Cukrowe pianki

Ubijaliście kiedyś cukier? :) Jest to niezwykle zabawne i zaskakujące doświadczenie.

Koniecznie chciałam zrobić coś Halloweenowego. Gdy zobaczyłam przepis na
Marshmallow for Piping u Marthy Stewart wiedziałam, że to będzie to. Według mnie pianki w smaku nie przypominają marshmallow, więc nazwałam je po prostu cukrowymi. Ale już konsystencja jest podoba, są słodkie (smakują jak cukier :), można je barwić na dowolny kolor oraz nadawać im nawet najbardziej wymyślne kształty. Oczywiście o ile posiada się trochę zdolności manualnych. Mi zamarzyły się halloweenowe piankowe kości, niestety po kilku próbach poddałam się i wycisnęłam je w tradycyjny wzór. Zdolności manualnych brak.

CUKROWE PIANKI

2 i 1/2 łyżeczki żelatyny
1/3 szklanki chłodnej wody
1 szklanka cukru
1/4 szklanki chłodnej wody
opcjonalnie: barwniki lub kolorowe soki, kolorowy cukier, cukier puder

1/3 szklanki chłodnej wody przelej do miski i posyp żelatyną. Odstaw na 5 minut, żeby żelatyna napęczniała.

W rondelku połącz cukier z 1/4 szklanki wody i mieszaj, gotując na średnim ogniu, aż cukier się rozpuści. Przestań mieszać i podgrzej uzyskany syrop do 115 stopni (nie miałam termometra, więc doprowadziłam do wrzenia i gotowałam jeszcze 1 minutę). Zdejmij z ognia, dodaj żelatynę i mieszaj, aż mikstura nieco ostygnie. Następnie za pomocą miksera ubijaj przez około 8-10 minut, aż uzyskasz gęstą pianę (przypomina mocno ubite białka).

Gotową pianę przełóż do cukierniczego woreczka i wyciśnij kształty (ja wyciskałam na matę sylikonową, na cokolwiek wyciskasz posyp powierzchnię szczodrze cukrem pudrem, ponieważ masa przywiera). Odłóż do całkowitego zastygnięcia (nie do lodówki, ale raczej w chłodne miejsce, pianki są już gotowe po 1-2 godzinach).

Gotowe pianki obtocz w cukrze lub cukrze pudrze.

Smacznego!

Dyniowe Cafe Latte

Dziś dynia śniadaniowa :). Ale najpierw coś o mnie: przez bardzo długi okres swojego życia zaczynałam dzień od cafe latte; trwało o kilka lat, do momentu, w którym zepsuł mi się mój ukochany ekspres Krupsa. I mimo, że mam teraz ekspres zastępczy (taki z prawdziwego zdarzenia kupię sobie dopiero w przyszłym roku), to już śniadaniowej kawy nie pije :(. To po prostu nie jest to samo. Wyjątek stanowi poniższa kawa z pure dyniowym, którą ostatnio odkryłam. Jest rewelacyjna, zwłaszcza gdy wstanie się rano, a na zewnątrz poniżej zera. Bardzo mocno kojarzy mi się ze świętami. Jeśli tylko moja dynia dotrwa, będę taką kawę piła na pewno przez całą zimę.

DYNIOWE CAFE LATTE
1 porcja

1 łyżka pure z dyni
1 filiżanka mocnego espresso
1/4 łyżeczki cynamonu
1/8 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
1/8 łyżeczki startych goździków
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1-3 łyżeczek brązowego cukru
150ml gorącego mleka

Pure z dyni zmiksuj z espresso, wszystkimi przyprawami, ekstraktem waniliowym i cukrem. Wlej do wysokiej szklanki. Gorące mleko ubij na pianę, zalej kawę, wymieszaj i gotowe :). Cafe Latte można dodatkowo posypać gałką muszkatołową lub cynamonem.

Smacznego!

Kulinarny łańcuszek 3w1: ciasto, kurczak i kolejna ofiara

Dziś spędziłam dzień na gotowaniu propozycji Joanny z bloga Notatki Kulinarne, którego nawet mam zapamiętanego na swojej stronie. Zrobiło mi się więc bardzo miło z tego powodu. Postanowiłam wysilić się nieco bardziej niż zazwyczaj i:
- ugotować oba przepisy,
- zrobić to przed zachodem słońca, żeby zdjęcia były ładniejsze.

Niestety oba przepisy musiałam nieco zmienić. Ale po kolei...

Zaczynając od ciasta... Niestety nie udało mi się już kupić śliwek, zastąpiłam je więc gruszkami, coby trzymać się owoców sezonowych. Bardzo chciałam ten wypiek zrobić w nowej foremce, w kształcie mini keksówki. I gdy wyłożyłam ciasto, masę serową i owoce okazało się, że albo forma jest za płytka, albo (co bardziej prawdopodobne) ułożyłam zbyt wiele ciasta w pierwszej warstwie tak, że druga się już nie zmieściła. Dwuwarstwowa sernikowa fala jest więc u mnie ciastem jednowarstwowym, choć trochę tą falę jednak widać :). Ciasto wyszło świetnie, ale nie mogłoby być inaczej. Swoją drogą, mówiłam wam już, że uwielbiam cukier dark muscovado?

CIASTO OWOCOWE Z SERNIKOWĄ FALĄ

200g serka kremowego - u mnie zawsze Wieluń
1 laska wanilii, środek - użyłam 1,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego
3 łyżki cukru
4 średnie jajka - dałam 3 duże
175g miękkiego masła
175g dark muscovado
200g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
400g pokrojonych śliwek - u mnie gruszki
dodałam też 1/2 łyżeczki cynamonu do ciasta
cukier puder do oprószenia

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Formę 28x18cm wyłóż papierem do pieczenia lub posmaruj masłem i oprósz bułką tartą.

Ubij twaróg z wanilią, 3 łyżkami cukru i jednym jajkiem na gładką masę.

W osobnym naczyniu ubij pozostałe jajka z masłem, cukrem muscovado, cynamonem, mąką i proszkiem do pieczenia. Ucieraj przez około 2 minuty, aż masa będzie kremowa.

Połowę ciasta wyłóż do formy, na nim rozłóż połowę masy serowej, a następnie połowę owoców. Powtórz: ciasto, sernik, owoce. Piecz przez 40-45 minut uważając, aby nie przepiec.

Lekko ostudzone ciasto posyp cukrem pudrem. Podawaj na ciepło albo zimno z kulką lodów waniliowych.



Drugi przepis, czyli kurczak po koreańsku, przywołał wiele miłych wspomnień. Dokładnie 10 lat temu (jesień 1999 roku) spędziłam z ojcem 4 niezwykle męczące dni w Korei Południowej. Pojechaliśmy tam do pracy, a ponieważ uprzejmość Koreańczyków jest ogromna, musieliśmy też nieco pozwiedzać. Ten wyjazd jest więc moim życiowym rekordem braku snu: nie spałam 4 noce, wypiłam hektolitry kawy i co w tej sytuacji jest ciekawe, wszystko bardzo dokładnie pamiętam (niestety był to okres przed cyfrówkami, więc musiałabym najpierw wydobyć kliszę od ojca, żeby wam siebie wtedy pokazać :). I tak kilka słów o kuchni. Poza jednym jedynym razem, kiedy byliśmy na wesołym koreańskim grillu, jedzenie bardzo mi nie smakowało :). Kim Chi robione w tradycyjny sposób, czyli kapusta marynowana w chili i zakopywana na co najmniej kilka dni w ziemi, jest według mnie do tej pory najobrzydliwszą rzeczą do zjedzenia na świecie (i najbardziej cuchnącą). Poza tym jedliśmy tam wiele rzeczy bez smaku: zupę z ryżu (ryż plus woda z jego gotowania), dziwne zupy z wodorostów bez przypraw, mięsa, ryby, warzywa gotowane bez soli i przypraw. Oczywiście nie czyni mnie to ekspertem od kuchni koreańskiej, gdyż spędziłam tam zaledwie 4 dni, a na 3 dzień przeszliśmy na kuchnię japońską, ale do tej pory koreańskie potrawy kojarzą mi się bardzo źle. Za pomocą przepisu Joanny postanowiłam to zmienić.

Jeśli więc chodzi o kurczaka zmieniłam przepis dość mocno, co mam nadzieję Joanna mi wybaczy, ale: z powodu ogromnego urazu do kuchni polskiej nie potrafię zjeść mięsa w sosie śmietanowym, a także (poza sałatką z kurczaka) mięsa w połączeniu z owocami. Ale wybrnęłam (mam nadzieję) rezygnując z owoców i zastępując śmietanę sosem sojowym z dodatkiem oleju sezamowego. Zaszalałam i także ryż ugotowałam na sposób koreański (ryż kleisty).

KURCZAK PO KOREAŃSKU
2 porcje

400g filetów z piersi kurczaka
400g pora - u nie 100g; Joanno naprawdę aż tyle pora?
2 czerwone strączki chili - u mnie 1 sztuka
2 łyżki oleju
słodka papryka w proszku
śmietanka kremówka - zastąpiłam 40ml sosu sojowego z 1 łyżeczką oleju sezamowego (oleju można dodać więcej jeśli się lubi jego smak)
1/2-3/4 szklanki wody
1 puszka brzoskwiń - zrezygnowałam
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
2 łyżki soku z cytryny - zrezygnowałam
sól - zrezygnowałam ponieważ mój sos sojowy jest słony, dodałam za to nieco imbiru


Filety z kurczaka umyj, osącz i pokrój na małe kawałki. Pory oczyść, umyj i pokrój w plasterki. Jeden strączek chili przekrój wzdłuż, usuń pestki i drobno posiekaj.

Na dużej patelni rozgrzej olej, podsmaż na nim mięso. Dodaj posiekane chili i smaż przez chwilę. Dopraw słodką papryką i imbirem. Pory połącz z produktami na patelni i krótko podsmaż. Dodaj sos sojowy z olejem sezamowym, a na końcu wodę. Gotuj na dużym ogniu przez około 5 minut. Gdy sos lekko odparuje dodaj rozrobioną odrobiną wody mąkę ziemniaczana i zagotować. Podawaj z ryżem.

RYŻ PO KOREAŃSKU
według Cooking Korean
4 porcje


2 i 1/2 szklanki ryżu
3 szklanki wody (prawdziwy Koreańczyk gotuje w wodzie bez soli, ja jednak jestem Polką i użyłam wody osolonej)

Krok 1. Płukanie ryżu.
Ryż przełóż do miski i zalej zimną wodą. Włóż do środka rękę i delikatnie płucz ryż wykonując koliste ruchy w misce. Wylej wodę, wlej świeżą i powtarzaj tę czynność do momentu, aż woda z płukania ryżu będzie zupełnie przejrzysta (4-5 razy). Wielu Koreańczyków nie płuka ryżu zbyt wiele razy, ponieważ sądzą, że woda wypłukuje wartości odżywcze. Ale dokładnie umyty ryż jest smaczniejszy i bardziej błyszczący.

Krok 2. Odmierzanie.
Wypłukany ryż przełóż do garnka i wlej odpowiednią ilość wody. Stosunek ryżu do wody powinien wynosić 1:1,2. Odłóż na 30 minut (ryż nieco wchłonie w tym czasie wodę, ale nie dodawaj później więcej wody!).

Krok 3. Gotowanie.
Taktyka 5-5-5-5. Gotuj ryż pod przykryciem, najpierw przez 5 minut na dużym ogniu, następnie przez 5 minut na średnim ogniu i przez kolejne 5 minut na małym ogniu. Zdejmij z ognia i pozostaw w garnku (nie zdejmując pokrywki) na kolejne 5 minut.
Gdy ryż jest gotowy zdejmij pokrywkę i delikatnie go wymieszaj.


I to by było na tyle jeśli chodzi o moje dzisiejsze gotowanie. Dziękuje Joannie za przepisy, które były szybkie, proste i bardzo smaczne. Dziękuje też wszystkim tym, którym chciało się przeczytać ten post w całości :).



A do następnej rundy kulinarnego łańcuszka wybieram andzię-35, która prowadzi dwa blogi: Moja internetowa naleśnikarnia i Pyszne jedzonko.

A moje propozycje to:
- Risotto z dynią i krewetkami (można też użyć cukinii lub innego warzywa)
- Mleczny chleb z czarnym sezamem (jeden z moich ulubionych chlebów; czarny sezam można ewentualnie zastąpić zwykłym lub makiem; z tego przepisy można też zrobić bułki).

Smacznego!

Czarno-pomarańczowe spaghetti na Halloween

Od kilku dni codziennie jem dynię :). Dziś zrobiłam makaron z przepisu znalezionego na stronie internetowej magazynu Gourmet. Zmieniłam lekko proporcje i pominęłam oliwki, których nie jem, jeśli nie muszę. I chociaż nie obchodzę Halloween, ani nie uczęszczam na halloweenowe imprezy, myślę, że ta czarno-pomarańczowa pasta idealnie się nadaje na tego typu spotkania. Warto poszukać dyni o mocno pomarańczowym miąższu, mi zajęło to trochę czasu, większość dostępnych tutaj dyń ma środek raczej ciemnożółty. Ale opłaciło się. Na żywo to danie wygląda o wiele lepiej, ale jak już pisałam kiedyś, mój aparacik nie radzi sobie ze sztucznym światłem :(. Ach, i smakuje bosko!

Ps. W sklepie w Nowym Targu mam do wyboru: dynię, dynię deserową (której dziś użyłam, choć jest malutka i bardzo droga, a także nikt nie ma pojęcia jaka to odmiana) oraz małe dynie dekoracyjne. Strasznie zazdroszczę wszystkim tym, którzy mają do wyboru wiele odmian tego warzywa. I znają ich nazwy i smaki...


CZARNO-POMARAŃCZOWE SPAGHETTI NA HALLOWEEN
czyli czarne spaghetti z dynią i papryką
4 porcje

500g pomarańczowego miąższu dyni
2 pomarańczowe papryki
4 ząbki czosnku
1 łyżka posiekanego tymianku
1/2 łyżeczki suszonych płatków chili - użyłam kawałka świeżej papryczki
1/4 szklanki oliwy z oliwek
300g czarnego spaghetti lub linguine
1/2 szklanki czarnych oliwek bez pestek - pominęłam
sól, pieprz
parmezan do posypania (opcjonalnie)

Piekarnik rozgrzej do 215 stopni.

Dynię pokrój na 1,5 cm kawałki, a paprykę w 2,5 cm kostkę. Czosnek pokrój w plasterki, oliwki przekrój na pół.

Wymieszaj dynię i paprykę z czosnkiem, tymiankiem, chili, oliwą, solą i pieprzem. Całość przełóż do żaroodpornego naczynia i piecz (mieszając raz po upływie połowy czasu) przez 25-35 minut (aż warzywa zmiękną).

Makaron ugotuj w dobrze osolonej wrzącej wodzie, aż będzie al dente. Odlej 1/2 szklanki wody z gotowania makaronu. Makaron odsącz i wrzuć z powrotem do garnka.

Warzywa wyciągnij z piekarnika i polej je wodą pozostałą z gotowania makaronu. Wmieszaj oliwki, a następnie przełóż mieszankę do makaronu. Mieszaj i podgrzewaj przez 1 minutę. Podawaj gorące, posypane startym parmezanem.

Smacznego!

Dyniowe gnocchi z masłem szałwiowym

Przepis na to gnocchi znalazłam na nieco niedocenianym blogu Meg - Basic Taste. Uwielbiam gnocchi! Tak jak i nasze polskie kluski i kopytka. Ten przepis jest naprawdę idealny. Mocno jesienny, lekko dyniowy :). Jeśli nie macie słodkiego ziemniaka to nic nie szkodzi. I bez niego to danie smakuje wspaniale. Można też użyć innych ziół, ale osobiście uważam, że połączenie dyni i szałwii jest doskonałe (i myślę, że Bea się tu ze mną zgodzi :).

DYNIOWE GNOCCHI Z MASŁEM SZAŁWIOWYM
adaptacja przepisu z magazynu Gourmet
4 porcje


550g czerwonych ziemniaków
(lub zwykłych, raczej mącznych)
1 słodki ziemniak (można zastąpić zwykłymi ziemniakami, smak będzie inny, ale też bardzo dobry)
300g dyni lub squasha (waga po oczyszczeniu, ze skórką)
1 jajko
1/2 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
1/3 szklanki startego parmezanu
1,5 to 2,25 szklanki (225g-275g) mąki
2 łyżki oliwy z oliwek
20 liści szałwii - dodałam 10 więcej, moja szałwia miała bardzo małe listki
4 łyżki masła
sól, pieprz

Piekarnik rozgrzej do 200 stopni. Na środkowym poziomie umieść ziemniaki, batata i plaster dyni (u mnie posmarowany masłem). Piecz przez około 45 minut (dynia może upiec się szybciej niż ziemniaki) lub do momentu, aż wszystkie warzywa zmiękną. Wyjmij z piekarnika i odstaw na chwilę do ostygnięcia, następnie obierz je ze skórek i przeciśnij przez praskę do ziemniaków lub zmiksuj w blenderze. Uzyskaną masę odłóż do całkowitego wystygnięcia.

Jajko ubij z gałką muszkatołową, 1 łyżeczką soli i 1/2 łyżeczki pieprzu. Dodaj do masy ziemniaczano-dyniowej i dokładnie wymieszaj. Następnie dodaj ser i 1,5 szklanki mąki, zamieszaj i przełóż ciasto na wysypany mąką blat. Zagniataj (stopniowo dodając mąki, jeśli to konieczne) do momentu, gdy ciasto będzie gładkie, ale lekko lepkie.

Gotowe ciasto posyp nico mąką i podziel na 6 części. Z każdej części uformuj wałek o grubości około 1,5 cm, a następnie pokrój je na 1,25-1,5 cm kawałki; wszystkie kawałki uformuj w kulkę i lekko oprósz mąką.

Za pomocą widelca wytłocz na kulkach wzór (na pewno się nieco spłaszczą), a następnie popraw ich kształt palcami. Przygotowane w ten sposób gnocchi przekładaj na posypany mąką talerz.

Na patelni rozgrzej masło z solą i liśćmi szałwii. Smaż przez 1-2 minuty, aż masło uzyska złoty kolor. Zdejmij z ognia.

W dużym garnku zagotuj osoloną wodę. Na wrzątek wrzuć gnocchi (trzeba to robić partiami, wrzuć tylko tyle klusek by pokryły dno garnka), zamieszaj i gotuj przez około 3 minuty, aż wypłyną na wierzch. Wyciągnij, odsącz i przełóż na patelnię z wcześniej przygotowanym masłem. Powtarzaj proces kolejno z pozostałymi partiami klusek i gdy wszystkie znajdą się już na patelni, podgrzej je na średnim ogniu, mieszając tak by masło dokładnie pokryło wszyskie gnocchi.

Podawaj od razu (opcjonalnie posypane tartym parmezanem i smażonymi, chrupiącymi listkami szałwii).

Surowe gnocchi można zamrozić i trzymać w zamrażarce do 1 miesiąca.
Te kluski można też podawać na słodko, z masłem i cukrem.

Smacznego!

Dyniowy sernik z bostońskiego hotelu Ritz-Carlton

A wczoraj upiekłam sernik dyniowy z mojej ulubionej sernikowej książki The 50 Best Cheesecakes in the World. Przepis pochodzi od szefa kuchni bostońskiego hotelu Ritz-Carlton i jest bardzo prosty do wykonania. Ciasto przygotowuje się bardzo szybko i piecze bez spodu. A ponieważ ostatnio któryś ze sklepów internetowych podarował mi pomarańczowy i czarny cukier, tak też mój dyniowy wypiek udekorowałam.

Niestety z bólem serca (bo przecież kocham dynię!) muszę napisać, że nie przepadam za tym warzywem w wersji na słodko. Dla mnie dynia to jednak zupy, risotta, placuszki i pieczone dodatki do potraw. Sernik nie jest zły, nie jest to jednak tak do końca mój smak. Ale umieszczam tu dla innych dyniowych pasjonatów, którzy są wolni od moich uprzedzeń :). I mimo wszystko polecam.

DYNIOWY SERNIK Z BOSTOŃSKIEGO HOTELU RITZ-CARLTON
tortownica 23cm lub mniejsza

2 łyżki śmietany (18%)
450g serka śmietankowego o temperaturze pokojowej
- u mnie jak zawsze Wieluń
100g cukru
3 jajka
225g dyni (waga miąższu)
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej

Piekarnik rozgrzej do 160 stopni.

Dynię zmiksuj w blenderze lub zetrzyj na drobnej tarce.

Serek ubij ze śmietaną, dodaj cukier, a następnie kolejno wbijaj jajka. Na końcu dodaj dynię, cynamon i gałkę muszkatołową. Dokładnie wymieszaj.

Przelej masę do formy i piecz przez 1,5 godziny. Po upieczeniu pozostaw na 20 minut w piekarniku, a następnie wyciągnij i studź w temperaturze pokojowej. Chłodny sernik przełóż na kilka godzin do lodówki.

Udekoruj wedle uznania (kakao, cukier).

Smacznego!

Zupa dyniowa z tajską nutą

Gdy myślę o zupie z dyni zawsze wyobrażam sobie bardzo gęsty krem z mleczkiem kokosowym i pikantnymi przyprawami dla kontrastu. Ten przepis znaleziony u Heidi odzwierciedla wszystko to co, według mnie jest najlepsze w zupie dyniowej. Taką zupę jadłam wielokrotnie podczas swoich podróży po świecie. A teraz mam ją w domu. Idealnie :).

ZUPA DYNIOWA Z TAJSKĄ NUTĄ
6 porcji

2 małe dynie lub squashe (waga około 1,5-2kg po oczyszczeniu, ale ze skórką)
3 łyżki masła o temperaturze pokojowej
1 puszka (400ml) mleczka kokosowego
1 łyżeczka (lub więcej) czerwonej tajskiej pasty curry
4-5 szklanek wody (lub lekkiego bulionu warzywnego)
2 łyżeczki soli

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni.

Przetnij dynie na pół lub na ćwiartki, oczyść środek z pestek i włókien. Każdy kawałek posmaruj masłem i posyp obficie solą. Ułóż na blasze do pieczenia i piecz (środkowy poziom piekarnika) około 1 godziny lub do momentu, gdy dynia zmięknie. Upieczoną dynię wyciągnij z piekarnika i odstaw do ostygnięcia.

Gdy dynia ostygnie na tyle, by móc ją dotknąć bez ryzyka oparzenia, odetnij skórę i przełóż miąższ do rondelka. Gotując na średnim ogniu dodaj mleko kokosowe oraz pastę curry i doprowadź do wrzenia. Zdejmij z ognia i zmiksuj na pure w malakserze lub za pomocą blendera ręcznego. Następnie stopniowo dodawaj po szklance wody do momentu, aż otrzymasz pożądaną przez siebie konsytencję (ja lubię zupę dyniową bardzo gęstą, ale ilość wody zależy od indywidualnych upodobań). Ponownie doprowadź do wrzenia, dodaj soli do smaku i ewentualnie dopraw pastą curry (użyłam aż 5 dodatkowych łyżeczek). Zupę posyp pieprzem kajeńskim (lub chili) i prażonymi pestkami dyni.

Należy pamiętać, że różne tajskie pasty curry różnie smakują (są bardziej lub mniej ostre). Zacznij od 1 łyżeczki, a na końcu dopraw tak, jak ci odpowiada.

Smacznego!

Francuski chleb wiejski - WP #48

Drugą propozycją Atiny, która gospodarzyła 48 Edycji Weekendowej Piekarni był francuski chleb wiejski na zakwasie. Trochę się ociągałam, ponieważ przerażał mnie długi czas wyrastania (a właściwie każdego etapu), ale było warto. Wyszedł wspaniały, pszenny chleb na zakwasie. W przepisie zwiększyłam tylko ilość soli (wydaje mi się, że i tak jest to o jedną łyżkę za mało).

FRANCUSKI CHLEB WIEJSKI
Bread Hamelman
2 małe lub 1 duży bochenek

zaczyn
30g zakwasu
- u mnie zakwas żytni
140g maki pszennej - u mnie chlebowa typ 850
10g maki żytniej - u typ 720
90g wody

ciasto właściwe
800g mąki pszennej
- typ 850
50g maki żytniej - typ 720
450g wody
1 łyżka soli - dodałam 2 łyżki
270g zaczynu z dnia poprzedniego

Składniki zaczynu wymieszaj, odstaw przykryty na 12-14 godzin w temperaturze pokojowej.

Następnego dnia wymieszaj mąkę z wodą do całkowitego połączenia składników. Odstaw w przykrytej misce na 1 godzinę.

Dodaj sól, jeszcze raz krótko zagnieć i połącz z zaczynem. Wyrabiaj przez kilka minut, ewentualnie skoryguj ilość mąki lub wody; ciasto powinno być średnio ścisłe.

Ciasto powinno odpoczywać przykryte ok. 2 - 2,5 godzin. W trakcie odpoczynku, kilkakrotnie w odstępach czasowych co około 60 minut należy je odgazować, aby uzyskać gładką i równą powierzchnię. W tym celu rozpłaszcz kulę ciasta lekko uderzając w jego powierzchnię, następnie z każdej strony zawiń na szerokość około 1/3 płat ciasta do środka. W ten sposób napinamy dolną część, która potem będzie tworzyła wierzch bochenka.

Uformuj jeden duży bochenek (bądź dwa małe), posługując się metodą zawijania jak wyżej, tak aby uzyskać gładką powierzchnię chleba. Włóż go delikatnie (zlepieniem do góry) do koszyka do wyrastania. Czas wyrastania to około 2 - 2,5 godzin w temperaturze pokojowej. W chłodzie (10⁰C) można ten czas przedłużyć do 8 godzin, w lodówce (ok. 6⁰C) do 18 godzin.

Przed włożeniem do pieca zalecana jest próba, czy chleb jest dobrze wyrośnięty. Kiedy po naciśnięciu palcem ciasto wraca natychmiast do pierwotnego kształtu jest jeszcze za wcześnie; gdy potrzebuje trochę czasu zanim wyrówna się jego powierzchnia jest gotowe do pieczenia.

Chleb wyjmij z koszyka, delikatnie odwróć, kilkakrotnie natnij. Piecz w lekko naparowanym piekarniku w temperaturze 240⁰ C przez 35-45 minut.

Z tej ilości składników wychodzi ogromny, wiejski bochen. Aby otrzymać mniejszy można składniki podzielić na pół, pamiętając jednak, że do zakwaszenia zaczynu potrzebne jest zawsze nie mniej niż 2 łyżki zakwasu (20-25g).

Przy okazji weekendu z Weekendową Piekarnią zrobiłam też raz jeszcze Bostońskie Parker House Rolls, tym razem z podwójnej ilości składników: mniej więcej tyle samo bułeczek, ale większe. I udało mi się osiągnąć zamierzony efekt. Wrzucam zdjęcie.

Smacznego!

Prażone świeże pestki dyni

Trwa festiwal dyniowy i codziennie oczyszczamy swoje dynie. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, co zrobić z pestkami dyni, lub jeśli, tak jak ja, jesteście miłośnikami wszelkich nasion i przekąsek, mój dzisiejszy wpis jest dla was.

Ponieważ moja dynia nie była duża, do tej pory udało mi się wypróbować tylko dwa sposoby przyprawienia pestek i prażenia. Zrobiłam pestki słodko-pikantne i w proszku curry. Na herbaciany smak już mi ich po prostu zabrakło. Ale podaje wszystkie 3 przepisy znalezione u Heidi, jako inspirację. Tak, jak i ilość przypraw jest nieograniczona, tak i prażenie pestek dyni otwiera szerokie pole dla waszej kreatywności. Moja jedyna uwaga: używajcie dużych, grubych pestek dyni, te mniejsze po prostu później trudniej wyciągnąć ze skorupki :). Czekam na wasze kreacje: pestki w soli i pieprzu, kardamonie, ziołach, miodzie... i wiele, wiele innych. Swoją drogą, zawsze to jakiś alternatywny (dla bez) sposób na wykorzystanie białka z lodówki. Polecam!

PESTKI DYNI SŁODKO-PIKANTNE
1 szklanka

1 białko
1/4 szklanki brązowego cukru trzcinowego
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
niecała 1/2 łyżeczki soli
1 szklanka świeżych pestek dyni

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni.

W średniej misce roztrzep białko z cukrem, pieprzem cayenne i solą. Dodaj pestki dyni i dokładnie wymieszaj. Odsącz nadmiar białka i umieść pestki na blasze do pieczenia, równomiernie, tak by nie leżały jedne na drugich. Piecz około 12 minut lub do momentu, gdy się zabrązowią. Upieczone pestki (jeszcze gorące) dodatkowo posyp odrobiną cukru i pieprzu cayenne. Spróbuj i dopraw solą, jeśli to konieczne. Podawaj ostudzone.

PESTKI DYNI W CURRY

1 szklanka

1 białko
2 łyżeczki curry
niecała 1/2 łyżeczki soli
1 szklanka świeżych pestek dyni

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni.

W średniej misce roztrzep białko z curry i solą. Dodaj pestki dyni i dokładnie wymieszaj. Odsącz nadmiar białka i umieść pestki na blasze do pieczenia, równomiernie, tak by nie leżały jedne na drugich. Piecz około 12 minut lub do momentu, gdy się zabrązowią. Upieczone pestki (jeszcze gorące) dodatkowo posyp odrobiną przyprawy curry. Spróbuj i dopraw solą, jeśli to konieczne. Podawaj ostudzone.

PESTKI DYNI MAŚLANO-HERBACIANE
1 szklanka

1 łyżeczka herbaty (czarnej) - można też użyć dowolnej, byle aromatycznej, herbaty
3 łyżki roztopionego masła
niecała 1/2 łyżeczki soli
1 szklanka świeżych pestek dyni

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni.

Używając moździerza lub młynka do przypraw zetrzyj herbatę na drobny proszek. Odstaw. W średniej misce połącz masło i sól, dodaj pestki i dokładnie wymieszaj. Umieść pestki na blasze do pieczenia, równomiernie, tak by nie leżały jedne na drugich. Piecz około 12 minut lub do momentu, gdy się zabrązowią. Upieczone pestki (jeszcze gorące) posyp startą herbatą. Spróbuj i dopraw solą, jeśli to konieczne. Podawaj ostudzone.

Smacznego!

Risotto z dynią i krewetkami

Festiwal dyniowy zaczął się, przede mną więc tydzień intensywnego dyniowania. Dynię uwielbiam (zwłaszcza pod postacią zupy), ale przecież inaczej bym jej nie gotowała :). A. dyni nie znosi. W tym tygodniu gotuje więc tylko dla siebie.

Zaczynam od risotto, na które przepis znalazłam na blogu fiordizucca. Od dawna już miałam ogromną ochotę na krewetki, udało mi się więc połączyć oba te smaki. Smakowało idealnie. Autorka pisze, że to porcja dla dwóch osób, ale tyle uzyskałam już z połowy przepisu. Myślę, że spokojnie tym daniem najedzą się 3, a może nawet 4 osoby.

RISOTTO Z DYNIĄ I KREWETKAMI
3-4 porcje

1 szklanka (220g) ryżu Arborio - używam odmiany Carnaroli

1 mała posiekana cebula
1 szklanka (225ml) białego wina
3 plastry dyni - u mnie po oczyszczeniu, ale ze skórką 600g
1 łyżka zmielonych orzechów włoskich (lub mielone migdały)
30g masła
szczypta gałki muszkatołowej
700-750ml bulionu warzywnego
garść krewetek

Stop połowę masła w rondelku i lekko podsmaż cebulę. Dodaj orzechy włoskie, ryż i smaż przez kilka minut. Wlej białe wino i gotuj na wolnym ogniu przez chwilę. Następnie dodaj posiekaną (ja starłam na grubej tarce) dynię i gotuj na średnim ogniu stopniowo, powoli dolewając bulion, do moment, aż ryż zmięknie (zazwyczaj zajmuje to od 15 do 20 minut). Zdejmij patelnię z ognia, dodaj pozostałe masło, krewetki i gałkę muszkatołową. Ciepło patelni powinno być wystarczająco gorące by ugotować krewetki (niestety miałam do dyspozycji tylko krewetki mrożone, wcześniej więc podsmażyłam je, można też podgotować). Podawaj od razu.

PS. Przepis nie podaje ani soli, ani pieprzu, ja jednak dodałam i to i to :).

Smacznego!

Bostońskie Parker House Rolls - WP #48

W 48 edycji Weekendowej Piekarni prowadzonej przez Atinę możemy przenieść się do Bostonu lub/oraz na francuską wieś. Zaczęłam od US of A. Na stary kontynent powrócę jutro lub w niedzielę.

Parker House Hotel w Bostonie liczy sobie już 154 lata i szczyci się swoją restauracją, skąd wywodzą się słynne Parker House Rolls, serwowane zresztą do dzisiaj. Przepis, nieco inny od tego podanego przez Anitę (bez mleka), można znaleźć także na internetowej stronie hotelu. Innym słynnym wypiekiem podawanym w Parker House jest Boston Cream Pie, na które przepis hotel także podaje, a ponieważ bułeczki bardzo nam smakowały, myślę że ciasta w niedalekiej przyszłości spróbujemy również.

Wracając do nas i naszego polskiego Podhala. A. przyjechał tu wczoraj do mnie, zjadł jedną, jeszcze ciepłą bułeczkę i powiedział niezwykle po krakowsku: zróbże tego więcej. Zrobię więc jutro ponownie. Iv. bułeczki jadła z powidłami śliwkowymi, a A. z Nutellą. Bardzo żałuję, że nie zrobiłam podwójnej porcji, jak radziła Mirabbelka. Ale ciasto zagniata się tak ławo i prosto, że jeszcze wiele wypieków według tego przepisu przede mną (choć pewnie spróbuje też oryginalej wersji).

BUŁECZKI Z PARKER HOUSE HOTEL W BOSTONIE
Eric Treuille, Ursula Ferrigno "Bread"
16 sztuk

1 łyżeczka suszonych drożdży (lub 10g świeżych)
125ml letniego mleka
30g płynnego masła
15g płynnego masła do smarowania
1 łyżka cukru
1 jajko
280g maki pszennej
1 łyżeczka soli

Drożdże rozpuść w połowie mleka, odstaw na 5 minut. Resztę mleka rozmieszaj z 30g masła, cukrem i jajkiem. Mąkę wymieszaj z solą, dodaj do niej rozpuszczone drożdże i resztę składników. Zagniataj aż powstanie gładkie, miękkie i elastyczne ciasto.

Wyrobione ciasto włóż do miski wysmarowanej masłem i odstaw przykryte do wyrośnięcia na 1,5 godziny, do podwojenia objętości.

Wyrośnięte ciasto rozwałkuj na prostokąt o wymiarach 20 x 40 cm. Prostokąt potnij na 4 paski o szerokości ok. 5 cm. Każdy pasek zaś podziel na 4 części. Powstanie 16 małych prostokątów. Powierzchnię każdego z nich posmaruj płynnym masłem, złóż na pół posmarowaną powierzchnią do środka, tak, aby spodnia część wystawała ok. 1 cm.

Kawałki ułóż na blasze dość luźno jeden za drugim, opierając następny na tym wysuniętym 1 cm. Przykryj ściereczką i pozostaw do wyrośnięcia na 30 minut. Całość jeszcze raz posmaruj masłem i piecz w nagrzanym do 220°C piekarniku przez 15-20 minut.

Dziś dla was blogowała Helga ;).

PS. Nieco po czasie, ale zamieszczam zdjęcie bułeczek upieczonych w tej samej formie, ale z podwójnej ilości składników.

Smacznego!

Brioszkowe bułki hamburgerowe i Harissa Burger

Wracamy do dań fast-foodowych. Dziś niezwykle delikatne mleczne bułeczki hamburgerowe wyszukane na Smitten Kitchen i hamburgery w marokańskim stylu z magazynu Food&Wine.

Mimo, że do hamburgerów wolę ciężkie pieczywo (przepis tutaj), te mleczne bułeczki niezwykle mi smakowały, ponieważ są BARDZO LEKKIE. To chyba najlepsze mleczne bułeczki jakie kiedykolwiek zrobiłam (nie tylko do hamburgerów). Bułeczki bardzo mocno wyrastają, warto więc zachować sugerowane w przepisie odstępy.

Jeśli chodzi o harissę to oczywiście nie udało mi się kupić, zastąpiłam ją sosem chili (Mama Africa, stopień ostrości 6/10) zmieszanym z ziołami, czosnkiem, kminkiem i kminem. Pastę harissa można zrobić też samodzielnie, niestety nie miałam na to czasu. Mój uproszczony sposób też wyszedł całkiem nieźle. A. powiedział, że to najlepsze hamburgery jakie do tej pory zrobiłam, a musicie wiedzieć, że hamburgerów na sto sposobów zrobiłam w swoim życiu z A. już dosyć dużo. Tak więc ten przepis gorąco polecam wszystkim miłośnikom fast-foodów :).

BRIOSZKOWE BUŁKI HAMBURGEROWE
z restauracji Comme Ça w Los Angeles
8 bułek

1 szklanka (225ml) ciepłej wody
3 łyżki ciepłego mleka
2 łyżeczki suszonych drożdży
2 i 1/2 łyżki cukru
2 jajka
400g (3 szklanki) mąki pszennej chlebowej
50g (1/3 szklanki) mąki pszennej
1 i 1/2 łyżeczki soli
2 i 1/2 łyżki masła o temperaturze pokojowej
sezam lub mak do posypania (opcjonalnie)

Połącz ze sobą wodę, mleko, drożdże i cukier, odstaw na 5 minut. W tym czasie ubij jedno jajko.

W dużej misce wymieszaj obie mąki z solą. Dodaj masło, miksturę drożdżową i ubite jajko, zamieszaj (szpatułką lub łyżką). Przełóż na posypany mąką blat i wyrabiaj, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne (8-10 minut). Ciasto będzie nieco lepkie, ale postaraj się nie podsypywać go zbyt dużą ilością mąki.

Wyrobione ciasto uformuj w kulę i odłóż do miski, szczelnie przykryj (folią spożywczą) i odstaw do wyrośnięcia na 1-2 godzin (aż podwoi swoją objętość).

Blachę wyłóż papierem do pieczenia. Ciasto podziel na 8 części, z każdej uformuj małą kulkę i przełóż na blachę (zachowując odstępy 5-8 cm pomiędzy bułkami). Przykryj luźno folią spożywczą posmarowaną tłuszczem (sprawdziłam, bez posmarowania ciężko później folię zdjąć). i odstaw na kolejne 1-2 godzin do wyrośnięcia.

Na dnie piekarnika umieść żaroodporne naczynie wypełnione wodą. Piekarnik rozgrzej do 200 stopni.

Drugie jajko roztrzep z 1 łyżką wody i posmaruj nim każdą z bułek. Posyp sezamem lub makiem i piecz przez 15 minut na środkowym poziomie piekarnika. Po upieczeniu ostudź na kratce.

HARISSA BURGER
6 porcji

650g mielonej wołowiny
2,5-3 łyżek pasty harissa - użyłam ostrego sosu chili z przyprawami
1 łyżka kminu rzymskiego
1 łyżeczka sproszkowanego czosnku - użyłam 4 świeżych ząbków, zmiażdżonych
1/2 łyżeczki suszonego tymianku
1/2 dużej czerwonej cebuli, pokrojonej w krążki
1/2 łyżki oliwy z oliwek
1/2 szklanki majonezu
1/2 łyżeczki kminku
sól, świeżo zmielony pieprz
bułki do hamburgerów, sałata, pomidor, ogórek (lub inne dodatki)

W dużej misce wymieszaj mieloną wołowinę z 2 łyżeczkami soli, 1/2 łyżeczki pieprzu, 1,5 łyżkami harissy, kminem, czosnkiem i tymiankiem. Uformuj 6 hamburgerów. W małej misce wymieszaj krążki cebuli z oliwą, dopraw solą i pieprzem.

Rozgrzej grilla lub patelnię grillową. Grilluj krążki cebulowe przez około 10 minut (aż zmiękną), a burgery wedle uznania (około 8 minut, obróć tylko raz!). Bułki przekrój i także lekko ugrilluj (około 2 minut).

W międzyczasie przygotuj sos. Zmieszaj majonez z 1 łyżką harissy oraz kminkiem, dopraw solą i pieprzem.

Stwórz hamburgery wedle własnego uznania (u nas bułka, sałata, mięso, sos, cebula, pomidor, bułka :).

Smacznego!

Ziemniaki pieczone z czosnkiem i rozmarynem

Ziemniaków jemy bardzo dużo i to pod różnymi postaciami. A że zbliża się zima, wkrótce zacznie się też u nas sezon na ziemniaki z kominka i bardzo często nie będę jadła nic innego :). W międzyczasie wypróbowałam przepis na pieczone ziemniaki z bloga The Pioneer Woman Cooks, dodałam do nich rozmaryn oraz zrezygnowałam z dużej ilości czosnku, tak żeby A. też zjadł (tylko dla siebie zrobiłabym ściśle wedle przepisu, ponieważ pieczony czosnek uwielbiam). Wyszły bardzo dobre, na pewno często urozmaicą nam jeszcze niejeden obiad.

PIECZONE ZIEMNIAKI Z CZOSNKIEM I ROZMARYNEM
4 porcje

20 małych lub średnich ziemniaków (w oryginale młodych, ale niestety już po sezonie)
5-6 główek czosnku
- używam około 3
1/3 do 1/2 szklanki oliwy z oliwek

1/3 do 1/2 szklanki białego wina
sól, świeżo zmielony pieprz
2-3 gałązki rozmarynu

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni.

Ziemniaki pokrój na połówki lub ćwiartki. Główki czosnku przetnij na 1/3 wysokości, tak by było widać ząbki (ja użyłam po prostu nieobranych ząbków). Ziemniaki i czosnek umieść w żaroodpornym naczyniu, polej oliwą z oliwek i winem, szczodrze dopraw pieprzem i solą, posyp igiełkami rozmarynu. Całość dokładnie wymieszaj. Naczynie szczelnie przykryj folią aluminiową, wstaw do piekarnika i piecz przez 45 minut. Następnie ściągnij folię i piecz przez kolejne 20-30 minut, aż ziemniaki zmiękną i zarumienią się (ja na tym etapie włączam termoobieg i wstawiam do piekarnika rybę).

Podawaj gorące.

Jak widać ziemniaki jedliśmy z pieczonym pstrągiem, ale o rybie napiszę następnym razem. Zawsze robimy ją tak samo i myślę, że to już się nie zmieni.

Smacznego!

Placek jabłkowy z syropem klonowym

Chyba każdy z nas ogląda czasem Kuchnię.tv. Ja od jakiegoś czasu odwiedzam także ich stronę. Znalazłam tam przepis na wariację na temat Apple Pie. Samego programu nie widziałam, ale połączeniu jabłek z syropem klonowym trudno było mi się oprzeć. Niestety na wsi ciężko kupić moje ulubione antonówki, musiałam więc użyć sklepowych zielonych jabłuszek Granny Smith. Ta odmiana wydaje mi się trochę za twarda i za mało soczysta. Gdy wrócę do Krakowa na pewno zrobię ten placek jeszcze raz, z antonówkami... Mmmmm.. Ciasto smakuje wspaniale, a przepis na klonowy kruchy spód (i wierzch) od dziś należy do jednych z moich ulubionych.

PLACEK JABŁKOWY Z SYROPEM KLONOWYM
forma na tartę 24cm

ciasto
2 szklanki mąki
2 łyżki płatków owsianych
½ łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki soli
1 kostka (200g) zimnego masła pokrojonego w kostkę
2 łyżki kwaśnej śmietany
2 łyżki syropu klonowego

nadzienie
5 szarych renet lub innych twardych kwaśnych jabłek (800-1000g) - u mnie granny smith
4 łyżki syropu klonowego
½ łyżeczki cynamonu
- u mnie 1,5 łyżeczki
1 łyżka masła
1 jajko roztrzepane z 2 łyżkami zimnej wody

Piekarnik rozgrzej do 175ºC.

Zmieszaj misce mąkę, płatki owsiane, proszek do pieczenia i sól. Posiekaj masło z sypkimi składnikami, aż mieszanina osiągnie grudkowatą jednolitą konsystencję. Dodaj śmietanę i syrop klonowy; zagniataj, aż składniki się połączą. Włóż ciasto do lodówki na 15 minut.

Jabłka obierz, wyjmij gniazda nasienne, pokrój na cienkie plasterki, a następnie połącz z syropem klonowym i cynamonem.

Wyciągnij ciasto z lodówki, odkrój 1/3 i odłóż na bok. 2/3 ciasta rozwałkuj w okrąg, który pokryje dno i boki formy. Przełóż do formy, w środku ułóż jabłka, polej syropem klonowym zmieszanym z cynamonem i obłóż kawałkami masła. Rozwałkuj pozostały kawałek ciasta, przykryj nim owoce i połącz brzegi. Na środku, za pomocą wykrawaczki do ciasteczek o dowolnym kształcie, wytnij otwór. Za pomocą pędzla posmaruj ciasto jajkiem roztrzepanym z wodą.

Piecz przez 30-40 minut, aż ciasto zbrązowieje, a nadzienie zmięknie i puści sok (w praktyce dłużej 50-60 minut; jeśli chcesz piec ciasto krócej lub użyłaś grubych kawałków jabłek, należy najpierw jabłka podsmażyć na maśle już z syropem i cynamonem).

Podawaj na ciepło lub zimno.

PS. Do nadzienia można spokojnie użyć o wiele więcej syropu klonowego, a już na pewno więcej cynamonu.

Smacznego!

Paluchy chlebowe - WP #47

W tym tygodniu miałam nie brać udziału w Weekendowej Piekarni z powodu wielkich weekendowych planów. Plany się zmieniły, wyjazd na wieś pozostał. Po przyjeździe ogromne zaskoczenie związane z ilością śniegu. Zakupy musiały poczekać, odśnieżanie miało pierszeństwo. Paluchy zrobiłam więc na śniadanie z resztek pozostawionych w domu po poprzedniej wizycie. I tak z braku mleka czy jajek posmarowałam je śmietaną. Posypałam podejrzenie wyglądającym serem i znalezioną resztką ziaren słonecznika. Zrobiłam z połowy porcji, zjadłam na ciepło w przerwie prac :).

Gospodarzem tej edycji Weekendowej Piekarni była efi z bloga muffingirl i bardzo jej dziękuje za przepis.

Moje uwagi: trzymałam się miar szklankowych i przeliczyłam sama na gramy i swoje wyliczenia poniżej podaje. Żałuje, że użyłam mąki na graham, myślę, że paluchy czysto pszenne bardziej by mi smakowały. Wydaje mi się także, że wystarczy w zupełności zwykła mąka pszenna lub mąka pszenna na pizzę.

PALUCHY CHLEBOWE
14 sztuk

9g (3 łyżeczki) suszonych drożdży
430g (2 szklanki) ciepłej wody
1 łyżeczka cukru
45g (1/4 szklanki) oliwy z oliwek
3 łyżeczki soli
100g (3/4 szklanki) mąki pszennej pełnoziarnistej - u mnie typ 1850
520 - 570g (4,5 - 5 szklanek) mąki pszennej chlebowej

dodatkowo: 1 jajko, 1 łyżka wody, mak, sezam, papryka, parmezan itp. do posypania

W dużej misce rozpuść drożdże w ciepłej wodzie, dodaj cukier i pozostaw na 5 minut. Dolej olej, wsyp sól, całą mąkę pełnoziarnistą i tyle mąki pszennej chlebowej, aby uformować miękkie ciasto.

Ciasto wyrabiaj na posypanej mąką stolnicy przez około 6-8 minut, aż będzie miękkie i elastyczne. Wyrobione ciasto umieść w naoliwionej misce obracając je tak, aby cała kula była lekko naoliwiona. Przykryj i pozostaw na 1 godzinę, tak, aby dwukrotnie zwiększyło objętość.

Wyrośnięte ciasto odgazuj i pozostaw na 10 minut. Podziel na 14 porcji, każdą uformuj w rulonik o długości 25 cm i średnicy ok. 2,5 cm. Ruloniki ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (albo natłuszczonej), przykryj i odstaw na około 20 minut (aż podwoją swoją objętość).

Jajko zmieszaj z wodą i posmaruj nim ruloniki. Po wierzchu posyp ulubioną przyprawą lub parmezanem. Piecz w temperaturze 190 stopni przez 15-20 minut. Podawaj gorące.

Dziś już śnieg topnieje. Ciekawie wyglądają kolorowe jesienne drzewa i biały śnieg. Rośliny w ogródku nie zabezpieczone (to był też plan na weekend). Sezon na odśnieżanie rozpoczęty. Wypad w Gorce przełożony. Ale jednak ładnie nam tu tak zimą :).

Smacznego!

Czarny chleb rosyjski - World Bread Day 2009

World Bread Day dziś prawie u każdego, a więc i u mnie po krótkiej przerwie (ostatnio czasu mi brakuje na pieczenie i gotowanie). Wybrałam czarny chleb rosyjski ze strony Smitten Kitchen. Mój oczywiście nie wyszedł idealnie okrągły, ponieważ wyrastał w koszyku, a i nacięłam go zbyt lekko, przez co cały popękał. Ale smakuje pięknie, zupełnie nie słodko, lekko cebulowo; cebulowo też pachnie w całym domu i muszę przyznać, że jest to przyjemny zapach. Chlebek zrobiłam z połowy porcji.

CZARNY CHLEB ROSYJSKI
Russian Black Bread
The Bread Bible Beth Hensperger
2 bochenki

2 opakowania (14g) suszonych drożdży
szczypta cukru
1/2 szklanki (115ml) ciepłej wody (40-45 stopni)
2 szklanki (475ml) wody o temperaturze pokojowej
1/4 szklanki (50g) melasy
1/4 szklanki (60ml) octu jabłkowego
4 łyżki (55g) masła
30g gorzkiej czekolady
1/4 szklanki (40g) pełnoziarnistej mąki pszennej - u mnie typ 1850
3 szklanki (300g) mąki żytniej chlebowej - u mnie typ 720
3 szklanki (360g) mąki pszennej lub mąki pszennej chlebowej
- u mnie typ 850
1 szklanka otrębów - u mnie otręby pszenne
2 łyżki kminku
1/2 łyżeczki nasion kopru włoskiego
1 łyżka soli
1 łyżka kawy rozpuszczalnej typu espresso
1 łyżka drobno posiekanej cebulki - użyłam cebuli czerwonej

opcjonalnie do posypania: mąka kukurydziana, mąka, kminek

W małej misce połącz drożdże, cukier i ciepłą wodę. Dokładnie wymieszaj i odstaw na 10 minut.

W rondelku podgrzewaj 2 szklanki wody, melasę, ocet, masło i czekoladę, do momentu, aż dwa ostatnie składniki rozpuszczą się. Odstaw.

3 rodzaje mąki wymieszaj ze sobą i odłóż na bok. Do dużej miski wsyp 2 szklanki zmieszanej mąki, otręby, kminek, nasiona kopru włoskiego, sól, espresso i cebulkę. Zamieszaj, dodaj rozpuszczone drożdże i mieszankę czekoladową. Używając miksera z hakiem mieszaj na średniej prędkości przez około 3 minuty. Zmniejsz prędkość do najniżej i ciągle mieszając dodawaj stopniowo (po 1/2 szklanki) resztę mąki. Ciasto powinno być lepkie, ale zwarte. Przełóż ciasto na wysypany mąką blat i ugniataj przez kilka minut. Uformuj kulę, posmaruj ją ze wszystkich stron oliwą, przełóż do czystej miski, szczelnie przykryj (folią spożywczą) i ostaw do wyrośnięcia na 1,5 do 2 godzin (ciasto powinno podwoić swoją objętość).

Wyrośnięte ciasto przełóż na blat i lekko odgazuj. Podziel na dwie części i uformuj dwa bochenki w dowolnym kształcie (ja przełożyłam ciasto do koszyczka, a potem piekłam na kamieniu), umieść je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Jeśli chcesz posyp bochenki mieszanką mąki kukurydzianej, mąki i kminku. Szczelnie przykryj i pozostaw do wyrośnięcia na 45 minut, aż ciasto podwoi swoją objętość.

Piekarnik rozgrzej do 175 stopni. Przed pieczeniem bochenki natnij na środku w kształt litery x. Piecz przez 45-50 minut, aż chleb mocno się zabrązowi. Przed podaniem ostudź na kratce do pieczenia.

Chleb też można piec w keksówce, a także wyrabiać zupełnie bez użycia miksera.

Bardzo fajny dzień i bardzo fajna zabawa we wspólne ogólnoświatowe pieczenie. Na pewno prześledzę wyniki i wiele z chlebów z tegorocznej edycji upiekę w przyszłości. Swój wyrób gorąco polecam. Chleb jest lekki i smakuje ciekawie. Szkoda tylko, że nie jest nieco bardziej czarny :).

Smacznego!

Sałatka z kuskusa i warzyw na 2 sposoby

Uwielbiam kuskus :). Myślę, że gdy uda mi się w końcu namówić A. na podróż moich marzeń samochodem terenowym przez Maroko, to i on polubi, na pewno tą kaszkę jedlibyśmy tam codziennie. Niestety póki co to odległe plany, podróżnik w nim dopiero się budzi. Kuskusuje więc samotnie w domu.

Ten przepis pochodzi z książki
Simple to Sensational Juna Tanaki, którą bardzo lubię i pewnie niedługo coś o niej napiszę. Wspomnę tylko, że każde danie (od przystawek po desery) jest tam przedstawione na 2 sposoby, tak by z czegoś prostego można było wykonać też coś bardziej niezwykłego. Oba przepisy są zawsze pyszne, drugi tylko nieco bardziej pracochłonny :). Dziś u mnie sałatka. I warzywa na pożegnanie lata.

SAŁATKA Z KUSKUSA I WARZYW
6 porcji

300g kaszki kuskus
100ml oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
1 gałązka świeżego tymianku - u mnie oregano
300ml bulionu z kurczaka
1 czerwona papryka - u mnie pomarańczowa
1 cukinia
1 bakłażan
8 szparagów - pominęłam
75ml octu z czerwonego wina - wystarczy połowa tej ilości
3-4 dymki ze szczypiorem
garść liści rukoli - u mnie sałata lodowa
3-4 gałązki świeżej bazylii
sól, pieprz

Kaszkę kuskus umieść w misce. Gorący bulion wymieszaj z 50ml oliwy z oliwek, całą gałązką tymianku i ząbkiem czosnku. Posól. Zalej kuskus, wymieszaj i szczelnie przykryj miskę (talerzem lub folią spożywczą). Odstaw na 20 minut.

Paprykę, cukinię i bakłażana pokrój w 2cm kostkę. Szparagi obierz i przekrój na pół. Warzywa umieść w misce, dodaj pieprz i sól oraz 50ml oliwy. Mocno rozgrzej dużą patelnię, przełóż na nią warzywa i smaż przez około 10-15 minut mieszając od czasu do czasu. Miękkie warzywa przełóż z powrotem do miski, zalej octem z czerwonego wina i dodaj drobno posiekaną dymkę ze szczypiorem.

Z gotowej kaszki kuskus wyciągnij tymianek i czosnek i rozbij ją dokładnie widelcem aby oddzielić od siebie ziarenka. Następnie wmieszaj warzywa, dodaj rukolę i lekko posiekaną bazylię, dopraw.

POMIDORY NADZIEWANE SAŁATKĄ Z KUSKUSA
6 porcji

sałatka z kuskusa i warzyw przygotowana według powyższego przepisu
12 dużych pomidorów
oliwa z oliwek
ocet balsamiczny
3 ząbki czosnku
1 gałązka tymianku - u mnie oregano
1 gałązka rozmarynu

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni.

Pomidory sparz i obierz ze skórki. Odetnij wierzchy i wydrąż środki za pomocą małej łyżeczki. Posyp w środku solą i pieprzem i skrop lekko oliwą z oliwek oraz octem balsamicznym. Do każdego pomidora przełóż sałatkę z kuskusa, nałóż z powrotem wierzch i umieść w żaroodpornym naczyniu. Ponownie skrop oliwą, posyp posiekanymi ziołami i czosnkiem pokrojonym w plasterki. Dopraw solą i pieprzem, a następnie zapiekaj przez 10 minut (dłużej, 15-20 minut, aż pomidory zmiękną). Podawaj od razu.

Autor przepisu radzi też: aby stworzyć z tej kombinacji danie główne, zamiast pomidorów użyj ryby (dorada, sea bass lub inna), nadziej ją sałatką z kuskusa, zaszyj, polej oliwą z oliwek i piecz w piekarniku.

Smacznego!

Jogurtowa Panna Cotta

Jogurtowa Panna Cotta to ciekawa propozycja na lekki deser, albo niecodzienne śniadanie. Przepis pochodzi z książki Indulge Claire Clark i wywodzi się z nowojorskiej restauracji Per Se. Ta Panna jest bardzo delikatna i powinna być serwowana raczej w naczyniach (szklanki, kieliszki, kokilki) niż na talerzu, ponieważ ledwo trzyma formę (oczywiście ten wstęp przeczytałam dopiero jak umieściłam deser w foremce i włożyłam do lodówki, dlatego też swoją musiałam lekko zmrozić do zdjęcia, potem się rozjechała :). Polecam użyć nieco więcej żelatyny, aby otrzymać tradycyjną galaretkowatą panna cottę lub pozostać przy ilości z przepisu, jeśli wolicie bardziej lekką konsystencję tego deseru.

JOGURTOWA PANNA COTTA Z SOSEM CZEKOLADOWYM I OWOCAMI
6-8 porcji

panna cotta
2 listki żelatyny
- aby uzyskać galaretkę należy tę ilość podwoić
500ml jogurtu naturalnego
125g cukru
150ml créme fraiche
- lub gęsta śmietana 18%; ja użyłam śmietanki 30%
50ml maślanki

sos czekoladowy
125ml śmietanki 30%
100g czekolady

dodatkowo: świeże owoce (u mnie gruszki i granat, na zdjęciu w książce: figa, śliwka i borówka amerykańska)

panna cotta
Żelatynę mocz w zimnej wodzie przez około 5 minut, aż zmięknie. Wyciągnij, odsącz i odstaw.
W małym rondelku gotuj 100ml jogurtu z cukrem do momentu, aż cukier się rozpuści (nie dopuszczając do wrzenia). Żelatynę z 1 łyżką wody podgrzej przez 10 sekund w mikrofalówce lub umieść nad parą wodną i mieszaj, aż żelatyna całkowicie się rozpuści, następnie zalej ją ciepłym jogurtem. Dodaj pozostały jogurt.
Śmietanę lekko ubij, dodaj do mieszanki jogurtowej, po czym wlej maślankę. Wlej do szklanek lub form i odstaw do lodówki na 2-3 godziny.

sos czekoladowy
Śmietankę mocno podgrzej (nie doprowadzając jednak do wrzenia). Czekoladę pokrusz i umieść w misce, po czym zalej ją gorącą śmietanką i odstaw na 1 minutę. Następnie dokładnie wymieszaj, do momenty gdy czekolada całkowicie połączy się ze śmietanką.

Jogurtową Panna Cottę podawaj z ciepłym sosem czekoladowym i dowolnymi świeżymi owocami.

Jeśli ktoś, kto tak jak ja mieszka w Polsce i nie ma pojęcia jak smakuje créme fraiche, a nie chce używać w tym deserze śmietany, niech skorzysta z przepisu ze strony kuchnia.tv i napisze mi co o nim mysli :).

Smacznego!

Chałka, challah, חלה

Chałka, tak jak bajgle, ewoluowała ze swoich żydowskich korzeni w rozpoznawany na całym świecie chleb. Nie jest trudna do zrobienia, nie wymaga bardzo długiej fermentacji, tylko nieco cierpliwości, ważne by nie wsadzić jej do piekarnika zbyt wcześnie. Chleb z tego przepisu (Crust and Crumb, Reinhart) nie jest słodki. Ja wolę słodkie, ale A. lubi właśnie takie. Tak więc słodka pojawi się w naszym domu nieco później, najprawdopodobniej dopiero w zimie, do herbaty i dżemu w zimne wieczory.

CHAŁKA
Challah
1 bochenek


3 i 1/2 szklanki (450g) mąki pszennej chlebowej
1/4 szklanki (50g) cukru
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki suszonych drożdży
2 łyżki (25g) miękkiego masła
2 jajka, ubite
2 żółtka, ubite plus 1 żółtko do posmarowania ciasta
1/4 szklanki (60ml) mleka o temperaturze pokojowej
1/2 szklanki (125ml) wody o temperaturze pokojowej
mak do posypania (opcjonalnie)
oliwa z oliwek (do posmarowania ciasta)

Wszystkie składniki ciasta wymieszać w misce za pomocą miksera z hakiem.

Jeśli korzystasz z miksera typu Kitchen Aid: mieszaj ciasto przez 1 minutę na wolnych obrotach, a następnie przez 10 minut na średniej prędkości.
Jeśli zagniatasz ciasto ręcznie: przełóż ciasto na wysypany mąką blat i zagniataj przez 12-15 minut, aż będzie miękkie i elastyczne. Ciasto powinno być nieco lepkie (jeśli jednak za bardzo przylega do rąk dodaj więcej mąki).

Gotowe ciasto przełóż do miski, spryskaj oliwą, szczelnie przykryj folią spożywczą i odstaw do wyrośnięcia na 1 godzinę. Po upływie tego czasu ciasto wyciągnij na blat, ugniataj przez kolejne 5 minut. Włóż z powrotem do miski i pozostaw do wyrośnięcia (pod przykryciem) na kolejną godzinę.

Podziel ciasto na 4 równe części (lub 3,5,6 jeśli wolisz), które uformuj w kule. Spryskaj je oliwą z oliwek, przykryj folią i odstaw na 20 minut.

Z każdej kuli uformuj wałek (powinny być nieco pulchniejsze na środku, a węższe na końcach) i zapleć chleb.

Ciasto umieść na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Ostatnie żółtko roztrzep i posmaruj nim chleb (nie zużywaj całego żółtka, a pozostałą ilość odstaw do późniejszego wykorzystania). Spryskaj chleb oliwą, przykryj czystą ściereczką lub folią spożywczą i pozostaw do wyrośnięcia na około 1 godzinę, aż ciasto podwoi swoją objętość.

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni. Bochenek posmaruj pozostałym żółtkiem, posyp makiem i piecz przez około 45 minut na środkowym poziomie piekarnika (jeśli chleb zarumienia się zbyt szybko, przykryj go folią aluminiową).

Po upieczeniu przełóż chałkę na kratkę i pozostaw do ostygnięcia na minimum 45 minut.

Polecam ten przepis wszystkim tym, którzy do tej pory bali się robić chałkę, myśląc, że jest ona zbyt trudna. Ciasto dobrze się wyrabia i ładnie rośnie. Smakuje doskonale. Nie trzeba go zaplatać, można upiec po prostu w foremce. Zamiast cukru można wtedy użyć miodu lub melasy, a także dodać rodzynki.

Smacznego!

Ciasto karmelowo-krówkowe

Kolejne ciasto (po wspaniałej szarlotce!) od Liski, które zagościło i u nas w domu. A ponieważ tak bardzo nam smakowało zostało też upieczone dnia następnego, ale już dla kogoś innego. Przyznam, że pozazdrościłam ogromnie Lisce pięknej formy Lurcha, którą oglądałam już od dawna i też sobie taką kupiłam. To ciasto piekłam jednak w innej, będącej rezultatem tych samych spontanicznych, może nieco zbyt dużych, zakupów na allegro :).

CIASTO KARMELOWO-KRÓWKOWE
źródło Tessa Kiros
tortownica 23cm

200g cukru
125ml śmietany
- użyłam śmietanki 30%
125ml mleka
200g miękkiego masła
3 jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
250g mąki
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
kilka posiekanych krówek - u mnie 8 sztuk

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Tortownicę wysmaruj masłem i wysyp bułką tartą.

Cukier wsyp do rondla i mieszając, podgrzewaj na małym ogniu do czasu, aż powstanie karmel. Zdejmij z ognia i ostrożnie (może pryskać) wmieszaj do karmelu mleko i śmietanę. Mieszaj trzepaczką tak długo, aż powstanie jednolita masa. Jeśli karmel zacznie twardnieć lub pojawiają się w nim grudki, należy podgrzać go na małym ogniu, mieszając (rada Liski się sprawdziła, karmel cały czas podgrzewałam; można też wcześniej podgrzać mleko ze śmietanką, karmel tak szybko nie zastygnie).

Masło utrzyj w misce. Ucieraj wlewając powoli karmel, następnie wbij jajka i dodaj wanilię. Masa będzie dosyć rzadka. Wmieszaj mąkę, proszek do pieczenia i pokrojone krówki. Przelej do formy i piecz przez 35-40 minut. Z zewnątrz ciasto powinno być rumiane i chrupiące, w środku - lekko wilgotne.

Wystudź w formie.

Czytając przepis na ciasto zauważyłam panią Tessę Kiros. A przecież niecały tydzień temu przeglądając po raz setny sekcję Food & Drink księgarni Amazon, zastanawiałam się, czy zamówić jej książkę Apples for Jam: Recipes for Life. Koniec końców nie zamówiłam nic, ponieważ bardzo dużo mam książek, z których jeszcze nic nie robiłam, tak więc z bólem serca i ogromną siłą woli powstrzymuje się od nowych zakupów.

Wracając do ciasta: jest pyszne! I proste do zrobienia jeśli ma się nieco cierpliwości do karmelu (a zwłaszcza do łączenia go z mlekiem i śmietaną). Smakuje krówkowo, jest cudownie wilgotne w środku i nie za słodkie. Polecam.

Smacznego!

Czeski chleb żytni

Kolejny szybki i bardzo dobry chleb żytni (a właściwie pszenno-żytni). Przepis pochodzi z książki Beatrice Ojakangas Chleb. Pieczemy w domu. No to pieczemy :). Tradycyjnie ten chleb wyrasta w koszu, autorka podaje jednak metodę wyrastania w misce i pieczenia na blasze, dla tych którzy kosza nie używają. Chociaż piekłam tradycyjnie, podaje opis jak z książki.

CZESKI CHLEB ŻYTNI
1 bochenek

2 paczki (14g) suszonych drożdży
2 szklanki ciepłej wody (40-45 stopni)
1/4 szklanki (60g) cukru - u mnie połowa tej ilości, 30g
2 łyżki miękkiego masła
4 łyżeczki soli
1 łyżeczka kminku
3 szklanki (360g) mąki żytniej
- u mnie typ 720
3-3,5 szklanki (360-420g) mąki pszennej chlebowej lub zwykłej mąki pszennej
- u mnie typ 850
stopione masło do posmarowania chleba - zrezygnowałam

W dużej misce połącz drożdże z mąką pszenną i żytnią, cukrem, solą i kminkiem. Dodaj ciepłą wodę i masło, wymieszaj, po czym przełóż na blat. Wyrabiaj ciasto przez 10 minut, aż będzie jedwabiście gładkie, uformuj ciasto w kulę. Umyj miskę, nasmaruj tłuszczem i włóż do niej wyrobione ciasto; obróć, żeby natłuścić ze wszystkich stron. Nakryj i odstaw do wyrośnięcia w ciepłe miejsce, aż podwoi swoją objętość (około 1 i 1/2 godziny).

Wyrośnięte ciasto zbij i zagnieć kilka razy na oprószonym mąką blacie. Ponownie uformuj ciasto w kulę. Wyłóż miskę o pojemności 4 litrów czystą ściereczką i włóż ciasto (użyłam koszyka do wyrastania, bez ściereczki i piekłam na kamieniu do pizzy). Nakryj ciasto ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na 1 godzinę (aż niemal podwoi objętość). Odkryj miskę. Posmaruj blachę masłem i nakryj nią miskę, a potem odwróć blachę i miskę jednocześni, tak by ciasto wypadło na blachę. Zdejmij z ciasta ściereczkę (jeśli się przyklei możesz ją zwilżyć). Przebij ciasto na wylot trzonkiem drewnianej łyżki, żeby uwolnić uwięzione w cieście pęcherzyki powietrza.

Wstaw do piekarnika nagrzanego do temperatury 235 stopni. Po 10 minutach zmniejsz temperaturę do 175 stopni i piecz jeszcze 45 minut. Wyjmij bochenek z piekarnika, połóż na kratkę, posmaruj stopionym masłem (nie posmarowałam). Pokrój na ćwiartki, a ćwiartki na kromki.


Chleb robi się bardzo szybko. Smakuje rewelacyjnie i wygląda ciekawie. Tak jak się spodziewałam. Polecam.

Smacznego!

Bagietka z regionu Vendée i zupa z 44 ząbków czosnku - WP #45

Gospodarzem 45 edycji Weekendowej Piekarni była Zapbook, która zaproponowała niezwykle ciekawe pieczywo czosnkowe. Ja pieczywo czosnkowe i czosnek uwielbiam! Postanowiłam skorzystać z tej okazji i zrobić coś tylko i wyłącznie dla siebie (A. czosnku, który smakuje czosnkiem raczej nie zje). A ponieważ od tygodnia męczy mnie przeziębienie poszłam zupełnie na całość i zrobiłam także zupę czosnkową, nieco inną, doskonałą, z wyraźną słodyczą dodanych do niej pieczonych ząbków (źródło smitten kitchen).

Idąc za radą Zapbook masło czosnkowe przygotowałam z 1/3 ilości podanych składników i to zupełnie wystarczyło (nic nie zabrakło i nic nie zostało). Dodałam też świeży tymianek, który kupiłam do zupy (idzie jesień, zioła na targu podrożały do 2 złotych). Przyznam, że było mi bardzo żal mocno rozpłaszczać bagietki, więc zrobiłam to lekko - chciałam, żeby zachowały taki właśnie bagietkowy kształt. Wyszły bardzo dobre, chrupiące, a dom nadal (po 24 godzinach) pachnie czosnkiem.

BAGIETKA Z REGIONU VENDEE (LE PREFOU)
z książki Tous le pains Basila Kamira
2 bagietki


ciasto
300g mąki t55 - użyłam pszennej typ 550
180ml wody
7,5g drożdży
7,5g soli

masło
225g masła - użyłam 75g
130g obranego czosnku - użyłam 45g (1 główka plus 3 ząbki małego polskiego czosnku)
sól, pieprz
dodatkowo u mnie spora garść posiekanego tymianku

ciasto
Wymieszaj dokładnie składniki na ciasto i wyrabiaj, aż będzie ono elastyczne i gładkie. Przełóż do miski, przykryj mokrą ściereczką i odstaw do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 90 minut.

Czosnek obierz i posiekaj na małe kawałki. Wymieszaj z masłem, solą i pieprzem (ja po prostu miękkie masło, czosnek i przyprawy utarłam w malakserze, następnie za pomocą łyżki wmieszałam posiekany tymianek).

Gdy ciasto urośnie przyciśnij je ręką, aby opadło. Wyrób kulkę, podziel ją ja dwie części, którym także nadaj kształt kul. Uformuj bagietki, przełóż je na blachę i odłóż do wyrośnięcia na kolejną godzinę.

Piekarnik nagrzej do 240 stopni, na dno włóż naczynie z wodą.

Wyrośnięte ciasto ponacinaj (nacięłam w zygzak) i piecz przez 10 minut (piekłam na kamieniu do pizzy, bez naczynia z wodą, ale z kostkami lodu). Po tym czasie wyjmij bagietki z piekarnika, połóż na nich drewnianą deskę i mocno dociśnij. Następnie przetnij je wzdłuż, otwórz i posmaruj czosnkowym masłem. Zamknij i włóż z powrotem do piekarnika na 15-20 minut. Jeśli bagietki zbyt szybko się rumienią zniż temperaturę do 180 stopni (i tak właśnie zrobiłam).

Wyciągnij préfou z piekarnika i podawaj gorący (np. z sałatką lub zupą).

ZUPA Z 44 ZĄBKÓW CZOSNKU Z PARMEZANEM
4-6 porcji

26 nieobranych ząbków czosnku
2 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki (25g) masła
2 i 1/4 szklanki cebuli pokrojonej w półplasterki (u mnie 2 dość duże cebule)
1 i 1/2 łyżeczki posiekanego tymianku
18 obranych ząbków czosnku
850ml bulionu z kurczaka
1/2 szklanki (125ml) śmietanki 30%
1/2 szklanki startego parmezanu
cytryna pokrojona w ósemki

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni.

Nieobrane ząbki czosnku umieść w żaroodpornym naczyniu, zalej oliwą z oliwek, posyp solą i pieprzem, dokładnie wymieszaj, aby czosnek dobrze pokrył się oliwą. Naczynie szczelnie przykryj folią aluminiową i piecz, aż czosnek będzie miękki przez około 45 minut (polski mały czosnek krócej, 30-35 minut). Po upieczeniu czosnek ostudź, po czym pomiędzy palcami wyciśnij ze skorupek do małej miski.

W dużym rondlu rozgrzej masło, dodaj cebulę i tymianek i smaż (na średnim ogniu), aż cebula stanie się półprzezroczysta (około 6 minut). Dodaj pieczony czosnek oraz surowy obrany czosnek i smaż przez kolejne 3 minuty. Dodaj bulion, przykryj i duś aż czosnek zmięknie, przez około 20 minut. Przygotowaną zupę partiami miksuj w malakserze, następnie wlej ponownie do rondla. Dodaj śmietanę i doprowadź do wrzenia. Dopraw solą i pieprzem.

Parmezan przesyp na dno 4-6 misek, zalej zupą, a następnie wyciśnij po jednym kawałku cytryny do każdej miski. Podawaj.

ps. Na zupę zużyłam 6 główek polskiego, raczej małego czosnku.

Smacznego!

White Russian Panna Cotta

Nie lubię słodkich drinków, moje ulubione koktajle to raczej wariacje na temat Mohito. Ale bardzo lubię słodkie desery i tak oto łącząc przyjemne (słodkie) z pożytecznym (wieczorny alkoholowy relaks) zagościła u nas White Russian Panna Cotta. Przepis zaczerpnięty z bloga Baking Obsession.

Niestety nie mam 100ml kieliszków na tyle szerokich by zmieściła się do nich łyżeczka, dlatego zamiast 4 mniejszych przygotowałam 2 dość duże porcje. Trochę za duże (w znaczeniu bardzo mocne). W takiej wersji polecam zmniejszyć o 1/3 ilość likierowej galaretki lub nie dodawać wódki:). Albo nic nie zmieniać, jeśli się lubi mocne drinki :).

Smaczne i ciekawe deserowe usprawiedliwienie picia :). Polecam!


WHITE RUSSIAN PANNA COTTA
2-4 porcji

galaretka z likieru Kahlua
30ml (2 łyżki) wódki
1/2 łyżeczki żelatyny
90ml (6 łyżek) likieru Kahlua

panna cotta
1 łyżka zimnej wody
1/2 łyżeczki żelatyny
3/4 szklanki śmietanki do ubijania 30%
2 łyżki cukru
szczypta soli
1/4 szklanki kwaśnej śmietany
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

dodatkowo: gałka muszkatołowa i wiórki czekoladowe

galaretka z likieru Kahlua
Wódkę wlej do małej miski lub filiżanki, posyp żelatyną i pozostaw do zmięknięcia na kilka minut. Podgrzej mieszankę przez 10 sekund w mikrofalówce lub umieść nad parą wodną i mieszaj, aż żelatyna całkowicie się rozpuści. Dodaj likier Kahlua, wymieszaj. Przelej płyn do 4 kieliszków (100ml) lub 2 większych szklanek. Odstaw do lodówki do zastygnięcia co najmniej na 1 godzinę (szybkość zastygania zależy od wielkości naczynia, a tym samym ilości płynu, u mnie, a korzystałam z dość dużych szklanek, zajęło to 3 godziny).

panna cotta
Żelatynę przesyp do naczynia z 1 łyżką wody i pozostaw do zmięknięcia na kilka minut. W międzyczasie, w małym rondelku, połącz śmietankę, cukier i sól. Podgrzewaj na średnim ogniu, aż cukier całkowicie się rozpuści, a śmietanka będzie gorąca (nie doprowadzaj jednak do wrzenia). Zdejmij z ognia, dodaj żelatynę i dokładnie wymieszaj. Odstaw.
Do kwaśnej śmietany dodaj ekstrakt z wanilii i lekko ubij. Powoli dolewaj gorącą miksturę śmietanowo-żelatynową ciągle ubijając. Całość pozostaw do ostygnięcia, często mieszaj, po czym ostrożnie przelej na zastygnięte galaretki z likieru Kahlua. Umieść w lodówce i chłódź, aż panna cotta zastygnie.

Przed podaniem posyp gałką muszkatołową i wiórkami z czekolady.

I jeszcze coś o mnie w ramach blogowego obnażania się :). Zazwyczaj butelka wódki męczy się u nas z zamrażarce przez kilka lat. Tą, której używam teraz, przywieźliśmy z Odessy niemalże rok temu (listopad 2008, wyjazd urodzinowy A.), a otworzyłam ją dopiero niedawno, gdy piekłam szarlotkę polską od Liski. W ten sposób te wszystkie alkoholowe desery przypominają mi, jak bardzo nam się tam podobało i bardzo chciałabym tam jeszcze tak samo spontanicznie pojechać. Wrzucam parę obrazków :). A., pamiętasz? :*


Smacznego!
Blog Widget by LinkWithin