasion kolendry
1/2 szklanki goździków
1 łyżeczka nasion zielonego kardamonu
2,5 cm laski cynamonu lub cassia

Patelnię o grubym dnie mocno rozgrzej. Wrzuć pieprz i smaż cały czas mieszając na suchej patelni przez 3-4 minuty. Pieprz przełóż do miski, po czym całą czynność powtórz z pozostałymi przyprawami. Zmiel przyprawy za pomocą młynka do kawy lub dokładnie zmiażdż w moździerzu. Odstaw do całkowitego ostygnięcia, po czym przełóż do szczelnego naczynia (np. słoika). Przechowuj w ciemnych, chłodnym miejscu nie dłużej niż 2 miesiące (po tym czasie aromat niektórych przypraw osłabnie i niektóre składniki, np. goździki, mogą stać się zbyt dominujące).

GARAM MASALA z Kerali
Sinful Curry

50g nasion zielonego kardamonu
50g cynamonu
50g goździków
1 gałka muszkatołowa
100g nasion kopru włoskiego
5g mace (opcjonalnie)
50g anyżu (opcjonalnie)

Przyprawy kolejno upraż na suchej patelni (poza gałką muszkatołową i mace), tak jak opisano powyżej, po czym zmiel na proszek, ostudź, przełóż do szczelnego naczynia. Przechowuj w ciemnych, chłodnym miejscu nie dłużej niż 2 miesiące.

GARAM MASALA z Pendżabu
Sinful Curry

1/2 szklanki kuminu
2 łyżki nasion kolendry
5cm laski cynamonu
1 łyżeczka nasion zielonego kardamonu
1 łyżeczka nasion brązowego kardamonu
2 łyżeczki goździków
1/8 gałki muszkatołowej
2 płatki mace
1 łyżka czarnego pieprzu (w całości)
2 gwiazdki anyżu
4 liście laurowe

Przyprawy kolejno upraż na suchej patelni (poza gałką muszkatołową i mace), tak jak opisano powyżej, po czym zmiel na proszek, ostudź, przełóż do szczelnego naczynia. Przechowuj w ciemnych, chłodnym miejscu nie dłużej niż 2 miesiące.

GARAM MASALA z Kaszmiru
Sinful Curry

1/4 szklanki czarnego kuminu
2-3 liście laurowe, połamane
2 łyżeczki nasion zielonego kardamonu
2 łyżeczki nasion brązowego kardamonu
1 łyżka czarnego pieprzu (w całości)
2 łyżeczki goździków
1 łyżka nasion kopru włoskiego
1 łyżeczka pokrusznej mace
5cm laski cynamonu
1/8 gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki kozieradki

Przyprawy kolejno upraż na suchej patelni (poza gałką muszkatołowa i mace), tak jak opisano powyżej, po czym zmiel na proszek, ostudź, przełóż do szczelnego naczynia. Przechowuj w ciemnych, chłodnym miejscu nie dłużej niż 2 miesiące.

Oczywiście poza garam masala istnieje całkiem sporo innych mieszanek przyprawowych. Chciałabym polecić Wam jedną, która według mnie jest bardzo interesująca w smaku, a prawie zupełnie u nas nieznana. Bengalska przyprawa 5-ciu smaków, czyli panch phoron (pancz znaczy pięć, phoron to smak) to mieszanka pięciu, nieuprażonych przypraw, którą wrzuca się na rozgrzany olej zanim doda się pozostałe składniki. Oczywiście także i w tym przypadku przepisów na tą przyprawę jest mnóstwo, podaję więc najprostszą (i najłatwiejszą do zapamiętania). Panch phoron dodaje olejowi niesamowitego aromatu i lekkiej słodyczy, warto stosować go zwłaszcza przy smażeniu warzyw, nie tylko na sposób indyjski.

BENGALSKA PRZYPRAWA 5-SMAKÓW
PANCH PHORON
Mangoes & curry leaves Jeffrey Alford, Naomi Duguid

1 łyżka czarnuszki
1 łyżka kuminu
1 łyżka czarnej gorczycy
1 łyżka kozieradki
1 łyżka nasion kopru włoskiego

Wszystkie składniki wymieszaj (ja swoje lekko ucieram w moździerzu), umieść w słoiku i trzymaj w chłodnych i ciemnym miejscu.

Smacznego!

Festiwal kuchni indyjskiej - ZAPROSZENIE

Witam :). Chciałam Wam zaprosić o wspólnego indyjskiego gotowania. Październik to czas idealny na tego typu kuchnię - nic tak nie przepędzi grypy i przeziębienia jak indyjskie przyprawy :). A tak na poważnie... Potrawy indyjskie to moje ulubione dania. Nie ogarnęłam ich jeszcze całkowicie, bo kraj to ogromny, a ilość smaków, dań i ich wariantów bardzo duża, ale chciałabym podzielić się z Wami swoją wiedzą na ten temat, poduczyć się u Was, a tych którzy jeszcze tej kuchni nie znają zachęcić - naprawdę warto! Mam nadzieję, że dołączycie tłumnie. Kuchnia indyjska ma tą wielką zaletę, że większość przypraw można już dostać w Polsce (sklepy typu Kuchnie Świata, Bomi, Alma i oczywiście Allegro), a jeśli czegoś zabraknie to nie będzie koniec świata. Jeśli czegoś nie znajdziecie lub zakup wyda Wam się jednorazowy, pomińcie lub zastąpcie czymś innym - bez sensu gromadzić rzeczy, których później nie użyjecie.

Zaproszenie do akcji znajdziecie też na Durszlaku, gdzie możecie zgłaszać swoje przepisy (jeśli nie posiadacie tam konta linki wyślijcie bezpośrednio do mnie: kokoko.blog@gmail.com - pod tym adresem odpowiem też chętnie na wszelkie pytania, mogę też Wam pomoc poszukać przepisu, jeśli coś indyjskiego kiedyś jedliście, chcielibyście to odtworzyć w domu, ale nie wiecie jak). Zapraszam gorąco!

Kuchnię indyjską charakteryzuje mnogość rozmaitych przypraw, ziół, warzyw i owoców oraz tradycje wegetariańskie. Ogromne zróżnicowanie etniczne oraz wiele regionów sprawiają, że pojęcie kuchnia indyjska jest bardzo ogólne i nieprecyzyjne. Indie stanowią konglomerat narodowościowy i mozaikę kulturową, ogromny wpływ na sposób odżywiania się wywołują tu także wierzenia religijne (i tak np. muzełmanie na zachodzie wprowadzili potrawy mięsne, podczas gdy wyznawcy hinduizmu na południu to wegetarianie). Kuchnia ta ewoluowała także na skutek interakcji z Mogołami czy brytyjskimi kolonizatorami. Zasadniczy podział wyróżnia jednak kuchnie południa i północy Indii. Dokładniej analizując na tradycyjną indyjską sztukę kulinarną składają się cztery podstawowe kuchnie, zlokalizowane tak jak cztery strony świata: południowa, północna, wschodnia i zachodnia. Zacznijmy więc od mapy :).

źródło: pl.wikipedia.org

W południowych Indiach, w stanach: Kerala i Tamil Nadu, przygotowywane potrawy mają wiele wspólnego z tymi, które spotkać możemy na Sri Lance: dużo tu mleczka i miąższu kokosowego. Podstawą wyżywienia jest ryż (chociaż w tym regionie nie uprawia się go zbyt wiele), stawiany zazwyczaj na środku stołu w towarzystwie różnego rodzaju sosów i curry. Wegetarianie przeważają w populacji tego regionu, dlatego wiele potraw opartych jest na ryżu i innych zbożach, tapioce, soczewicy, owocach i warzywach, choć część Hindusów w Kerala spożywa także ryby. Podobnie jak w całych Indiach przyprawy odgrywają tu ważną rolę, w tutejszej kuchni używa się cynamonu, kardamonu, imbiru, czerwonego i zielonego chilli, goździków, gałki muszkatołowej czosnku, kminu, kolendry, kurkumy, liści curry, tamandyrowca i wody różanej. Więcej o kuchni tego regionu wraz z linkami do stron z przepisami znajdziecie tu (Kerala) i tu (Tamil Nadu).

Kerala

Posuwając się dalej w kierunku północnym trafimy do stanów: Karnataka, Goa i Andhra Pradesh, gdzie ponownie ryż i mleczko kokosowe odgrywają ogromną rolę. Dosas oraz idlis są tu bardzo popularne. Wiele osób to wegetarianie, ale Goa będące przez długi czas kolonią portugalską wchłonęło wiele z tradycji kulinarnych Portugalczyków oraz ich religię, przez co znajdziemy tu także wołowinę, wieprzowinę, ryby, owoce morza i drób. Z kolei w Hajdarabadzie, stolicy Andhra Pradesh, spotkamy wielu muzełmanów i ich także nieco bardziej mięsne potrawy. Więcej o kuchni tego regionu znajdziecie tu (Karnataka), tu (Goa) i tu (Andhra Pradesh).

Hajdarabad

Stan Maharashtra otaczający miasto Mumbai (Bombaj) to miejsce, w którym znajdziemy dania z całych Indii. Lokalna kuchnia to jednak połączenie kilku społeczności, które dawno temu osiadły w tym regionie: Parsów, Zoroastrian (przybyłych z Persji, ich potrawy są mięsne i łagodne), Gujaratów i Marathów. Różnorodność smaków, aromatów i przypraw jest tutaj ogromna, podstawą pożywienia pozostaje jednak chleb i ryż. W kuchni tego regionu znajdziemy zarówno potrawy łagodne w smaku, jak i te bardzo ostre. Dużo tu potraw wegetariańskich, ale także dań przygotowywnych z kurczaka, baraniny, ryb i owoców morza. Więcej o kuchni tego regionu znajdziecie tu.

Bombaj

Na północ od Maharashtra leży Gujarat, gdzie tradycje wegetariańskie są bardzo silne, a kuchnia bardzo charakterystyczna: z reguły łagodna i zachowująca równowagę smaków słodkich, kwaśnych, słonych i delikatnie ostrych. Soczewica dodawana jest tutaj do pieczywa i deserów, a ilość płaskich chlebków (flatbreads) jest porażająca. Kuchnia Gujaratu to kuchnia sezonowa, dotyczy to zarówno warzyw i owców, jak i przypraw.

Gujarat

Dalej na północ znajduje się pustynny stan Radżastan, którego kuchnię determinowało wojenne życie mieszkańców oraz składniki dostępne w tym rejonie. Ponieważ woda jest tutaj najważniejsza, potrawy przygotowuje się głównie na mleku i ghee. Podstawą jest także mąka z grochu besan i z ciecierzycy, gdyż te warzywa dobrze rosną na tym suchym lądzie. Wiele ludzi prowadzi tu życie nomadów hodując owce, kozy i wielbłądy. Ich kuchnia jest bardzo prosta, ale smaczna i pomysłowa, a potrawy pozostają świeże przez wiele dni. Więcej o kuchni tego regionu znajdziecie tu.

Radżastan

Kuchnia Kaszmiru rozwijała się przez setki lat. Pierwsze wpływy wywierali tu hinduiści i buddyści, następnie najeźdźcy w terenów współczesnego Uzbekistanu, kultury środkowej Azji, Persji i Północnych Indii. Do najistotniejszych składników w kuchni Kaszmiru należy baranina (hoduje się tu ponad 30 gatunków owiec). Dużo tu potraw mięsnych, ale i wegetariańskich (tych nieco więcej), sosów na bazie jogurtu, oleju i przypraw. Ludność mieszkająca na wyższych terenach, w górach Ladakh i w Baltistanie, je raczej kasze, a nie ryż i zboża. Mieszkańcy, tak jak Tybetańczycy, podczas długich zimowych miesięcy opierają swą kuchnię na suszonych: owocach, mięsach i warzywach oraz herbacie i maśle. Więcej o kuchnie tego regionu znajdziecie tu.

Kaszmir

Na równinach północnych Indii od Pendżabu na zachodzie po Bengal na wschodzie, zboże rośnie bardzo dobrze i dlatego pieczywo typu chapatis (i inne flatbreads) jest tutaj podstawą pożywienia. Pieczywo podaje się gorące, rwie się je na kawałki i używa jako łyżek do wszelkie rodzaju potraw z soczewicy i curry. Mieszanki przypraw w tym rejonie często zawierają cynamon i kardamon, a w kuchni dużą rolę odgrywa jogurt. Jedną z głównych cech kuchni Pendżabu jest różnorodność potraw, które są zarówno mięsne, jak i wegetariańskie. Potrawy dostosowane są do sposobu życia rolników i zawierają więcej kalorii. Więcej o kuchni tego regionu znajdziecie tu.

Pendżab

Na wschód od Delhi rozciąga się Uttar Pradesh, na zachód Bihar, a na południe Madhya Pradesh. Te trzy stany są sercem kuchni Indii Północnych. Dzięki płynącej tu rzecze Ganges i jej dopływom, ziemie są żyzne i gęsto zaludnione. Na kuchnię tej części kraju duży wpływ wywarł islam. Muzułmańscy władcy z dynastii Wielkich Mogołów przez wiele wieków kształtowali przyzwyczajenia kulinarne ludności, takie jak unikanie spożywania wieprzowiny i skłonność do łagodniejszych potraw z powszechnym zastosowaniem kurczaka, baraniny i koziny. Na północy, gdzie przeważa uprawa pszenicy, podstawowym pożywieniem są chapatis. Do nieal każdego posiłku podaje się gotowaną soczewicę. Tutaj też powstały piece tandoor, obecnie używane w całych Indiach. Więcej o kuchni tego regionu znajdziecie tu (Uttar Pradesh) i tu (Bihar).

Delhi

Na wschód od Bihar leży Bengal Zachodni ze stolicą w Kalkucie. Podstawą kuchni tego rejonu są ryby, soczewica i ryż. Liczne rzeki, jeziora i stawy w tym stanie obfitują w wiele gatunków ryb, które Bengalczycy przygotowują na wiele sposobów: gotowane na parze, duszone z warzywami, z sosami na bazie gorczycy czy maku. Kuchnia bengalska znana jest ze swego subtelnego smaku, a także z cukierników i tworzonych przez nich deserów. Więcej o kuchni tego regionu znajdziecie tu.

Tygrys bengalski

Bogata i różnorodna kuchnia stanu Orissa opiera się głównie na lokalnych składnikach. Dania przyprawiane są tu subtelnie i delikatnie. Ryby i inne owoce morza (jak kraby i krewetki) są bardzo popularne, hoduje się tu także kurczaki i owce. Ludzie zamieszkujący ten stan bardzo lubią słodycze, więc na zakończenie każdego posiłku musi podany być deser. Więcej o kuchni tego regionu znajdziecie tu.

Orissa

Jak widzicie nie jest prawdą, że kuchnia indyjska musi być bardzo pikantna i że to tylko potrawy typu curry. Tak naprawdę każdy znajdzie tu coś dla siebie: potrawy wegetariańskie, ryby i owoce morza, baraninę, drób, a nawet wołowinę (na Goa). Wyróżnić można jednak pewne podstawowe składniki, takie jak: ryż, mąkę atta (razowa z pszenicy durum), nasiona roślin strączkowych (w tym soczewicę każdego rodzaju, ciecierzycę i groch). Większość potraw przygotowuje się na oleju roślinnym, chociaż w północnej i zachodniej części kraju bardzo popularny jest olej z orzeszków ziemnych, a na południu olej z gorczycy i olej kokosowy. W ostatnich latach coraz większą popularność zdobywają oleje słonecznikowy i sojowy, a ghee używa się znacznie mniej. Najważniejszymi i najczęściej stosowanymi przyprawami są: chilli, czarna gorczyca, kumin, kurkuma, kozieradka, asafoetida, imbir, kolendra i czosnek. Popularną mieszanką przypraw jest garam masala (mamy tu m.in. cynamon, kardamon i goździki). Używane są także liście cynamonu, kozieradki, kolendry i mięty. Wykorzystywanie liści i korzeniu curry jest typowe dla kuchni Indii Południowych. Desery przyprawia się kardamonem, szafranem, gałką muszkatołową i wodą różaną. /Więcej o przyprawach napiszę, gdy zaczniemy już akcję/

A na zakończenie tego długiego wywodu ciekawostka: jako pierwsza na kontynencie Ameryki Północnej pojawiła się kuchnia stanu Pendżab i do dziś pozostaje tam najbardziej rozpoznawana z takimi potrawami jak muttar paneer (curry z sera i groszku), aloo gobi (ziemniaki z kalafiorem) czy saag gosht (curry z baraniny i szpinaku). W dzisiejszych czasach najwięcej indyjskich restauracji poza granicami tego ogromnego kraju znajdziemy jednak w Wielkiej Brytanii, kraj ten można wręcz uznać za kolejny stan, ponieważ indyjskie dania tego rejonu są bardzo specyficzne, powstały w Europie i stamtąd rozprzestrzeniły się po świecie (być może nie wszyscy z Was wiedzą, że najbardziej rozpoznawalna indyjska potrawa, czyli Chicken Tikka Masala, powstała właśnie w Wielkiej Brytanii). Kuchnia indyjska jest popularna także w USA i Kanadzie oraz miesza się ze smakami południowo-wschodniej Azji (Malezja, Singapur, Filipiny, Indonezja, Wietnam) oraz Azji zachodniej (kraje arabskie).

Dzisiejszy post oczywiście to tylko ułamek obszernego tematu jakim jest kuchnia indyjska, mam nadzieję jednak, że jest choć trochę interesujący i że zachęci Was do poszukiwania swoich ulubionych potraw z tej części świata - naprawdę nawet największy sceptyk znajdzie tu coś dla siebie :). Tym którym niestraszne anglojęzyczne strony polecam doczytać sobie o poszczególnych regionach i typowych dla nich potrawach pod wskazanymi przeze mnie linkami.

ZAPRASZAM!

Blog Widget by LinkWithin