Chleb żytni z melasą i czarnuszką - WP #102

Jak obiecałam tak robię, czyli nadrabiam zaległości. Dziś u mnie wypiek z edycji 102 Weekendowej Piekarni, czyli rewelacyjny chleb Reinharta, zaproponowany przez Kasię. To jeden z lepszych chlebów jaki jadłam. Dzięki zakwasowi dość długo świeży. Ma wspaniałą, chrupiącą skórkę. Jeśli go jeszcze nie piekliście to spróbujcie. Ja na pewno będę do niego wracać często.

CHLEB ŻYTNI Z MELASĄ I CZARNUSZKĄ
1 bochenek

zaczyn 1
60g mąki żytniej razowej (typ 2000)
170g mąki pszennej razowej
1/2 łyżeczka soli
170g mleka, mleka sojowego, mleka ryżowego, jogurtu
- u mnie mleko ryżowe
zaczyn 2
70g zakwasu żytniego
220g mąki żytniej razowej (typ 2000)
170g wody o temperaturze pokojowej
ciasto właściwe
60g mąki żytniej razowej (typ 2000)
1 łyżeczka soli
2 i 1/4 łyżeczki suszonych drożdży - użyłam 10g drożdży świeżych, rozpuszczonych w 2 łyżkach wody (do ciasta wmieszałam nieco więcej mąki)
30g melasy
30g miękkiego masła
2 łyżeczki czarnuszki

zaczyn 1
Wszystkie składniki dokładnie wymieszaj w misce, przykryj folią spożywczą i odstaw na noc w temperaturze pokojowej.

zaczyn 2
Wszystkie składniki dokładnie wymieszaj w drugiej misce, przykryj folią spożywczą i odstaw na noc w temperaturze pokojowej.

ciasto właściwie
Zaczyny z obu misek zmieszaj ze sobą. Dodaj pozostałe składniki, całość połącz ręcznie lub mikserem - to ciasto nie wymaga zbyt długiego wyrabiania. Przykryj miskę folią i odstaw do wyrastania na około 60 minut. Następnie uformuj bochenek lub przełóż do formy wysmarowanej olejem i wysypanej otrębami żytnimi. Posyp wierzch otrębami (pominęłam), odstaw do wyrastania na około 1 godzinę - ciasto powinno wypełnić formę (u mnie 90 minut).

Piekarnik rozgrzej do 230 stopni. Wstaw chleb. Piecz parą przez 15 minut, po czym zmniejsz temperaturę do 210 stopni i dopiekaj kolejne 30-40 minut - upieczony chleb, popukany od spodu będzie wydawał głuchy odgłos (ostatnie 10 minut piekłam chleb bez foremki). Wyciągnij z formy i ostudź na kuchennej kratce.

PASTA JAJECZNA MARTHY
według Marthy Stewart
4 porcje

8 jajek ugotowanych na twardo
1/2 szklanki majonezu
2 łyżki posiekanych łodyg selera naciowego
2 łyżeczki musztardy Dijon
kilka kropli ostrego sosu typu Tabasco
sól, pieprz

Jajka obierz i drobno pokrój w kostkę. Dodaj majonez, selera, musztardę. Dopraw do smaku ostrym sosem, solą i pieprzem. Podawaj z zieloną sałatą dowolnego rodzaju, chlebem razowym lub tostami.

Smacznego!

Zima. Mleko z miodem. Miód z mlekiem.

Ciągle zima. Być może nie zima stulecia, ale jednak jest i nic nie zapowiada wiosny. Choruję bardzo często. W tym roku przechodziłam już grypę żołądkową i ciężkie przeziębienie. To drugie na własne życzenie. Przed ciążą nigdy nie chorowałam. Od urodzenia dziecka prawie cały czas. Za to dziecko jest zdrowe. W przyrodzie nic nie ginie :).

Dziś więc mleko z miodem, czy też miód z mlekiem. Przepis wyszperany bardzo dawno temu na blogu
Kitchen Wench. Poniżej wersja z moimi zmianami, czyli mniej miodu, więcej mleka, dużo mniej roboty :).

GALARETKA MLECZNO-MIODOWA
3 porcje

galaretka miodowa
200ml zimnej wody
3 łyżki miodu o silnym smaku
- u mnie kasztanowy
1 i 1/2 łyżeczki żelatyny
panna cotta waniliowa
350ml mleka
120ml śmietanki 30% lub śmietany kremówki
3 łyżeczki żelatyny
nasiona z 1 wanilii lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2 łyżki cukru

galaretka miodowa
Wodę zmieszaj z miodem w małym rondelku, wierzch posyp żelatyną, odstaw na 5 minut. Następnie całość wymieszaj i gotuj na małym ogniu, aż płyn będzie na tyle gorący, że żelatyna całkowicie się rozpuści. Rozlej do szklanek, a gdy ostygnie przykryj folią spożywczą i wstaw do lodówki.

Gdy galaretka stężeje (30-60 minut) przygotuj warstwę mleczną.

panna cotta waniliowa
Wszystkie składniki umieść w rondelku, wymieszaj, wierzch posyp żelatyną, odstaw na 5 minut.
Zamieszaj, po czym gotuj na małym ogniu, aż płyn będzie na tyle gorący, że żelatyna całkowicie się rozpuści. Odstaw do ostygnięcia, a gdy osiągnie temperaturę pokojową, rozlej do szklanek z galaretką miodową, przykryj folią i wstaw do lodówki. Podawaj, gdy całkowicie stężeje (po godzinie).

Nie jestem wielką fanką mleka w postaci płynnej. Właściwie używam go tylko do kawy. Ale taka galaretka to już co innego. Wielbiciele metod naturalnych w leczeniu przeziębień na pewno też ją polubią. A ci najbardziej ekstremalni mogą sobie dodać jeszcze warstwę z czosnku ;).

A. spróbował, nie wypluł i zjadł. Uwierzcie mi to znaczy dość dużo :)

Smacznego!

Ekspresowy chleb z domu na farmie - WP #106

Chleb z wydania #106 Weekendowej Piekarni miałam jak zwykle odłożyć na później, a upiec dziś zaległy razowiec z czarnuszką i melasą. Niestety zapomniałam i nie wyciągnęłam wczoraj zakwasu z lodówki :). Nie było więc wyjścia. Rację ma gospodyni, dobry z tego bochenka chleb awaryjny, prosty nawet dla początkujących.

Jedyne zmiany, jakie poczyniłam to zwiększenie ilości wody do 350ml. Ciasto na zdjęciu z magazynu wydawało mi się bardzo zbite i twarde. Mój chleb wyrastał w piekarniku rozgrzanym do 30 stopni (+termoobieg), jednak i tak zajęło mu to nieco więcej czasu niż podano w przepisie. Ale dodać też muszę, że posiadam tylko jedną, dość długą keksówkę :). I woda, której użyłam była raczej chłodna.

FARMHOUSE LOAF
1 bochenek

500g mąki pszennej chlebowej
2 łyżeczki drobnej soli morskiej
15g świeżych drożdży
1 łyżeczka drobnego cukru
300ml letniej wody
- u mnie 350ml

Mąkę i sól przesiej do dużej miski, pośrodku zrób dołek. W małej miseczce wymieszaj drożdże z cukrem i 2 łyżkami wody. Mieszaj do rozpuszczenia, a następnie odstaw na 2 minuty - płyn powinien się lekko spienić. Wlej do dołka w mące wraz z pozostałą wodą. Szybko wymieszaj drewnianą łyżką. Przenieś ciasto na lekko obsypany mąką blat i zagniataj przez około 10 minut, aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne (wyrabiałam Kitchen Aidem przez 7 minut na prędkości 4). Uformuj kulę, po czym przełóż ją do naoliwionej miski. Pozostaw pod przykryciem w ciepłym miejscu na około 45 minut, do podwojenia objętości (u mnie 1 godzina).

Wyrośnięte ciasto przełóż na blat i krótko zagnieć. Następnie uformuj prostokąt, złóż boki do środka i włóż do lekko naoliwionej foremki. /ja formowałam tradycyjnie, czyli zwijając prostokąt w rulon/ Foremkę umieścić w dużym foliowym worku lub przykryj natłuszczoną folią spożywczą i odstaw do wyrośnięcia na około 20 minut. Ciasto powinno urosnąć powyżej krawędzi foremki (mojemu zajęło to 40 minut :).

Piekarnik rozgrzej do 220 stopni (lub 200 termoobieg).

Chleb lekko oprósz mąką i piecz przez 30-35 minut. Upieczony bochenek ostukany od spodu powinien wydawać głuchy odgłos. Jeśli to konieczne, dopiecz chleb (już bez foremki) przez 5 minut (tak zrobiłam). Przed pokrojeniem ostudź na kratce.

Miąższ chleba jest delikatny, puszysty, miękki. Skórka cienka i lekko chrupiąca. I chociaż, jak to typowy chleb drożdżowy, nie dotrwa on w najlepszym stanie do jutra, to myślę, ze tosty wyjdą z niego świetne i na drugi dzień.

A dziś wieczorem już na pewno wyciągnę zakwas z lodówki i w końcu zacznę nadrabiać zaległości....

Smacznego!
Blog Widget by LinkWithin