Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty

Dzień wolny. Śniadanie.

W wolny dzień można pozwolić sobie na nieco dłuższe przygotowywanie śniadania. W dzień wolny od rodziny (u mnie się to złożyło z dniem wolnym :) można pozwolić sobie na śniadanie nieco bardziej wykwintne. I naukę robienia jajek w koszulkach (ciągle nie bardzo mi to wychodzi). Gdy już opanuję tę sztukę to może jajka Benedict? W międzyczasie dzisiejszy przepis na wytrawne tosty z jajkiem z magazynu Gourmet.

TOSTY FRANCUSKIE Z PARMEZANEM ORAZ JAJKIEM W KOSZULCE
2 porcje

6 kawałków bagietki o grubości 2,5 cm
1 szklanka mleka
3 duże jajka
1/2 szklanki startego parmezanu
1 łyżka masła
2 łyżeczki octu z czerownego wina
1 łyżka oliwy z oliwek
2-3 szklanki dowolnych sałat - miałam w lodówce tylko szpinak i sałatę masłową :)
sól, pieprz

Piekarnik rozgrzej do 200 stopni.

Małą formę żaroodporną posmaruj masłem, spód wyłóż kawałkami bagietki. Mleko wymieszaj z jajkiem, solą i pieprzem.Wylej na chleb, posyp parmezanem, odstaw na 15-30 minut, aż biagetna wchłonie płyn. Całość posyp odrobiną masła, wstaw do piekarnika i piecz przez 20-25 minut.

Pod koniec pieczenia zrób jaja w koszulkach. Sałaty wymieszaj octem winnym i oliwą, dopraw solą i pieprzem.

Gotowe tosty rozłóż na 2 talerze, dodaj sałatę, a wierzch połóż jajko. Podawaj od razu.


Smacznego i życzę miłego dnia!

Ekstremalnie szybki chleb orkiszowy czyli WP #126

I choć ostatnio przechodzę okres, w którym mogłabym codziennie jeść pszenne francuskie bagietki, przepis na chleb orkiszowy z Weekendowej Piekarni zachęcił mnie swoją prostotą i szybkością wykonania. Przy odrobinie samozaparcia we wczesnym wstawaniu można go zrobić nawet na śniadanie. A więc upiekłam go rano przed pracą, a zjadłam do śniadania, które zrobiłam sobie o godzinie 16. Nie, nie moi drodzy, nie głodzę się całymi dniami. Ale i czy wy nie macie czasem ochoty zjeść śniadania na obiad?

CHLEB ORKISZOWY NA DROŻDŻACH
2 bochenki

The Big Book of Bread
Anne Sheasby


800g mąki orkiszowej jasnej lub razowej
- u mnie razowa
2 łyżeczki soli

7g suchych drożdży
- użyłam 20g drożdży świeżych
2 łyżki oliwy

1 łyżeczka miodu

600ml ciepłej wody
ziarna sezamu do posypania chleba

Dwie 900 gramowe foremki posmaruj oliwą. W misce wymieszaj mąkę oraz sól. Drożdże rozpuść w wodzie. Pośrodku mąki zrób dołek, wlej wodę z drożdżami, oliwę i miód. Wyrabiaj energicznie przez 5-10 minut , aż ciasto zacznie odchodzić od brzegów miski (choć może pozostać lekko klejące). Dobrze wyrobione ciasto podziel na dwie części, wypełnij do połowy każdą foremkę, dobrze dociskając do narożników. Przykryj natłuszczoną folią spożywczą i odstaw do wyrośnięcia w ciepłym miejscu, aż ciasto urośnie do krawędzi foremek (około 1 godziny). Wyrośnięte ciasto posmaruj mlekiem lub wodą, po czym posyp sezamem. Piecz w temperaturze 200 stopni przez 40-50 minut (ja piekłam z parą). Po upieczeniu wyciągnij z foremek i ostudź na kratce.

SZAKSZUKA
2 porcje

Najlepsze dania Billa Bill Granger


1 łyżka oliwy z oliwek

1 cebula, pokrojona w plasterki

2 papryki (dowolnego koloru), pokrojone w kostkę

1 łyżeczka suszonej słodkiej papryki
szczypta chilli

4 dojrzałe pomidory, obrane i pokrojone w kostkę

2 duże jajka

sól, pieprz

Podgrzej na patelni oliwę, dodaj cebulę i paprykę, smaż do zmięknięcia. Dodaj suszoną paprykę i chilli w proszku, smaż przez kolejne 5 minut. Dodaj pomidory, dopraw solą i pieprzem, smaż przez kolejne 2 minuty. W uzyskanej masie zrób drewnianą łyżką dwa zagłębienia. Do każdego zagłębienia wbij po jajku i smaż tak długo, jak lubisz. Podawaj od razu (u Billa z opieczonym chlebkiem Pita, u Iwony z chlebem orkiszowym :).

A teraz tradycyjny update dla rodziny i znajomych, których to za sprawą A. (moja domowa agencja marketingowa) bywa tu coraz więcej. Pierwszy tydzień małopolskich ferii spędziliśmy w ciepłym kraju, w dużej mierze w pozycji horyzontalnej z małymi epizodami stania na nogach w drodze na jeden z wielu posiłków lub do baru (tam chyba nawet częściej niż w kierunku jedzenia). Wybraliśmy miejsce, w którym byliśmy już 3 lata temu, żeby nie kusiło nas zwiedzanie... Mimo wszystko trochę kusiło, ale oparłam się. Nadrobiłam mnóstwo zaległości książkowych, czyli: pierwszą część "Dziedzictwa" Paoliniego (wiem, wiem, że to dla dzieci), "Cmentarz w Pradze" Umberto Eco (jak dla mnie numer jeden lektur wakacyjnych), bardzo na czasie "Witajcie w Raju. Reportaże o przemyśle turystycznym" Jennie Dielemans (z którą trochę się zgadzam, a trochę nie), "Listy starego diabła do młodego" C.S. Lewisa (niestety mój światopogląd pozostał bez zmian), "Extensę" Jacka Dukaja oraz pół "Dziennika rumowego" Huntera Thompsona, który to planuje dokończyć niedługo, a następnie obejrzeć film z niezmiennie boskim Johnnym... Jak na 8 dni wakacji i stały stopień upojenia alkoholowego myślę, że to rezultat imponujący, prawda?
Nasz już nie taki mały dzidziuś w tym czasie przebywał na zesłaniu u babci, której z tego miejsca oboje z A. dziękujemy za wytrwałość. Po powrocie okazało się, że umie już mówić 'nie' i często się tą umiejętnością chwali. Powrót do rzeczywistości na szczęście nie okazał się bardzo trudny, bo ominęliśmy największe mrozy, których większości z Was ominąć się nie udało :P. Poza tym jak zwykle: praca, praca, jeszcze więcej pracy.... I tak do następnych wakacji...

Smacznego!

Niedzielne śniadanie inaczej

Niedziela to czas na nieco dłuższe śniadanie, a ponieważ teraz gotujemy po indyjsku (wszystkie Wasze przepisy czytam, przepraszam jeśli nie nadążam komentować) to i śniadanie w lekko pikantnym stylu. O indyjskim śniadaniu na słodko pisałam tutaj: Koat Pitha i lassi.

Poranki w naszych stronach już nie są fajne. Szron na trawie i liściach, 2 stopnie powyżej zera (a i to nie potrwa pewnie zbyt długo). W ciągu dnia piękne słońce, ale mróz już czuć. Czas otulić rośliny na zimę, być może za tydzień lub dwa spadnie śnieg (tak jak rok temu). A więc na rozgrzanie przed pracami w ogrodzie (lub nie :) herbata.

HERBATA NA MROŹNE PORANKI
Spiced Chai for cold mornings
1 porcja

1 czubata łyżeczka herbaty liściastej lub 1 torebka herbaty wysokiej jakości
1 i 1/2 szklanki wrzącej wody
1/4 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
1/4 łyżeczki mielonego imbiru (lub 1 łyżeczka startego świeżego imbiru)
cukier

Zaparz herbatę (tak mocną/słabą jak lubisz). Pieprz i imbir wrzuć do dużego kubka, zalej gorącą herbatą, dobrze wymieszaj. Dodaj cukier, spróbuj, ewentualnie dosłodź(nawet jeśli zazwyczaj nie słodzisz herbaty warto dodać cukier, aby uzyskac słodko-ostry smak). Pij bardzo gorącą jednocześnie wdychając ostry aromat :).

OMLET Z LIŚĆMI CURRY
Akoori
1 duża/2 małe porcje

4 duże jajka
1/2 łyżeczka soli
1 łyżeczka ghee lub masła
1 łyżeczka oleju
5-8 świeżych lub mrożonych listków curry - u mnie suszone, namoczone w zimnej wodzie przez kilkanaście minut
1 łyżeczka startego imbiru lub pasty z imbiru
1 zielone chilli, bez pestek i membran, posiekane
1/4 szklanki posiekanych szalotek - u mnie czerwona cebula
2 szczypiory z dymki - pominęłam

Jajka dokładnie roztrzep, dodaj sól, odstaw. Na patelni o grubym dnie roztop ghee/masło z olejem, dodaj liście curry, imbir, chilli i krótko podsmaż. Dodaj szalotki oraz dymkę i smaż, aż zmiękną (około 4 minuty). Roztrzep jajka ponownie, wlej na patelnię, usmaż omlet z dwóch stron.

Aby zrobić inną wersję akoori użyj liści kolendry (2-3 łyżki) zamiast liści curry i czosnek zamiast dymki (czosnek podsmaż razem z imbirem, a kolendrę dodaj razem z jajkami). Przepis pochodzi z książki
Mangoes & Curry Leaves.

PUDLA
8 sztuk
Kuchnia Kryszny Adiraja dasa

200g mąki z ciecierzycy
50g mąki pszennej
1 łyżeczka kminu rzymskiego
1-2 świeże zielone chilli, bez pestek i membran, posiekane
1/4 łyżeczki asafetydy - nie jest polecana kobietom w ciąży i karmiącym więc pominęłam :)
3/4 łyżeczki kurkumy
1 i 1/2 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki pieprzu
1 łyżeczki mielonej kolendry
2 łyżki świeżej posiekanej kolendry
300ml zimnej wody
1 łyżeczka startego świeżego imbiru
2 średniej wielkości pomidory, obrane i drobno pokrojone
1 posiekana zielona papryka
- pominęłam
ghee lub masło do smażenia
3 łyżki soku z cytryny

W dużej misce zmieszaj mąkę z ciecierzycy z mąką pszenną. Następnie dodaj kmin, chilli, asafetydę, kurkumę, sól, pieprz oraz mieloną i świeżą kolendrę. Powoli dolewaj zimną wodę, mieszając, aż do otrzymania gęstego ciasta naleśnikowego (ciasto może wydawać się za gęste, jednak rozcieńczy je sok z pomidorów). Wmieszaj starty imbir, kawałki pomidorów i papryki. Odstaw.

Na patelni roztop ghee lub masło. Wylej na patelnię tyle ciasta by powstały naleśniki o średnicy 10-13 cm. Smaż na małym ogniu z obu stron, aż będą chrupkie i złotobrązowe (4-5 minut). Gotowe pudla skrop z wierzchu sokiem z cytryny. Podawaj na gorąco.

Smacznego!

Malpuas, czyli indyjskie naleśniki w wersji mini

Małe, indyjskie naleśniki, które Wam dziś prezentuje robi się bardzo prosto z mąki i jogurtu (bez jajek). Ciasto fermentuje przez kilka godzin, przez co jest bardzo lekkie - spokojnie można je przygotować wieczorem i wykorzystać rano do sporządzenia świetnego indyjskiego śniadania. Malpuas po usmażeniu macza się w syropie cukrowym, przez są bardzo słodkie, ale rewelacyjnie pasują do mocnego aromatu kopru i kardamonu oraz owoców jako dodatku (czy lekko kwaśnego sorbetu). Zamiast kardamonu można też użyć czarnego pieprzu, co zmieni nieco charakter tego dania (ostro-słodka wariacja). Przepis z książki Mangoes & Curry Leaves.

MALPUAS
4 porcje (20-25 sztuk)

ciasto
1 szklanka (150g) mąki pszennej
1 szklanka (225ml) jogurtu naturalnego
około 1/4 szklanki (55ml) wody
2 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki mielonych nasion kopru włoskiego
1/8 łyżeczki mielonego kardamonu
szczypta soli
syrop
1 szklanka cukru
- połowa wystarczy
1 szklanka wody
- połowa wystarczy
dodatkowo: 3-4 łyżki ghee, masła lub oleju do smażenia
opcjonalnie: świeże owoce, sorbet owocowy, migdały lub pistacje

W małej misce zmieszaj mąkę z jogurtem. Stopniowo dodawaj wodę, aż do uzyskania płynnego ciasta naleśnikowego (ilość wody zależy od konsystencji jogurtu, którego używasz). Wmieszaj cukier, koper włoski i kardamon. Szczelnie przykryj i odstaw na 6-8 godzin. Ciasto można odstawić do fermentacji na maksymalnie 24 godziny - należy wtedy włożyć je do lodówki i wyciągnąć na 1 godzinę przed smażeniem naleśników.

Przed smażeniem przygotuj syrop. Cukier i wodę umieść w rondelku o grubym dnie. Doprowadź do wrzenia, mieszając od czasu do czasu, po czym gotuj na małym ogniu przez 5 minut. Po tym czasie zmniejsz ogień do bardzo niskiego, tak by utrzymać syrop gorący, ale już dłużej nie gotować.

Na średnim ogniu rozgrzej patelnię o grubym dnie i szczodrze posmaruj tłuszczem. Do ciasta dodaj sól i jeśli to konieczne odrobinę wody. Nakładaj na patelnię po 1 kopiatej łyżce ciasta naleśnikowego, lekko rozsmarowując je tylną stroną łyżki (ponieważ naleśniki są małe, można smażyć po kilka na raz na jednej patelni). Gdy brzegi malpuas zetną się i zabrązowią, przewróć je i smaż też z drugiej strony. Po upieczeniu od razu zamocz w rondelku z syropem, po czym przełóż na talerz. Powtarzaj te czynności z pozostałym ciastem, od czasu do czasu dodając nieco tłuszczu na patelnię. Całość lekko pokrop pozostałym syropem i posyp orzechami lub migdałami (opcjonalnie).

Malpuas można podawać jako deser ze śmietaną lub sorbetem owocowym (np. z mango), albo na śniadanie lub brunch ze świeżymi owocami.

Smacznego!

Chińskie naleśniki dwuwarstwowe

Chyba w każdym miejscu na świecie można dostać naleśniki. Oczywiście także i w Chinach - a że to kraj ogromny i zróżnicowany, robi się się tam naprawdę wiele rodzajów naleśników lub placków naleśnikopodobnych. Dziś prezentuje Wam dwuwarstwowe naleśniki ludu Hui, które można kupić w prowincji Qinghai. Przepis pochodzi z książki Jeffrey'a Alforda i Naomi Duguid Beyond the Great Wall. Recipes and travels in the other China.

Naleśniki te robi się z dwóch rodzajów ciast: pierwszego tylko z mąki i wody oraz drugiego nieco słodszego i bardziej wyrazistego, z dodatkiem jajek i cukru. Te placki są bardzo miękkie i puszyste, a także nieco orientalne w swoim slodko-słonym smaku.

CHIŃSKIE NALEŚNIKI DWUWARSTWOWE
Hui two-layer crepes

4-6 porcji

1 warstwa
1 i 1/4 szklanki (175g) mąki
1 i 1/2 szklanki (335ml) wody o temperaturze pokojowej
1 i 1/2 łyżki oleju roślinnego
1 łyżeczki soli
2 warstwa
1 szklanka (140g) mąki
2 duże jajka
1 szklanka (225ml) wody o temperaturze pokojowej
3 łyżki cukru

1 warstwa
Mąkę umieść w misce, dodaj wodę i ubijaj, aż uzyskasz gładkie, rzadkie ciasto. Dodaj olej i sól, wymieszaj do połączenia składników. Przykryj i odstaw na 45-60minut.

2 warstwa
Mąkę umieść w misce. Jajka roztrzep z wodą, dodaj do mąki. Ubijaj, aż uzyskasz gładkie, rzadkie ciasto. Na końcu dodaj cukier, dokładnie wymieszaj. Przykryj i odstaw na 45-60 minut.

Oba ciasta ponownie wymieszaj. Patelnię (25-30cm, ja użyłam małej patelni) dobrze rozgrzej i lekko posmaruj olejem. Pierwszą warstwę ciasta przelej na patelnię (ruchem spiralnym od środka ku krawędzią) tak by pokryła całe dno (cienko). Smaż przez około 1 minutę, po czym wlej na wierzch drugą warstwę (wyrównaj wierzch grzbietem łyżki). Smaż przez koleją minutę lub do momentu, gdy powierzchnia naleśnika zetnie się. Skrop wierzch odrobiną oleju i odwróć naleśnika. Smaż z drugiej strony przez około 1 minutę, następnie złóż na pół i przełóż na talerz. Cały proces powtórz z pozostałym ciastem.

Tak przygotowane naleśniki są w Xining sprzedawane solo, ale nadają się doskonale także do nadziewania na wszelkie możliwe sposoby: zarówno słodkie, jak i te wytrawne (ja poszłam w kierunku chińsko-polskim i zjadłam po prostu z serem :). Można je smażyć w dowolnych rozmiarach, nawet bardzo małych.

Smacznego!

Indyjskie śniadanie bananowe, czyli lassi i koat pitha

Kontynuując mój prywatny tydzień z kuchnią indyjską i jej pokrewnymi dziś zapraszam na śniadanie. Śniadanie w całości bananowe :). Moja obsesja na punkcie bananów powoli robi się przerażająca. Co jest tym ciekawsze, że jeszcze kilka miesięcy temu te owoce znajdowały się na samym dole mojej listy ulubionych produktów.

Dziś będzie o lassi i pitha, czyli o koktajlu jogurtowym i bananach w cieście z mąki ryżowej. Wszystkie przepisy pochodzą z książki Mangoes & curry leaves.

BANANOWE LASSI
4 porcje

2 szklanki jogurtu naturalnego
2 szklanki wody
szczypta soli
cukier do smaku - u mnie 4 łyżki brązowego cukru
2 dojrzałe banany
dodałam odrobinę kardamonu (opcja)
lód

Wszystkie składniki (oprócz lodu) umieść w blenderze i dokładnie zmiksuj. Rozlej do szklanek wypełnionych lodem. Podawaj od razu :).

Lassi to napój bardzo popularny w Indiach, w zasadzie to jogurt zmieszany z wodą i rozmaitymi dodatkami. Zamiast bananów można użyć mango lub innych owoców. Albo zupełnie z nich zrezygnować i dolać do jogurtu nieco (1/2 łyżeczki) wody różanej (to wersja z Katmandu). Ten napój wspaniale orzeźwia. Warto spróbować już teraz, gdy robi się już ciepło.

KOAT PITHA
2-3 porcje

2 dojrzałe banany
1/3 szklanki cukru indyjskiego jaggery (cukier palmowy)
- można zastąpić cukrem trzcinowym lub klonowym - u mnie 60g brązowego cukru
szczypta soli
1/3 szklanki (40g) mąki ryżowej
olej kokosowy lub z orzeszków ziemnych do głębokiego smażenia
- użyłam tego drugiego

Banany rozgnieć widelcem (lekko i niezbyt dokładnie, aby pozostały grudki), dodaj cukier, sól i mąkę ryżową. Wymieszaj za pomocą drewnianej łyżki.

W rondlu o grubym dnie rozgrzej olej (do 160 stopni lub po prostu tak jak na pączki). Przygotuj talerz wyłożony ręcznikiem papierowym i dwie łyżki. Za pomocą jednej łyżki przekładaj masę na olej, smaż z dwóch stron (na złotobrązowy kolor). Drugą (czystą) łyżką wyciągaj gotowe pitha z oleju i przekładaj na przygotowany talerz. Podawaj gorące lub ciepłe.

Te smażone kuleczki to bardzo prosty i szybki sposób na baaardzo słodką przekąskę o mocno bananowym aromacie. W Assamie nazywa się je kaot pitha. Pitha z kolei to dość szerokie określenie wszelkiego rodzaju smażonych przysmaków na bazie mąki ryżowej. Wspaniale pasują do lassi. Stopiony na głębokim tłuszczu cukier nadaje im karmelowej, ciągnącej się struktury.

Smacznego!

Blog Widget by LinkWithin